powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Tak się bawić nie będziemy

Szybko się zwinąłem, po chyba godzince, bo mam szacunek do tego teatru i nie będę patrzył, jak robi pod siebie. To nie będzie zatem reca, tylko konfrontacja, bowiem czasem pijakowi trzeba otwarcie powiedzieć, że przebywa w rowie - pisze Maciej Stroiński po premierze "Nic" w Starym Teatrze w Krakowie.

Przedstawienie myśli, że obroni się tytułem. "Nic", to nic, tak? "Nic", to chyba wszystko wolno? Ale nie dlatego w Starym wszystko teraz wolno, tylko z braku dyrektora. To jest bardzo proste: pieniądze są, dyrektora nie ma, dzieci imprezują. Czy się stoi, czy się leży, siedemdziesiąt tysięcy się należy. Arogancja reżysera może pięknie się rozwijać jak te przekarmione szczury, które zdychają z przeżarcia i nudy. Za twoje i moje hajsy. To nie jest argument na rzecz prywatyzacji, tylko obserwacja, że nawet dobre pomysły mają swoje słabe strony. Bycie na garnuszku państwa umożliwia arcydzieła, ale również takie gówna. Zresztą podobno dramaturg chciał kupić ten teatr - czy po premierze nie odeszła mu ochota?

Garbaczewski jest głównym nierobem polskiego teatru i z nic nierobienia próbuje uczynić sztukę, a przynajmniej lifestyle. Jego metody "niepracy" są powszechnie znane choćby z serialu "Artyści". Reżyser z zasady nie wie, o co mu w ogóle chodzi, a chociażby wiedział, to nie umiałby powiedzieć - i to jest ta jego głębia. Są na to przypisy: Malewicz, Heidegger, filozofia Wschodu. Nie nicnierobienie, tylko robienie NICZEGO, por. John Cage, "4:33". Tylko kogo on chce oszukać? Od dziesięciu prawie lat nie nauczył się pracować i to naprawdę długi okres próbny. Pomijając nawet, że być awangardą dzisiaj to jak handlować VHS-ami - dzisiaj.

Na premierze "Niczego" zdążyłem zaznać konkursu recytatorskiego: Miłosz, Leśmian itd. Poza tym pokaz laserów. Gdyby to było jednorazowe "przeżycie artystyczne" na Dniach Kurdwanowa - dałoby się łyknąć.

Spektakl trochę nie istnieje, a trochę go nie widać, szczególnie z prawej, mówiąc branżowo: wglądy puszczone, co może i nawet lepiej. Na scenie totalna pustka udająca, że jest o czymś. Wrażenie było, jak gdyby przekupa miała plan ci wcisnąć dawno stęchłe mięso. I wstydzisz się za nią, choć to tobie jest wciskane, ty jesteś poszkodowany.

Dowolny dyrektor dowolnego teatru zdjąłby to po generalnej albo przesunął premierę. Ale tak jak Garbaczewski jest niereżyserem, tak dyrektor Starego jest niedyrektorem.

Nie wiem, czy Państwo pamiętają, ale Stary Teatr był jeszcze niedawno w trudnej sytuacji. Tyle dostał wsparcia ze strony widowni, ile tylko żeśmy mogli. Tyle z tego wyszło. Na tośmy tyle walczyli?

Wglądy do dupy, ale panowie aktorzy: was akurat widać! Skoro się zgadzacie na takie dziadostwo, no to "grajcie sobie, kurwa, sami przy pustych trybunach. Jak się nikt nie patrzy, to się nikt nie będzie dziwić" (Paweł Demirski, "Tęczowa trybuna 2012").