Co najważniejsze w "Kichocie"

Książkę Miguela de Cervantesa o błędnym rycerzu i jego tułaczce zapamiętałem ze szkoły średniej jako trudną lekturę, jej przetrawienie było problemem zarówno dla prowadzącej zajęcia, jak i uczniów. Kiedy więc we Wrocławskim Teatrze Lalek zapowiedziano premierę "Kichota" zaciekawiłem się, jak też powieść zostanie zinterpretowana - o spektaklu "Kichot" wg Miguela Cervantesa w reż. Joanny Gerigk we Wrocławskim Teatrze Lalek pisze Karol Bijata z Nowej Siły Krytycznej.

Spodziewałem się, że będzie to spektakl przeznaczony dla dorosłych - miał trwać dwie godziny z przerwą - ku zaskoczeniu tak jednak nie było. Na stronie internetowej teatru wiek widzów oszacowano jako "10+", co znacznie wznieciło moją ciekawość. W jaki sposób zostanie przedstawiona długa i trudna historia o Don Kichocie i jego wiernym Sancho Pansie? Po premierze mam bardzo mieszane odczucia, ale niewątpliwie jest to idealny spektakl dla zróżnicowanej widowni.

"Kichot" został wyreżyserowany przez Joannę Gerigk, o której jak dotąd nie słyszałem... A powinienem! Wyselekcjonowała najistotniejsze wątki z opasłego tomu, żaden widz (a w szczególności dzieci) nie powinien poczuć, że opowieść jest zbyt trudna, nieinteresująca bądź niezrozumiała. Niestety język przekładu Wojciecha Charchalisa jest dość patetyczny i męczący. Zwłaszcza drugi akt może nieco rozczarować długimi i podniosłymi kwestiami, jak na przykład monolog Don Kichota w górach. W scenariuszu nie brakuje zaskakujących wątków humorystycznych - młodsi widzowie mogą pośmiać się z głośnej i komicznej awantury, dorosłych rozbawi subtelny podtekst... seksualny! Po bardzo dobrze pomyślanej scenie śmierci Kichota, następuje finał - smutna piosenka, która psuje zręcznie dotąd prowadzoną dramaturgię.

Ogromne oklaski należą się scenografowi, Janowi Polivce. Z małej acz skomplikowanej ścianki stworzył piękny otwierający się ołtarz ukazujący bezkresny świat, który przemierzał główny bohater. W zależności od sytuacji pojawiały się wielozadaniowe elementy scenografii. Zamknięta ścianka była malutkim okienkiem dla lalek, a boczne wnęki dawały aktorom wiele możliwości użycia przestrzeni. Świetnym zabiegiem było wykorzystanie rampy z chmurkami, która w zależności od położenia, aranżował inną porę dnia bądź inne miejsce (a niespodziewanych zwrotów akcji nie brakowało). Liczne podesty, otwory, malowane portrety mrugające do widza, pozwalały oderwać się od rzeczywistego świata i zanurzyć w majestatycznej i fantastycznej opowieści o śmiesznym i jak się okazuje wcale nie obłąkanym rycerzu. Nierealna atmosfera niewątpliwie została zbudowana również światłem (Alicja Pietrucka), przykładem scena palenia ksiąg na stosie, i spokojną muzyką (Sebastian Ładyżyński). Mankamentem było ustawienie widowni. Osoby z przodu mogły zobaczyć tylko próg wysokiego proscenium, za to ci, którzy znaleźli się dalej, oglądali głowy siedzących przed nimi.

Jaroslav Doležal, Slavek Zubkov, Marek Šterbák i Maciej Luściński skonstruowali lalki o zróżnicowanych możliwościach ruchowo-plastycznych. Były takie, które mogły jedynie ruszyć głową w lewo i prawo; inne potrafiły działać w powietrzu, nie przejmując się realizmem; jeszcze innym mimo świetnej konstrukcji brakowało duszy. Tomasz Maśląkowski animujący Kichota i Rozynanta zapominał o ruchach postaci zarezerwowanych dla danej lalki, nie radził sobie też z rekwizytami (dzieło Beaty Tomczyk). Niemożność ściągnięcia garnka z głowy zauważyły nawet dzieci. Mimo że na takich wpadkach spektakl i lalki traciły na wiarygodności, pojawiała się niespodziewana interakcja z widownią. Gdy książka upadła aktorowi ze sceny, Don Kichot zwrócił się o pomoc do chłopca w pierwszym rzędzie, szepcząc: "Senior". Bądź gdy dziecko krzyknęło pytanie, odpowiedziała mu lalka, humorystycznie przerywając kwestię innej postaci. Aktorzy lepiej wypadli w scenach zbiorowych. Niemniej ulubieńcem publiczności stał się Sławomir Przepiórka, który jako Pleban wył komicznym głosem modlitwy, wtrącając przypadkowe słowa z języka łacińskiego: "Aqua ora pro nobis! Incognito ora pro nobis!".

Czy znalazłem to czego szukałem? Morał, ciekawą interpretację? Bajkowo przedstawiony "Don Kichot" Joanny Gerigk jest po prostu propozycją na dobre spędzenie czasem.

***

"Kichot"

na podstawie powieści Miguela de Cervantesa "Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy"

przekład: Wojciech Charchalis

adaptacja i reżyseria: Joanna Gerigk

Wrocławski Teatr Lalek, premiera: 16 marca 2019 (spektakl obejrzany: 17 marca 2019)

występują: Kamila Chruściel, Marta Kwiek, Konrad Kujawski, Tomasz Maśląkowski, Sławomir Przepiórka

Karol Bijata - student kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizacja performatyka. Od wielu lat działa w Teatrze Drewniana Kurtyna. Członek Stowarzyszenia Widzów Teatrów Publicznych.

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego