Małgorzata Rożniatowska: Kleczkowska już się skończyła

Gram różnorodne, dramatyczne role. Obecnie w trzech przedstawieniach w moim macierzystym Teatrze Dramatycznym w Warszawie - mówi aktorka Małgorzata Rożniatowska.

«Podobno aktorki w pewnym wieku mają problemy z rolami.

- U mnie jest dokładnie odwrotnie. Problemy były, ale na początku. Teraz im więcej mam lat, tym więcej pracy. Zazwyczaj nie odmawiam, bo jestem ciekawa nowych propozycji. Parę razy w życiu zaryzykowałam, nawet jeśli nie byłam czegoś pewna i zawsze wygrywałam.

Występuje pani w spektaklu "Wania, Sonia, Masza i Spike" w Teatrze Polonia. W czym tkwi siła postaci Kasandry, która - choć jest rolą dramatyczną - wzbudza śmiech publiczności?

- W nieszczęściu Kasandry, która zawsze wieszczyła prawdę, tylko nikt jej nie słuchał. Tutaj jest podobnie, z czego wynikają różne sytuacje, które mogą właśnie śmieszyć widzów. Jest przy tym uparta, wypomina pozostałym bohaterom, że mówiła i się sprawdziło. Bardzo polubiłam tę rolę i myślę, że zarówno cała sztuka, jak i ta postać, będzie się cieszyła powodzeniem.

Jest pani znana z ról serialowych. Była Kleczkowska w "Złotopolskich", a teraz jest Kisielowa w "M jak Miłość".

- Obie te postaci są bardzo temperamentne i żywiołowe, w dodatku pracują w sklepie i w tym sensie są do siebie podobne. Bardzo lubiłam Kleczkowska, ale ta rola skończyła się już parę lat temu. Wobec Kisielowej scenarzyści mają coraz większe zadania. W tej chwili została sołtysem, także nie utknęła za ladą, tylko jest wciągnięta w wir życia Grabiny. Bardzo sobie to chwalę.

Nie boi się pani zaszufladkowania?

- Nie i nawet jeśli się ono zdarza w serialach czy filmach, to pięknie to sobie odbijam w teatrze. Gram różnorodne, dramatyczne role. Obecnie w trzech przedstawieniach w moim macierzystym Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Role teatralne w pani wykonaniu spotkały się też z nagrodami. Takie uznanie po latach cieszy?

- Głównie chodzi o mój monodram - "Uwaga - złe psy" Remigiusza Grzeli, który został nagrodzony na wielu festiwalach. To za każdym razem dawało satysfakcję. Pamiętam czas, kiedy byłam święcie przekonana, że już w ogóle nie wejdę na scenę. To był ciężki okres dla aktorów, teatry upadały i rozwiązywano całe zespoły. Nagle po paru latach coś się dla mnie zmieniło, zaczęłam grać w warszawskich teatrach i - odpukać - ten stan trwa do dzisiaj.

Grała pani bardzo wiele epizodów. Czy wciąż czeka pani na tę dużą wymarzoną rolę?

- Nigdy nie czekałam na żadną wymarzoną rolę, tak po prostu jestem skonstruowana psychicznie. Moja ukochana profesor Zofia Mrozowska mówiła, że zacznę grać dopiero po 10 latach w zawodzie, bo takie mam warunki, więc byłam na to przygotowana. Sprawdziło się, tylko pomyliła się o jakieś 20 lat, bo propozycje teatralne i filmowe pojawiły się dopiero mniej więcej po 30 latach pracy. Najwyraźniej wspomniane warunki dojrzały.

***

Dramat rosyjsko-amerykański

Spektakl "WANIA, SONIA, MASZA I SPIKE" to najnowsza propozycja warszawskiego Teatru Polonia. Akcja dzieje się w USA. Główni bohaterowie: Wania i jego siostra Sonia (w tych rolach Maciej Kowalewski i Dorota Landowska) dzielą dom po rodzicach. Idylliczne z pozoru życie przerywa pojawienie się siostry Maszy (w tej roli Ewa Błaszczyk).

***

Na zdjęciu: Małgorzata Rożniatowska w środku»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego