powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Ewa Wielebska. Miała budować okręty. Przez przypadek trafiła do teatru i...

- Mamy swoje wewnętrzne radio. Czasami dajemy sobie znaki latarką. W kulisach panuje półmrok, specjalne węże świetlne wyznaczają drogę. Aktor schodzi ze sceny, za 30 sekund musi pojawić się jako inna postać. Jedna pani go rozbiera, druga ubiera, kolejna maluje - mówiła Ewa Wielebska, inspicjentka w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».