powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Barbara Bargiełowska (18.03.1934-20.03.2019). Pożegnanie

W środę 20 marca 2019 roku w Skolimowie, w Domu Artysty Weterana, otoczona troskliwą opieką, w wieku 85 lat zmarła znana aktorka Barbara Bargiełowska. Okres Jej świetności przypadł na lata 1959-1979.

Urodziła się w Warszawie jako Barbara Dutkiewicz. Jej matka była przedwojenną śpiewaczką w Teatrze Wielkim. Ojciec należał do chóru kościoła Karola Boromeusza. Nic dziwnego, że została aktorką. Po maturze dostała się na studia aktorskie do PWST. Ukończyła je w roku 1957. Była uczennicą wielkiego Aleksandra Zelwerowicza. Na studiach poznała Daniela Bargiełowskiego. Została jego żoną. Po dwóch latach się rozstali. Ale zachowała jego nazwisko w życiu i na scenie. Piękna i utalentowana, także wokalnie. Grała z powodzeniem w dramacie, komedii, rewii i spektaklach muzycznych.

Debiutowała jako Madzia w "Porwaniu Sabinek" w adaptacji Juliana Tuwima w Poznaniu. Potem dostała się do Teatru Syrena. Występowała w programach rewiowych. Zagrała też Helenę w "Słomkowym kapeluszu" Labiche'a w reżyserii Ludwika Sempolińskiego. W latach 1961-1964 była aktorką Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Pracowała z wielkimi ludźmi teatru Ireną i Tadeuszem Byrskimi. Grała między innymi Klarę w "Ślubach panieńskich" Aleksandra Fredry, Dorotę w "Uciekła mi przepióreczka" Stefana Żeromskiego, Sylwię w "Igraszkach trafu i miłości" Marivaux i Ankę w "Garści piachu" w reżyserii Augusta Kowalczyka. W latach 1964-1966 była w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Zagrała Anielę w "Ślubach Panieńskich" w reżyserii Stanisława Wohla, Helenę w "Ogniem i mieczem" w reżyserii Jerzego Szeskiego a przede wszystkim Elizę w musicalu "My Fair Lady" i Manon w "Manon Lescaut". W Teatrze "Komedia" w Warszawie, w najlepszym okresie tego teatru, była gwiazdą. Grała Marię w "Wieczorze trzech króli" Szekspira w reżyserii Aliny Obidniak i Helenę w "Pięknej Helenie" Offenbacha w reżyserii Stefanii Domańskiej. Grywała w licznych filmach i serialach. Występowała Teatrze Telewizji i Teatrze Polskiego Radia. I nagle zniknęła na długie lata. Odnalazłem ją niedawno w Skolimowie, kiedy byłem tam na rekonwalescencji. Zdecydowała się na spędzenie ostatnich lat życia w Domu Aktora. Los chciał, że w Skolimowie ostatnie lata spędzał też Jej mąż, Daniel Bargiełowski, ze swoją drugą żoną, Krystyną Berwińską.

Odeszłaś, kochana Basiu. Zazdroszczę Ci. Żegnam Cię. Śpij spokojnie. Nic Cię już nie boli. Może się jeszcze spotkamy w zaświatach? A na ziemi kiedy i mnie zabraknie, ktoś będzie odgrzebywał nasze nazwiska i przypominał, że istnieliśmy.