Bydgoszcz. Opowieść o zbrodni sprzed lat w Polskim

- Nasz teatr żyje dla miasta i powinien o tym mieście opowiadać - twierdzi dyrektor bydgoskiej sceny Łukasz Gajdzis. W maju premiera na podstawie nagradzanej książki Łukasza Orbitowskiego "Inna dusza", opisująca brutalną zbrodnię w Bydgoszczy sprzed lat.

«Już w swoim konkursowym programie Łukasz Gajdzis [na zdjęciu] pisał, że na bydgoskiej scenie widzi miejsce dla tematów lokalnych. "Zapoczątkowana przez Pawła Łysaka próba tworzenia spektakli o Bydgoszczy, jej historii, tradycji, ludzi z nią związanych, powinna być kontynuowana i rozwijana. Bydgoszczanie chętnie przyjdą obejrzeć przedstawienie o ciekawym zjawisku kulturalnym, społecznym czy interesującym artyście, żyjącym dawniej nad Brdą. Formuła pozostaje otwarta" - pisał w konkursowej aplikacji Gajdzis. - Jestem zdania, że nasz teatr żyje dla miasta i powinien o tym mieście opowiadać. Stąd na afisz wracają cenione przez widzów "Historie bydgoskie". Chciałbym też oczywiście wprowadzić dwa lub trzy nowe tytuły opowiadające o Bydgoszczy. Jest dużo ciekawych historii, które mogłyby stać się kanwą takich spektakli - mówi.

Na maj zapowiada spektakl na podstawie prozy Łukasza Orbitowskiego, który wyreżyseruje Michał Siegoczyński, który na bydgoskiej scenie przygotował "Beksińskich".

Łukasz Orbitowski urodził się w Krakowie, ale to książka "Inna dusza", której akcja toczy się w Bydgoszczy, zapewniła mu Paszport Polityki 2015. Wyszła w serii "Na F/Aktach", ale wydawca zastrzega, że tylko zarys fabuły "jest oparty na prawdziwych zdarzeniach", a tekst to nie reportaż, ale "dzieło fikcji literackiej i nie należy go traktować jako dokumentu".

Zabił kuzyna i sąsiadkę

Pisarz w naszym mieście spędził dwa tygodnie, głównie w bibliotece. Pisał o zbrodni, która wstrząsnęła miastem - o mordercy, który zabił kuzyna i sąsiadkę.

Historię chwycił przypadkiem - wydała mu się ciekawa. Fascynował go brak motywu. Bydgoszcz na kartach powieści jest mroczna, ponura i zła. Często też różni się od tej prawdziwej z lat 90. Przykładowo w podziemiach pod rondem Kujawskim funkcjonuje "miasto w mieście", z undergroundową siłownią, kwaterami bezdomnych, pomieszczeniem, w którym chłopcy za pieniądze prostytuują się z jakimś zwyrodnialcem, a nawet dyskoteka! - Dokładnie obszedłem miejsca, w których dzieje się akcja książki. Na przykład ulica Jasna. Do dzisiaj budzi respekt, wyobraziłem ją sobie 20 lat temu. Fordon też wiele się nie zmienił. Każde większe miasto ma swój Fordon: Kraków - Prokocim, Toruń - Rubinkowo, Warszawa - Ursynów itp. Każde z tych miast ma swoją ulicę Jasną. Chodziło mi o pokazanie relacji między chłopakami ze Śródmieścia a blokowisk, one wszędzie wyglądają podobnie. Proszę bydgoszczan o wyrozumiałość, jeśli gdzieś coś pomyliłem. Mam nadzieję, że widać moje usilne starania o oddanie ducha panującego wtedy w mieście - mówił pisarz w wywiadzie dla "Wyborczej". Co go najbardziej urzekło w Bydgoszczy? - Nagromadzenie kontrastów. Nie wiem, czy jeszcze zwracacie na to uwagę, sacrum miesza się z profanum na każdym kroku. Piękny Rynek, odnowione kamieniczki, a dwie ulice dalej - strzeż się tych miejsc. Urokliwa Wyspa Młyńska, rzeka, która zawsze robi klimat, wystarczy jednak pójść kawałek nabrzeżem, żeby znaleźć się w scenerii jak ze "Złego" Tyrmanda. Każdy budynek jest inny, co ja akurat lubię - mówił autor i podkreślał, że "niesłychanie" mu się w naszym mieście podoba.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego