powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kraj. Teatry odetchnęły z ulgą

Znamy już listę samorządowych festiwali teatralnych, które mają potwierdzone subwencje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Jako pierwszy ruszy 8 marca XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych [na zdjęciu], organizowany przez Teatr Powszechny w Łodzi. Miasto przeznaczyło na organizację w postaci dotacji celowej 1 mln zł, zaś Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - 400 tys. zł.

Wspaniały jubileusz

Program jest znakomity, do Łodzi przyjadą dwa polskie teatry narodowe - z Krakowa i Warszawy, a także niemiecki - z Berlina. Odbędą się dwie zaplanowane specjalnie z myślą o festiwalu prapremiery. Trudno wyobrazić sobie lepszy jubileusz ćwierćwiecza.

- Niewiarygodne, że minęło już 25 lat - powiedziała Ewa Pilawska, pomysłodawczyni, założycielka i dyrektorka Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. - Festiwal przeszedł długą drogę, powstała też wyjątkowa wspólnota skupiona wokół niego, dlatego oczywiste było dla mnie, że tematem jubileuszowej edycji powinna być "Publiczność". Chciałabym, aby stał się pretekstem do rozmów o miejscu odbiorców we współczesnym teatrze.

Jak przypomina dyrektor Pilawska, pierwsze edycje festiwalu były zupełnie inne niż obecne: bliższe formule "impresaryjnego przeglądu". Ich realizacja stała się możliwa dzięki ówczesnemu dyrektorowi Teatru Powszechnego w Łodzi Maciejowi Korwinowi.

- Gdy podczas drugiej edycji w październiku 1995 r. inaugurowaliśmy festiwal spektaklem "Mój przyjaciel Harvey" z Teatru Kwadrat, tego dnia zostałam dyrektorem Powszechnego, a moimi "teatralnymi rodzicami chrzestnymi" stali się grający w tym przedstawieniu Irena Kwiatkowska i Jan Kobuszewski.

Już wtedy dyrektor Pilawska miała wyraźną wizję rozwoju artystycznego imprezy.

- "Wymazywanie" w reżyserii Lupy stało się kamieniem milowym, pokazało, że łodzianie podążają za zaproponowaną przeze mnie "przyjemno-nieprzyjemną" wizją - mówi dyrektor Pilawska. - Jej realizacja była możliwa dzięki Radzie Miejskiej Łodzi, która w 2009 r. przyznała festiwalowi podmiotową dotację w wysokości miliona złotych i pozwoliła nam rozwinąć skrzydła.

Festiwal otworzy 8 marca "Rok z życia codziennego Europy Środkowo-Wschodniej" Pawła Demirskiego w reżyserii Moniki Strzępki z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. W obsadzie są m.in. Anna Dymna, Dorota Pomykała, Anna Radwan, Dorota Segda. Twórcy zainspirowali się "Opisem obyczajów za panowania Augusta III" Jędrzeja Kitowicza i przyjrzeli się obyczajom oraz polskiej polityce po 1989 roku.

15 marca Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu pokaże "Instytut Goethego" Darii Kubisiak zainspirowany "Cierpieniami młodego Wertera" Goethego oraz filmem "A potem nie było już nikogo" Renego Claira - w reżyserii i choreografii Cezarego Tomaszewskiego.

Siedem osób zostaje zaproszonych do tajnego projektu w Instytucie Goethego na Zamku Książ. Gdy w tajemniczy sposób ginie jedna z nich, uczestnicy projektu zdają sobie sprawę, że zostali wplątani w aferę kryminalną.

19 marca będzie można obejrzeć "Dawnych mistrzów" z Deutches Theater Berlin. To adaptacja powieści Thomasa Bernharda z 1985 r., której dokonał Thom Luz. Krytyk muzyczny Reger, choć nienawidzi chodzić do muzeów, od ponad 30 lat odwiedza Kunsthistorisches Museum w Wiedniu. Kontempluje arcydzieła, z wielką przyjemnością odkrywając, że obrazy są niedokończone, wadliwe. Zwariowany zwyczaj zapewnia mu przetrwanie - zwłaszcza po śmierci żony. Nienawiść kryje paradoksalne przywiązanie i miłość.

Pod presją

17 marca odbędzie się pierwsza z festiwalowych prapremier - "Ferragosto" Radosława Paczocha w reżyserii Adama Orzechowskiego. Bohaterem będzie Gustaw Herling-Grudziński, pisarz, moralny autorytet w sprawach systemów totalitarnych i polityki - autor "Innego świata", wstrząsających wspomnień z sowieckich łagrów, twórca "Dziennika pisanego nocą", uczestnika bitwy pod Monte Cassino i współtwórca "Kultury" paryskiej. 20 maja minie 100. rocznica urodzin, a Sejm RP uchwalił 2019 - rokiem wybitnego pisarza.

Drugą prapremierą (29 i 30 marca) będzie "Wracaj" Przemysława Pilarskiego w reżyserii Anny Augustynowicz, koprodukcja Teatru Powszechnego w Łodzi i Teatru Współczesnego w Szczecinie. To historia człowieka, który powraca do powojennego Radomia i próbuje odnaleźć się w przestrzeni, która jest już zasiedlona przez innych. Zanurzeni w przeszłości bohaterowie balansują między natręctwem zacierania przeszłości a obsesyjnym tropieniem jej śladów.

23 marca łodzianie zobaczą bodaj najważniejszy spektakl minionego roku - "Pod presją" z Teatru Śląskiego im. Wyspiańskiego w Katowicach z kreacją Sandry Korzeniak. To dokonana przez Maję Kleczewską wraz z Łukaszem Chotkowskim adaptacja filmu "Kobieta pod presją" Johna Cassavetesa z Geną Rowlands. Bohaterką spektaklu jest nadwrażliwa, rozedrgana i odklejona od rzeczywistości Marbel. Starając się sprostać roli matki i żony górnika, potwierdza tylko swą psychiczną labilność i budzi irytację, przez co mąż zamykają w psychiatryku. Całość współtworzy dramatyczna muzyka Gaetano Donizettiego i Alfreda Catalaniego w interpretacji Agaty Zubel.

25 marca Teatr Wybrzeże w Gdańsku przywiezie "Trojanki" Jana Klaty z udziałem Doroty Kolak. Eurypides miał odwagę, by przemawiać krytycznym głosem. Pokazał to, czego nie opowiedział Homer w "Iliadzie": jak wyglądał poranek po zdobyciu Troi, gdy przedstawicielki królewskiego rodu zostały zepchnięte na dno przez zdobywców miasta, którzy mordując niewinnych i bezbronnych, przekroczyli granice barbarzyństwa.

Na finał 2 kwietnia Teatr Narodowy z Warszawy pokaże "Ułanów" Jarosława Marka Rymkiewicza z Teatru Narodowego w Warszawie w reżyserii Piotra Cieplaka. W obsadzie są m.in.: Dominika Kluźniak, Anna Seniuk, Piotr Grabowski, Jerzy Radziwiłowicz, Mariusz Benoit. Sztuka Rymkiewicza z 1975 roku trafniej opisuje dzisiejszą Polskę niż jego ostatnie polityczne deklaracje. Zespół Narodowego aktorską szarżę zaczyna wśród widzów - w foyer, które jest Muzeum Wszech-Ułaństwa. Znajdujemy się w centrum antyromantycznego i antymartyrologicznego pastiszu. Ta "komedia serio" proponuje terapię poprzez śmiech w czasach, gdy próba odtworzenia narodowej dumy przyjmuje również formy wywołujące traumę.

Lwów nie oddamy

- Cieszymy się, że w tym roku udało się ogłosić wyniki ministerialnego konkursu w terminie, do końca stycznia, bo to umożliwi nam sprawniejszą organizację - powiedział "Życiu Regionów" Marek Sztark, dyrektor 54. Przeglądu Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT w Szczecinie. - Jednocześnie muszę dodać, że nasza praca nie jest łatwa z tego powodu, że koszty zapraszanych spektakli idą bardzo szybko w górę, tak jakby teatry uczyniły z wyjazdów źródło specjalnych dochodów, dzięki którym mogą rozwiązać swoje problemy budżetowe. Dla nas taka sytuacja oznacza, że niektóre przedstawienia, jakie chcielibyśmy pokazać, właśnie z powodu nazbyt wysokich kosztów na naszym festiwalu się nie pojawią. Oczywiście do ministerialnej dotacji 210 tys. zł doliczamy 600 tys. zł z budżetu Szczecina, a przecież i to nie wystarczy. Dodając do tego wpływy z biletów, musimy zadbać o zgromadzenie dodatkowych pieniędzy.

Tegoroczna edycja będzie pożegnaniem z idiomami zaczerpniętymi z "Katechizmu polskiego dziecka" Bełzy, a odbędzie się pod hasłem "Coś jej winien".

- Rozumiemy je szeroko - mówi Marek Sztark. - Będziemy się zastanawiać nad tym, co jesteśmy winni Polsce, ojczyźnie, matce, ale i drugiej osobie.

Festiwal, który potrwa od 6 do 13 maja, będzie miał swój prolog 29 kwietnia. Krystyna Janda zaprezentuje wtedy jedno z najważniejszych przedstawień, jakie miały premierę w minionym roku. To "Zapiski wygnania" Sabiny Baral, 20-letniej emigrantki roku 1968, która wyjechała razem z rodzicami, w reżyserii Magdy Umer z Teatru Polonia. Spektakl wygrał bydgoskie Prapremiery i krakowską Boską Komedię.

Jest jeszcze za wcześnie, by podawać cały program festiwalu, ale dyrektor Szark uchylił rąbka tajemnicy. Teatr Powszechny w Warszawie przywiezie "Jak ocalić świat na małej scenie?" Pawła Łysyka o katastrofie grożącej światu. Szczecińska publiczność obejrzy też "Konferencję irańską" Iwana Wyrypajewa o paradoksach w postrzeganiu wolności. Kolejna pozycja to "Koniec miłości" z Teatru im. Konieczki w Bydgoszczy z udziałem Katarzyny Herman i Juliusza Chrząstowskiego w reżyserii Doroty Androsz. Zostanie też pokazany spektakl "Lwów nie oddamy" o powikłanych relacjach polsko-ukraińskich z Teatru im. Siemaszki w Rzeszowie. Jak się dowiedzieliśmy, to przedstawienie w reżyserii Katarzyny Szyngiery, które miało premierę w sierpniu podczas pierwszej edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk TRANS/MISJE w Rzeszowie, zostanie też pokazane w kwietniu na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, pod koniec maja na Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@aport w Gdyni, zaś na początku czerwca - na XII Spotkaniach Teatralnych Bliscy Nieznajomi w Teatrze Polskim w Poznaniu.

- Będziemy też chcieli zrealizować stały punkt naszego programu, czyli wyjazd uczestników festiwalu do Berlina - powiedział dyrektor Marek Szark. - Wstępnie planujemy obejrzenie nowego spektaklu Thomasa Ostermeiera, szefa Schaubuehne. Jesteśmy jeszcze przed ostateczną decyzją, ale chcemy wybrać się do Berlina na dwa spektakle.

Nowy spektakl Ostermeiera "abgrund" na podstawie prapremierowej sztuki Mai Zade opowiada o młodym małżeństwie, które podczas domowej kolacji, gdy dwójka malutkich dzieci śpi spokojnie, porusza niewinne, ale i drastyczne tematy współczesności. Równie dobrze może z tego wyniknąć thriller, jak i oczyszczenie.

Tymczasem w nurcie offowym znajdzie się osiem-dziesięć przedstawień. Jedną z pozycji będzie mistrzowski monodram "Curko moja, ogłoś to" w wykonaniu Magdaleny Drab. Bohaterka - malarka Maria Wnęk (1922-2005) - ukończyła zaledwie cztery klasy, a w rodzinnej wsi uważano ją za osobę niespełna rozumu. Jako malarka zadebiutowała dopiero po czterdziestce. Twierdziła, że malować każe jej sam Bóg, którego gorliwie czciła od najmłodszych lat.

Monodram przygotowany w łódzkim Teatrze Zamiast wygrał m.in. finał 1. Konkursu na Najlepszy Spektakl Teatru Niezależnego "The Best OFF" w 2018 r.

Wojna i pokój

- W dniach 6 marca -14 kwietnia odbędą się w Warszawie Nowe Epifanie, interdyscyplinarny festiwal wielkopostny, który otrzyma z resortu kultury 177 tys. zł. Motywem przewodnim będzie fraza "Lepiej, gdyby się nie narodził?", zaś w centrum refleksji stanie postać Judasza. Najłatwiej jest "rzucić kamieniem" w człowieka, będącego biblijnym symbolem zdrady. Twórcy festiwalu wolą jednak zadać pytania: dlaczego odstąpił od tego, w co wierzył? Jakie były jego motywacje? I dlaczego zachowały się różne wersje biblijnych zdarzeń? Kluczowa będzie kwestia Jezusa wypowiedziana do Judasza na chwilę przed jego zdradą: "Co chcesz czynić, czyń prędzej".

- Przed nami pięć premier teatralnych między Środą Popielcową a Niedzielą Palmową - powiedział dyrektor Paweł Dobrowolski. - Pojawią się artyści, którzy podczas poprzednich edycji dali się poznać z najlepszej strony: Paweł Passini i Artur Pałyga. Spektakl "#chybanieja" zrealizowany przez ten duet otworzy nasze festiwalowe rozważania teatralne.

Punktem wyjścia dla pracy twórców były różne warianty opowieści biblijnej. W publicznej pamięci została relacja ewangelisty Mateusza, który pisał, że Judasz zwrócił srebrniki kapłanom, po czym się powiesił. Piotr w "Dziejach Apostolskich" pisze, że Judasz żadnych pieniędzy nie zwracał, kupił za nie ziemię i zginął w wypadku. Z kolei jeden z ojców Kościoła, Papiasz, twierdzi, że Judasz roztył się tak bardzo, iż nie mógł przejść tam, gdzie wóz swobodnie przejeżdżał.

"Wątpliwość", sztuka Johna Patricka Shanleya, zebrała wiele nagród, w tym Pulitzera za najlepszy tekst dramatyczny. Na festiwalu zobaczymy ją w koprodukcji Teatru Śląskiego z Katowic i Teatru im. Kochanowskiego z Opola. Reżyser Norbert Rakowski zaprasza, by przyjrzeć się samemu sobie i zastanowić, jak postępujemy, kiedy w naszym życiu pojawiają się wątpliwości co do ludzi i zdarzeń. Czy widzimy je takimi, jakimi są, czy naginamy interpretację, by wyglądały tak, jak chcemy?

- We współpracy z Akademią Teatralną zainicjowaliśmy seminarium reżyserskie - powiedział Paweł Dobrowolski. - Jego owocem są debiuty Katarzyny Minkowskiej i Sławomira Narlocha.

To gra z konwencją jasełek i oratorium. Występujący artyści będą posługiwali się takimi instrumentami, jak piła, lira korbowa, cymbały rzeszowskie czy dudki. Przeniesiemy się na koniec Polski, gdzie w małej wiosce mieszka Judasz z matką. Po sąsiedzku zaś Anioł, kawałek dalej Diabeł, a na przydrożnym krzyżu - Jezus. Na oczach widzów Judasz rodzi się, dorasta, zakochuje, chodzi na piwo ze swoim najlepszym przyjacielem Jezusem. O zdradzie i srebrnikach nie będzie ani słowa, bo "są sprawy, które nie nadają się na niedzielne kazania, są sprawy, przed którymi anioły i diabły odwracają wzrok".

Z kolei Teatr Chorea pokaże "Tragedię Jana" w reżyserii Waldemara Raźniaka. Jan Chrzciciel podejmuje walkę z trawiącymi świat grzechami rozpusty, pychy, tchórzostwa i pazerności. Przez to popada w konflikt z prowadzącym hulaszcze życie Herodem. Kluczowym elementem intrygi jest mityczny taniec córki Salome, przez który niepokorny prorok zostaje pozbawiony głowy.

Malta Festival Poznań odbędzie się 21-30 czerwca i otrzyma z resortu kultury 200 tys. zł. Pieniędzy będzie może więcej, bo przed nami proces sądowy o dotację niewypłaconą w zeszłym roku wbrew zapisom umowy. Kuratorem w tym roku jest Nastio Mosquito - interdyscyplinarny artysta pochodzący z Angoli. Łączy taniec, muzykę, sztukę cyfrową, instalacje audiowizualne i happening. Wystawiał m.in. w Tatę Modern w Londynie, MoMA w Nowym Jorku.

- Tematem przewodnim jest wojna i pokój, a w szczególności konflikt - powiedziała Kasia Tórz, programerka festiwalu. - Konflikt jako sytuacja, w której żyjemy na co dzień, która przenika media, a która też dzieje się realnie w postaci konkretnych konfliktów zbrojnych i konfliktów politycznych.

Pytania o wspólnotę

Rzeszowskie Spotkania Teatralne, jeden z najstarszych festiwali w Polsce, po raz szósty odbędą się w formule Festiwalu Nowego Teatru pod hasłem: "Ja i/Czy Wspólnota". Spektakle mają odwoływać się do wielkiej literatury podejmującej fundamentalne dla naszej tradycji zagadnienia.

W nurcie głównym, konkursowym można się spodziewać "Popiołu i diamentu - zagadki nieśmiertelności" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Marcina Libera lub "Wyzwolenia" Piotra Cieplaka z Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. W planowanym programie jest "Wesele" w reżyserii Agnieszki Olsten z Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu, "Trojanki" Jana Klaty z Wybrzeża, pilgrim/majewski, "Lord Jim. Ćwiczenia z czytania powieści Josepha Conrada" w reżyserii Macieja Podstawnego ze szczecińskiego Teatru Współczesnego, "Sofokles, Edyp Tyran" Wojtka Klemma z Teatru im. Horzycy w Toruniu. Rzeszowski teatr reprezentować ma "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa w reżyserii Cezarego Ibera.

Festiwal otrzyma z ministerstwa wsparcie 228 tys. zł, zaś od marszałka Podkarpacia - 270 tys. zł.