powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Okiem Widza: Kilka scen z życia

"Kilka scen z życia. Według Płatonowa" w reż. Anny Gryszkówny w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Ewa Bąk na blogu Okiem widza.

"Kilka scen z życia. Według Płatonowa" wyreżyserowała Anna Gryszkówna w tonacji kontrastu, wyrazistego sygnału, mocnego komunikatu. Spotykamy się ze sztuką Czechowa jakiej nie znamy, tak bardzo jest zredukowana jej materia, skrojona adaptacją dla zilustrowania naszej współczesności. Czas akcji- gorączka nocy sylwestrowej, moment zabawy, rozluźnienia, szaleństwa -wydaje się być końcem starego i obietnicą nowego życia. Ostentacyjny luz, pijaństwo, seksualne wyuzdanie ostro zakrzykuje ból duszy, pustkę egzystencji, stracone złudzenia, stłumione marzenia, wyparte nadzieje. Obrazuje napierające zlodowacenie emocjonalne (scenografia = rozprzestrzeniający się śnieg, lodowe ściany), które jest wynikiem braku prawdziwej miłości, głębokich uczuć, mocnych więzi. I choć budzi się na mgnienie w bohaterach to, co jest w nich od dawna głęboko uśpione: namiętności, tęsknoty, potencjał, pragnienia, plany, ambicje to stan ten tylko burzy spokój, sieje zamęt, dezorientuje. Instynkt wybija ich na moment z orbity marazmu, mizerii, rozczarowania i niezadowolenia, by ostatecznie zabić wszelką szansę na szczęśliwy los.

Wszyscy uczestnicy spotkania wiodą życie już ustabilizowane, a jednak Płatonow, jego uroda, egzaltacyjna energia, prowokacyjna osobowość, zaczepna postawa rozsadza każdy układ, podważa, poddaje w wątpliwość każdą myślową konstrukcję. Przywołuje zmory przeszłości, wyzwala pragnienie spełnienia, śmiałość buntu, chęć wyzwolenia. Roznieca zapał, w którym ogrzewa się oswojona ze swą marną kondycją kobiecość. Generałowa Anna, brawurowo zagrana przez Agatę Wątróbską, to dojrzała, inteligentna kobieta wamp. Seksualne nienasycenie, chwytające każdą okazję, by poczuć, że żyje. Mogłaby być, kim zechce lecz stacza się świadomie w niebyt. Sasza Agaty Różyckiej jest prostą, ufną, wierną ŁAGODNĄ, opiekunką, matką, żoną, która wie, że kocha Płatonowa bezwarunkowo, choć nie umie wyjaśnić dlaczego. Nie musi. Nieludzko przegrywa. Cierpi okrutnie. Sonia Martyny Kowalik to piękno, blond marzenie mężczyzn. Odważna naiwność. Nieszczęśliwa desperacja. A jednak lalka Barbie z nierealnym planem na spełnienie. Maria Agaty Góral pozostanie histeryczną tajemnicą. Egzaltowaną szarą, irytującą frustracją. Nie ma pojęcia, jak pozostali, CZYM jest dla Płatonowa.

Wszystkie kobiety chcą Płatonowa. By się nim opiekować, by go zmieniać, by go ocalić. Posiadać. Tak definiuje się ich instynktowna, macierzyńska miłość do niego. Ale też jedyna szansa na wyrwanie się z kolein życia, które jest puste, gnuśne, nijakie. A Płatonow Otara Saralidze to inteligentna ale macho pospolitość, przenicowany nudą, zwątpieniem nieudacznik, zblazowany manipulant. Bezczelny playboy, uczuciowy hochsztapler. Atrakcyjny, pociągający seksualnie przedmiot pożądania. Życiowy impotent. Desperat. Doktor Mikołaj, grany przez Marcina Stępniaka, niewiele może. Rozsądny, samotny, zagubiony nie znaczy nic. Sergiusz Sebastiana Skocznia to kolejna poczciwa wersja męskiej pretensjonalności. Bezradny, bezwolny, wycofany nic nie osiągnie, bo nie musi, nie chce, nie czuje potrzeby. O nic nie walczy. Wystarczy mu, że jest. Łatwo go skrzywdzić, zlekceważyć, zniszczyć. Bez skrupułów porzucić.

Anna Gryszkówna wyreżyserowała spektakl o rozczarowującej, znudzonej własną niemożnością zdziecinniałej, egoistycznej, samolubnej męskości i równie niedojrzałej, ubezwłasnowolnionej na własne życzenie, bez pomysłu na siebie, zależnej od patriarchatu kobiecości. Zatracający się w dynamicznym, chaotycznym, hałaśliwym anty działaniu. Umysłowym rozchełstaniu. Mentalnym zagubieniu. W patologicznej bezsilności, w stanie wszelkiej niemożności. W szale słomianego zapału, by coś, ale tak naprawdę nie wiadomo co, zmienić. Okrutni, obojętni, bez miłości, głupi i słabi bohaterowie skazani są na klęskę. Wszystko w końcu pokryje śnieg i lód. Wypełzająca z martwej duszy, wypalonego serca, wyczerpanej woli życia, wieczna zmarzlina.