Czy można zaprzyjaźnić się z butem?

"Kenka" Teatru Krepsko (Czechy) na I Festiwalu Teatrów Europy Środkowej Sąsiedzi w Lublinie. Pisze Elżbieta Zasempa w Gazecie Festiwalowej 5Ściana.

«Bohaterowie spektaklu "Kenka" Teatru Krepsko - przede wszystkim dla najmłodszych lublinian - to para klaunów. Nie są to jednak typowi przedstawiciele tego gatunku: oboje ubrani w ciemne kostiumy, początkowo smutni i tylko doczepione czerwone nosy świadczą o ich "klauniej" tożsamości.

Przedstawiają historię o samotności, o próbach wypełnienia pustki spowodowanej brakiem przyjaźni, wreszcie o relacjach międzyludzkich. Każdy bowiem potrzebuje bliskiej osoby, przyjaciela. O tym przekonali się klauni - żaden przedmiot, nawet najpiękniejszy piórko czy najwygodniejszy, dodatkowy, trzeci but, nie mógł zastąpić im żywego człowieka. Melancholijny klimat pierwszej części dopełnia rzewna melodia, grana przez klaunią bohaterkę smutnie wpatrzoną w zamknięte w ptasiej klatce piórko...

Sytuacja jednak nagle się zmienia, bo oto nieoczekiwanie, niewiadomo skąd spada but, a wraz z nim następuje seria śmiesznych sytuacji rozładowujących wytworzone napięcie. Oczy bohaterki wyrażają jednak tęsknotę za czymś więcej - rzeczą można się tylko pobawić, zaś głębszą relację, uczucie można zbudować tylko z drugim człowiekiem. Na szczęście pojawia się On. Brak buta na jednej stopie powoduje zachwianie jego równowagi, znów więc jest zabawnie. I tak przeplatają się tu nostalgia z humorem, wywołując odpowiednio lekką zadumę i radość...

Niewątpliwym atutem spektaklu jest muzyka wykonywana na żywo przez grających aktorów, stanowi ona komentarz oraz podkreśla emocje i nastroje. Bohaterowie nie posługują się mową, słowami, stąd muzyka obok gestów i mimiki umożliwia im komunikację zarówno ze sobą, jak i z publicznością. Dzięki muzyce - dźwiękach harmonijek - wyrażają także śmiech i płacz.

Forma dostosowana do odbiorców nie zawiodła - dzieci żywo reagowały śmiejąc się z oglądanych akrobacji i mimo wszystko przyjaznych "droczeń" postaci, zaś w innych momentach patrzyły ze współczuciem na ich zasmucone twarze. Wśród starszych (i dużo starszych) dzieci spektakl może nie wzbudził aż takich wrażeń, ale wyrozumiały uśmiech dostrzegalny był u większości widzów.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego