powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Raperski epos, czyli beka z biedy

"Inni ludzie" Doroty Masłowskiej w reż. Grzegorza Jarzyny w TR Warszawa. Pisze Michał Centkowski w Newsweeku.

Twórczość Doroty Masłowskiej doskonale sprawdza się na scenie. Udanych inscenizacji doczekał się "Paw królowej" i "Między nami dobrze jest". Parę lat temu autorka "Wojny polsko-ruskiej" wyznała, że marzy jej się musical, takie "Metro" na miarę nowych czasów. Grzegorz Jarzyna spełnił jej pragnienie, wystawiając w TR Warszawa "Innych ludzi", czyli hiphopowy poemat tragikomiczny o Warszawie, straconych złudzeniach i polskim kapitalizmie. W pustej hali studia ATM wznoszą się trzy wysokie, prostokątne ściany z blachy falistej. Pełnią funkcję ekranów, na których oglądamy filmowe projekcje. Dzięki nim wędrujemy wraz z bohaterami przez Warszawę - tę prawdziwą i wyobrażoną, zaglądamy też do świata ich fantazji i koszmarów.

Narratorką jest Sandra, wścibska siostra głównego bohatera, grana przez Agnieszkę Żulewską. Znakomita jest Maria Maj w roli zrzędliwej Matki. Aktorskich perełek nie brakuje też w drugim planie - choćby Marcin Czarnik w roli sfrustrowanego biletera polskiego busa. A jednak prawdziwym odkryciem jest Yacine Zmit grający Kamila - biednego chłopaka z Grochowa, dilera marzącego o wydaniu płyty. On jeden niesie na scenie jakąś gorzką prawdę. Reszta wydaje się jedynie zręcznym oszustwem. I tak właśnie jest z najnowszym spektaklem Jarzyny. Przez dwie godziny śmiejemy się ze zgrabnej, choć dobrze już znanej zjadliwej satyry na bylejakość marzeń Polski B. Ale na koniec niewiele z tego ogólnego rozbawienia wynika.