Każde słowo trudno

Masz gardło. Masz język. Mówisz. Masz ucho, słuchasz. Inaczej ma głuchy aktor, inaczej ma aktor z afazją, inaczej twórca niesłyszący, gdy żadne słowo nie przechodzi mu przez gardło - o spektaklu "Wojna w niebie", zaprezentowanym przez artystów niedosłyszących w Teatrze Witkacego w Zakopanem, pisze Rafał Gratkowski w Tygodniku Podhalańskim.

«Brak komunikacji. Brak zrozumienia. Słowa szeptane bełkotliwie. Urywane strzępki sylab. Gesty. Mimika twarzy. Może zrozumiesz. Mnie. Nie mnie. Jeśli inaczej. Przełamiesz się. Chora struna głosowa jakoś ominie barierę mózgu. Byś mógł posłuchać krzyku. Ryku. To rzadkość. Ale to wyraz bezsiły Komunikacji brak. Nie zrozumiałem wszystkiego. Przecież słyszę. A na scenie cisza. Przerywana muzyką, rytmem perkusji. Ruchy rąk to był dla mnie kolejny sceniczny taniec. Pląs ciał pośród liter wyświetlanych na ścianie z narysowanymi skrzydłami anioła. Dla słyszących, którzy nie znają polskiego języka migowego, frazy pokazywane przez aktorów to piękny sceniczny balet rąk. A ekspresja całego ciała okazuje się być podwójną siłą artystów niesłyszących. Chwilami na ścianie wyświetla się tekst, który akurat pokazują migający głuchoniemi aktorzy. To wielkie ułatwienie w komunikacji ze słyszącą częścią publiczności. Ale tekst nie należy do prostych. Z głośników płyną słowa wypowiadane przez Krzysztofa Globisza. Wypowiadane z wysiłkiem.

Poetycki spektakl obejrzała publiczność w sobotni wieczór w Teatrze Witkacego. A to za sprawą gościnnych występów czwórki artystów. W trudnej roli wystąpili przed zakopiańską publicznością: Dominika Kozłowska, Patrycja Nosowicz, Rafał Bołdys, Krystian Maligłówka, artyści niedosłyszący, którzy wraz z publicznością próbowali przełamać barierę niezrozumienia. Udowodnili, że porozumienie jest możliwe.

Wraz z zespołem tłumaczy polskiego języka migowego realizują od roku sceniczny projekt teatralny. Zaczęli od Małopolski. Premiera "Wojny w niebie" miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku w krakowskiej Cricotece. To sztuka o poszukiwaniu własnej tożsamości, o braku zrozumienia przez otoczenie, o trudnościach społecznych wynikających z barier komunikacyjnych.

Tekst nie jest przypadkowy. Scenariusz oparty został na utworze "Wojna w niebie" Josepha Chaikina. Autor cierpiał na afazję - schorzenie, które często pojawia się po udarach i wylewach krwi do mózgu. W wyniku uszkodzenia mózgu pojawiają się kłopoty z mówieniem. Zaburzenia funkcji językowych mogą być długotrwałe. Autor został wykluczony ze społeczeństwa, lecz nie poddawał się, nadal tworzył, a pisanie sztuki stało się dla niego terapią, sposobem na powrót do zdrowia. W trakcie zaczął uczyć się języka migowego. Spektakl tworzony jest przez osoby niesłyszące, niedosłyszące i słyszące. Trudu pracy z osobami niedosłyszącymi i głuchoniemymi podjęła się Dominika Feiglewicz. Wspierała ją mocno Katarzyna Anna Małachowska, która odpowiada w spektaklu za ruch sceniczny. - Byłam przerażona, gdy na pierwsze spotkanie z zespołem nie przyszedł tłumacz polskiego języka migowego, bo ja nie migam - mówi Dominika Feiglewicz, która rok pracowała z czwórką artystów.

Po spektaklu podkreśliła, że współpraca otworzyła ją, osobę słyszącą, na kulturę świata ludzi głuchych. Obie strony przekonały się, że teatr może być przestrzenią poruszającego doświadczenia. Na scenie dochodzi do spotkania dwóch różnych światów. Osoby głuche niestety bardzo często są wykluczone ze świata kultury. Jeśli już się ich do niego dopuszcza, to głównie w roli odbiorców. Spektakl "Wojna w niebie" ma być dostępny dla wszystkich. Na widowni w "Witkacym" oglądała go duża grupa osób głuchoniemych, niedosłyszących, która przybyła specjalnie na niecodzienny spektakl. Przejmująco rozbrzmiewa w nim głos Krzysztofa Globisza. Aktor długo wychodził z niepełnosprawności po udarze mózgu, na nowo uczył się chodzić, mówić, pisać. Dlatego dobrze rozumie problemy, z jakimi każdego dnia borykają się osoby niepełnosprawne.

- Chcemy pokazać, że głuchoniema osoba może dobrze grać na scenie, że może być nawet aktorem - mówi, migając, Rafał Bołdys. - Głusi nie są gorsi, możemy sobie radzić jak każdy zdrowy człowiek w normalnym życiu.

Tekst był dla niedosłyszących aktorów trudny. Dlatego najpierw długo rozmawiali z reżyserką i tłumaczką o tym, jak można rozumieć poszczególne zdania. Jak w kulturze głuchych przedstawić sens poszczególnych fraz. Wiersze nie mają znaków przestankowych - ani kropek, ani przecinków. Każdy może rozumieć dane frazy zupełnie inaczej. I taką też strukturę stworzyli wspólnymi siłami. Publiczność odbiera ich przedstawienie dwutorowo, inaczej osoby znające polski język migowy, inaczej my, laicy i obcy w świecie i kulturze osób głuchych. Ta dwutorowość jest zaletą. Na koniec artyści organizują na scenie kalambury. Wciągają publiczność do zabawy. Pokazywane przez nich postacie bohaterów bajek, filmów, kreskówek odgadują tak ludzie migający, jak słyszący, pełnosprawni.

- W spektaklu i próbach pomagała nam fizyka, dźwięki perkusji, fala dociera do artystów, uruchamia sekwencje poszczególnych ruchów - wyjaśnia współreżyserka Katarzyna Anna Małachowska.

Z Zakopanego sztuka pojedzie m.in. do Tarnowa. I nie tylko. Spektakl pokazany pod Giewontem zobaczą też fani teatru we Wrocławiu. Na stronie Teatru Witkacego obejrzeć można wideo promujące spektakl, które przygotował Mateusz Miszczyński. Spektakl zrealizowano w ramach cyklu "Małopolska. Kultura wrażliwa". Projekt finansowany jest z budżetu województwa. Koordynatorem jest Departament Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, a bezpośrednim realizatorem jest Małopolski Instytut Kultury w Krakowie. Realizację spektaklu wsparła cała rzesza internautów, ponieważ premiera odbyła się dzięki publicznej zbiórce pieniędzy.

Każdy może wesprzeć również zespół aktorski, wpłacając datki na konto powstałej niedawno Fundacji Migawka. Wystarczy przekazać dowolną kwotę na nr konta: 59160011981826367090000001 Bank BGŻ. Paribas S.A. Tytuł przelewu: Darowizna.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego