powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Cysorz. Słońce może być tylko jedno

"Cesarz" Ryszarda Kapuścińskiego w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Zbyszek Dramat.

1. Wszystkich, którzy nie czytali "Cesarza" Ryszarda Kapuścińskiego zachęcam koniecznie do lektury. To dla mnie nadal pozycja obowiązkowa. Szczególnie teraz staje się niezwykle aktualna. Pogratulować należy Teatrowi i twórcom tego spektaklu, że się za ten tekst wzięli, mimo, że wcale nie jest taki łatwy w adaptacji dramaturgicznej. Trzeba było wielu rozwiązań scenicznych, aby ten zamiar się powiódł. I się udało. Może nie na szóstkę, ale jest dobrze.

2. I tym razem nie będę streszczał treści. Po to jest teatr, aby się do niego wybrać i zapoznać się z tym, co aktorzy nam chcą o cesarzu Hajle Sellasje ciekawego i kontrowersyjnego powiedzieć, wplatając w to wszystko polskie konteksty. W tym przypadku chodzi mi głównie o walory teatralne spektaklu.

3. Jeżeli chodzi o znaki scenograficzne (pięknie zaproponowane przez Zuzannę Markiewicz) to na scenie widzimy dworski (cesarski) salon z umeblowaniem w stylu "biedermeierowskim". Słowo "dwór" jest tu pojęciem kluczem. Bo o cesarzu opowiadają tego dworu reprezentanci. Wszystko jest tu wielkie. Wielkie drzwi, wielki żyrandol, wielkie ściany - w przeciwieństwie do "małości" dosłownej i przenośnej samego władcy i jego najbliższych poddanych. Jakie to typowe i ponadczasowe.

4. Bardzo ważne w spektaklu są znaki choreograficzne. Jest tu ich bardzo wiele. Choreografia (za którą wziął odpowiedzialność sam reżyser) jak się okazuje staje się bardzo istotną częścią wystawienia. Po pierwsze większą część sztuki aktorzy spędzają razem na scenie. W związku z tym każde ich ustawienie i ruch ma znaczenie. Aktorzy wykorzystują swe ciała w każdym możliwym zakresie. Raz stoją zamurowani, a następnym razem dynamicznie się przemieszczają, maszerują, wyginają się, gestykulują, gimnastykują się, tańczą na wszelkie możliwe sposoby, a nawet wykonują ćwiczenia akrobatyczne. To niezwykła forma (poprzez rozbudowane układy choreograficzne) odreagowywania napięć, którym poddawane są postaci na dworze autorytarnego satrapy, a aktorzy na scenie.

5. Jeżeli chodzi o znaki aktorskie to bez wątpienia na szczególne uznanie zasługują w spektaklu Panie Aktorki. Prezentują się tu doskonale. Julia Konarska, Maria Ciunelis i Dorota Nowakowska wzięły na siebie przesłanie dramaturgiczne spektaklu, a głównie dialektykę jego treści. To poprzez postaci przez nie grane widzimy to, o co chodziło Kapuścińskiemu. Aktorki mistrzowsko żonglują różnymi stylistykami dramaturgicznymi i scenicznymi. Swą sceniczną dynamiką i wielogłosem (łącznie z modulacją i świetną intonacją) stają się reprezentatywnym zbiorem zmienności ludzkich postaw i emocji. Od razu widać, że asystentką reżysera była jedna z nich.

6. W kontekście znaków cielesnych (bo ciało w tej sztuce odgrywa znaczącą rolę) przedstawienie uzmysłowiło mi jak ważne dla teatru i władzy są: sylwetka postaci (niski-mały, wysoki-duży), jego uszy (dosłownie i w przenośni), oczy (zdolność obserwacji) oraz stopy i ręce - do całowania. Znakiem cielesnym jest też dla mnie śmiech postaci, najpierw naturalny, a na końcu ironiczny, groteskowy i tragi-komiczny - w stylu Gombrowiczowskim, z wykrzywioną gębą.

7. Nie można zapomnieć o znakach muzycznych i dźwiękowych, bo one też są istotne dla tej sztuki. Zarówno nuty klasyczne jak i disco/techno (disco-polo?) nadają spektaklowi szczególnego rytmu i kontrapunktowej dynamiki. Bez muzyki nie dałoby się wytrzymać tak wielu wygłaszanych na scenie słów, tym bardziej, że ich treść nas Polaków nie zaskakuje. Więcej, każdego dnia słyszymy je we wszystkich możliwych mediach. Postaci/aktorzy wspólnie i oddzielnie podejmują próby śpiewu i melorecytacji. Tak jak w życiu i na dworze władcy albo fałszują albo piszczą, albo pięknie intonują.

8. Na koniec kilka zdań o oświetleniu spektaklu w opracowaniu Michała Grabowskiego. To dobrze, że światło odgrywa tu ważną rolę. Jego kolor dostosowano do atmosfery scenicznej i zachowania postaci. Gra świateł (kolor żółty - złoty jest - co naturalne - najważniejszy) oddaje kontekst sytuacyjny i dialektykę sztuki. Najbardziej spodobała mi się zastosowana tu technika światło-cieni, która pięknie ukazała dwoistość ludzkiego charakteru w nawiązaniu do utworu Pink Floyd "The Dark Side of the Moon". Dodam też, że w pewnym momencie światło reflektora krąży też po widowni. Jakże to wymowne...

Appendix:

1. Jednym ze słów kluczy w spektaklu jest sformułowanie: WIEDZA NEGATYWNA. Zapamiętajmy to. Dziś w Polsce i świecie próbuje ona zdominować dyskurs i wszelkie narracje. Mikołaj Grabowski doskonale to uchwycił, bo przecież postaci sztuki opowiadają o "swym" cesarzu i mówią o nim: nasz pan, nasz monarcha, dostojny pan, dobrotliwy pan, dobry pan Drugim ważnym sformułowaniem - kluczem było stwierdzenie, które mocno zabrzmiało ze sceny: "myślenie to ułomność". Tak myślenie (samodzielne myślenie) "poddanych" nigdy nie podoba się władcom Wystarczy nie myśleć. Wystarczy być. I konsumować.

2. Zainteresowanie spektaklem w Teatrze Ateneum jest tak wielkie, że w trakcie spektaklu widzowie, którzy wystali w kolejce wejściówki i nie znaleźli miejsca, oglądali spektakl stojąc. I wcale im to nie przeszkadzało. Siła sztuki/teatru wciąż jest wielka. Nawet jeżeli "Cesarz" to nie Dejmkowskie "Dziady".