Jawność zarobków w teatrze

Za ten tekst dostanę 200 zł brutto. W teatrze na etacie zarabiam: podstawa ok. 2500 zł na rękę, plus za spektakle od ok. 180 zł do 290 zł na rękę (wychodzi średnio 4 spektakle w miesiącu w tym sezonie, w zeszłym było lepiej) - pisze Alina Czyżewska w pierwszym felietonie dla e-teatru.

Czy to takie straszne, gdybyśmy rozmawiali wprost o pieniądzach? Kultura jawności poza Polską ma się nieźle. Sprawdźcie sobie jak to wygląda w krajach skandynawskich (w Szwecji od 100 lat publikowane są roczne zeznania podatkowe, do których zajrzeć może każdy obywatel i obywatelka) czy w Niemczech (niedawno weszła ustawa zobowiązująca duże firmy do ujawniania zarobków na poszczególnych stanowiskach).

Już słyszę te głosy: że nie wolno, nie da się, że prywatność, że zawiść. Ok, po kolei.

1. "Nie wolno".

Nieprawda. Wolno, a nawet trzeba. Mamy w Konstytucji naprawdę fajne, ciekawe, często ostatnio cytowane zapisy. A wśród nich jest artykuł 2.: "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej", oraz art. 32: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny".

Konstytucja powinna obowiązywać wszędzie - w Sejmie, Senacie, na ulicy i w teatrze też. A skąd mamy wiedzieć, że i u nas w teatrze Konstytucja ma się dobrze, skoro nie wiemy nawzajem, ile zarabiamy? Wiadomo ze statystyk, że w Polsce różnica w zarobkach między kobietami i mężczyznami na tych samych stanowiskach wynosi ok. 20%. I wcale nie dlatego, że mężczyźni lepiej pracują. Kobiety częściej siebie nie doszacowują, są bardziej miękkie w negocjacjach, rzadziej wnioskują o podwyżki, czekają na docenienie zamiast iść po swoje. Cóż, to kwestia kulturowa i wychowania, tu zmiana społeczna zachodzi powoli. To jednak nie powód, by pracodawca omijał Konstytucję! A poza tym dyskryminacja może dotyczyć nie tylko płci.

Czasami w firmach (nie wiem, czy w teatrach - jeśli tak, dajcie znać, znajdziecie mnie na FB) zdarza się, że pracownik musi podpisać klauzulę poufności dotyczącą swojej pensji. Ajajaj. Tymczasem są już nawet dwa wyroki Sądu Najwyższego mówiące o tym, że taki zapis jest na nic - ponieważ pracownicy mają prawo do przeciwdziałania naruszania zasady równego traktowania i muszą mieć możliwość ustalenia, czy dochodzi do dyskryminacji płacowej. Bo relacja pracownik-pracodawca to nie jest sprawa indywidualna. Bo firmy nie funkcjonują w próżni, ale w pewnym systemie, opartym na zasadzie sprawiedliwości społecznej. Bo na tym polega demokracja. A jak nie wiem, jak jestem traktowana w porównaniu z innymi, to nie mogę przeciwdziałać dyskryminowaniu mnie, bronić swojego prawa i - de facto - Konstytucji.

Ale - powiecie - teatr to nie firma. Właśnie! I dlatego w teatrach tej jawności należy się wręcz więcej. Teatry są instytucjami publicznymi. Wykonują zadania publiczne. Działają za publiczne - czyli wspólne - pieniądze. Dlatego podmioty publiczne tym bardziej powinny przodować w respektowaniu zasad społecznych, które są wpisane w nasz porządek prawny. Tak tak, już słyszę ten śmiech na sali. Wiemy, jak jest. Ale to się samo nie naprawi. Po prostu zrozummy już, że system i prawo jest po naszej stronie, i zacznijmy z tego w końcu korzystać i oczekiwać jego respektowania. Bo tu nie chodzi o mrzonki czy idealizm, tylko o to, by w końcu to, co jest w prawie na papierze, stało się rzeczywistością.

2. "Nie da się". A Szwecja, Norwegia? "- Ale w Polsce się nie da". Nieprawda, da się. Wygooglajcie sobie Jakuba Bierzyńskiego, posłuchajcie podcastu w radiu TOK FM, jak opowiada o tym, jak jawność płac działa u niego w firmie. Opowiada o wszystkim, co Wam podpowiadają wątpliwości: jak to się ma do konkurencyjności, zazdrości, procesów społecznych i kontaktów interpersonalnych w firmie. Rozbraja wiele lęków i wyobrażeń. To niejedyna taka firma w Polsce, która widzi korzyści w jawności zarobków. Świat się zmienia, w Polsce też.

Teatry to nie są folwarki dyrektorów. Pamiętacie jak wyszły na jaw gaże, jakie załatwiał sobie Janusz Kijowski za reżyserię u siebie w teatrze? Albo jeszcze lepiej - Cezary Morawski w Polskim we Wrocławiu? Póki żyjemy w kulturze tajności, nie wiemy, ile podobnych nadużyć dzieje się w kulisach Waszych teatrów. Wychodzą na jaw przypadkiem. I nie chodzi o to, że boli mnie, że Kijowski kupi sobie kolejne auto terenowe czy pojedzie na superwakacje. Boli mnie, że w tym samym czasie, kiedy brał 80 tys. zł za reżyserię spektaklu, którego nawet nie ujrzał żaden festiwal, czy 20 tys. za obecność na próbach generalnych, odmawiał godnej podwyżki paniom sprzątającym, argumentując, że nie ma pieniędzy. A te panie mają dzieci. Biedne polskie dzieci. To my je stwarzamy. Super sprawiedliwość społeczna. A Konstytucja leży i kwiczy. A potem się dziwimy albo nawet szydzimy, że ludzie głosują na 500+. Widzicie, jak koło się zamyka? A to i tak uproszczony szkic.

Poza tym - to już tak na boku - zastanawiam się, dlaczego nikt nie wypomina tych 500+ bogatym? Oni też biorą. Bo co, im się należy, a biednym nie?

3. "Zawiść". Jak się Jaś dowie, ile Małgosia zarabia, to się sfrustruje. Albo na odwrót. I będzie zawiść.

Hmmm. Wcale nie mówię o tym, że wszyscy mają zarabiać tak samo. Różnice są i powinny być, tylko chodzi o to, by z czegoś wynikały. Z doświadczenia, z liczby zdobytych nagród, z lat pracy - z tego, co jako społeczność uznajemy za wartościowe, ważne, sprawiedliwe, potrzebne. A nie z prywatnego układu czy sympatii z dyrektorem. Albo gorzej - z "wsadu" politycznego (wrzutka od władz w postaci kuzyna szwagra ciotki prezesa z tej samej partii, który ma zarabiać dobrze i niewiele robić). W kulturze tajemnicy takie "wsady" bardzo łatwo jest robić. A jeśli trzeba karmić "polityczny wsad", to wtedy brakuje na premie czy podwyżki dla tych, którym się należą.

Jasiowi zawsze można wytłumaczyć, że Małgosia robi jednak trochę więcej, i wtedy nawet Jaś może zacząć doceniać koleżankę i zobaczy, że sam mógłby robić lepiej. A jak nie zrozumie, to już jego problem. Natomiast jeśli okaże się, że Małgosia zarabia więcej dlatego, że ma ładny uśmiech, to już gorzej - dla dyrektora, Małgosi i demokracji. Bez jawności i bez rozmowy o tym możemy się tylko uśmiechnąć w kulisach. Z zażenowania. I wściekłości.

Niektóre organizacje społeczne publikują płace i politykę płacową na swoich stronach internetowych. Możecie zerknąć na Akcja Demokracja, Otwarte Klatki czy na organizację, której jestem członkinią - Sieć Obywatelska Watchdog Polska (patrz linki poniżej). Ostatnio, przy okazji skandalu z zarobkami asystentki w NBP, coraz więcej dyskutuje się o jawności płac jako o czynniku eliminującym patologie w instytucjach. A coraz więcej firm w ogłoszeniach o pracę informuje, jaką pensję oferuje na danym stanowisku.

Zawiść pojawia się wtedy, kiedy uważamy, że ktoś ma więcej niż na to zasłużył. Wynika z poczucia niesprawiedliwości. To - wbrew przekonaniu - nie tylko ludzkie uczucie. Poczytajcie badaniach na małpach, psach i wilkach. Co ciekawe, eksperymenty z nierównym nagradzaniem pokazują, że niesprawiedliwość rozumieją i wyczuwają nawet małe dzieci, a starsze nie lubią jej także wtedy, kiedy... dostają lepszą nagrodę. Zaufajmy sobie i innym, naprawdę chyba potrafimy zrozumieć, dlaczego kolega czy koleżanka zarabia więcej, jeśli widzimy jak i ile pracuje i jaką ma odpowiedzialność, i jeśli czujemy, że jest to sprawiedliwe. Jeśli nie jest - no to jest przestrzeń żeby o tym porozmawiać, przedyskutować (fakt, jeszcze musimy nauczyć się otwarcie rozmawiać, a nie szeptać za plecami) i zmienić reguły tak, by były sprawiedliwsze, czyli bliższe artykułowi drugiemu Konstytucji.

Na tajności korzystają mechanizmy typu "dziel i rządź". W takiej pracy kiepsko się pracuje, prawda? Każdy gra do swojej bramki i "człowiek człowiekowi wilkiem". Kiedy zasady są jasne i sprawiedliwe, o ile łatwiej grać do wspólnej bramki. Pieniędzmi naprawdę można reżyserować relacje społeczne. Transparentność sprzyja temu, by pracownik czuł, że pracuje w uczciwej instytucji. Zapobiega wykorzystywaniu pracowników, zwłaszcza tych najmniej zarabiających. Transparentność powoduje, że spłaszczają się różnice w wynagrodzeniach, a zwłaszcza te różnice nieuzasadnione - np. związane z płcią. Transparentność zwiększa zaangażowanie i zaufanie. I zwiększa u pracowników bycie fair wobec swojej instytucji.

Jak działasz fair, to nie masz nic do ukrycia. A szef, który gra w otwarte karty, zawsze ma tę kartę przetargową: "sorry, nie mogę Cię potraktować szczególnie, bo zrobiłbym to kosztem innych, i inni mieliby mi to za złe. Szanujemy się tutaj. Takie tu mamy wspólne i jawne zasady". Oczywiście, i tutaj potrzeba progresywnych szefów i szefowych, którzy wiedzą, że jawność się opłaca, buduje kapitał zaufania, zapobiega nadużyciom, i którzy/które szanują pracowników i publiczne pieniądze. Kto pierwszy/a?

OK, nie od razu Kraków zbudowano. Ale zacznijmy o tym rozmawiać. Zmiana zaczyna się w głowie.

4. "Prywatność". Póki teatry są instytucjami publicznymi, póty kwestie prywatności ustępują innym wartościom (to nie moje myślenie życzeniowe, tylko prawo i wyroki, w tym Europejskiego Trybunału Praw Człowieka). Nie mają tutaj także zastosowania kwestie związane z tajemnicą przedsiębiorstwa. O tym w następnych odcinkach. A niecierpliwym polecam art. 61 Konstytucji.

Oczywiście jawność płac to tylko element układanki w całym systemie. Wiecie, że możecie zajrzeć w faktury Waszych teatrów? Ile wydano na bankiet, koszulę, w której grasz, na scenografię, na ogrzewanie i na taksówki? Nawet na obiady służbowe i hotele. Często coś niecoś wiemy, ale mówimy o tym szeptem, w kulisach albo na bankiecie po trzecim kielichu. A to jest przecież jawne na wskroś. Każdy może o to zapytać. Zażądać faktur i dokumentów. Szok? Przecież to są wszystko nasze pieniądze. Wiem, nie uczono nas tego w szkole, kiedy na WOS-ie przerabialiśmy Konstytucję. I nie ma to nic wspólnego z niezdrową ciekawością czy szpiegowaniem. Ale z demokracją i prawami człowieka.

Taką mamy demokrację, na jaką nas stać. Wyjdźmy z kulis. A kto chce działać, ale mu brakuje wiedzy i nie wie jak, to akurat do 10 marca jest okazja, żeby dowiedzieć się więcej: https://siecobywatelska.pl/sis/.

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego