Warszawa. Okradziony grób królowej sceny

Z nagrobka Niny Andrycz złodzieje zrabowali metalową rzeźbę. W kancelarii cmentarza opiekunka grobu usłyszała, że powinna go ubezpieczyć. Ksiądz dyrektor odradził jej pójście na policję, nazywając to "stratą czasu".

«Rzeźba miała ok. 30 cm wysokości. Przestawiała smukłą postać kobiety w długiej sukni i szalu spływającym z rozłożonych szeroko ramion oraz w nakryciu głowy przypominającym płomienie. Była kopią statuetki, którą Nina Andrycz dostała w 2009 r. w nagrodę od Związku Artystów Scen Polskich z okazji 75-lecia kariery. Posążek wręczył jej Ignacy Gogolewski. Na kamiennej podstawie widniała tabliczka z dedykacją: "Kolumna dorycka to symbol Grecji. Nina Andrycz to symbol Teatru Polskiego".

- Chciała, żeby ta rzeźba była jedyną ozdobą jej grobu - mówi Liliana Śnieg-Czaplewska, wykonawczyni testamentu artystki. To tę rzeźbę skradli złodzieje. Była ustawiona z boku płyty nagrobnej Niny Andrycz.

Wybitna aktorka Nina Andrycz urodziła się w 1912 r. w Brześciu Litewskim. Debiutowała w 1934 r. w wileńskim teatrze na Pohulance. Po roku związała się Teatrem Polskim w Warszawie, w którym występowała do 2004 r. Stworzyła słynne kreacje, m.in.: Solange w "Lecie w Nohant" Iwaszkiewicza, tytułowej bohaterki w "Marii Stuart" Słowackiego i Królowej Małgorzaty w "Ryszardzie III" Szekspira. W latach 1947-68 była żoną premiera Józefa Cyrankiewicza. Zmarła 31 stycznia 2014 r. w Warszawie. Pochowana została w miejscu, które sama wybrała: na Starych Powązkach, w eksponowanej kwaterze 14. (między Bramą św. Honoraty a Katakumbami), obok Alei Głównej i gro-

bu Gustawa Holoubka. Nagrobek wykonano z szaro-różowego granitu. Na tablicy umieszczono zdjęcie artystki, wykuto krzyż i napis zakończony frazą: "Królowa sceny Teatru Polskiego". Przed nią ustawiono rzeźbę.

- Za poradą Komitetu Powązkowskiego zamówiłam odlew dwóch kopii, żeby jedna była w zapasie. Kosztowało to blisko 3 tys. zł. Rzeźba przytwierdzona była do pomnika metalowymi trzpieniami i klejem - mówi Liliana Śnieg-Czaplewska.

Brak posążka dostrzegła tydzień temu, gdy przyjechała zrobić porządek na grobie w piątą rocznicę śmierci aktorki. Udała się zaraz do kancelarii cmentarza, gdzie usłyszała od pracownika, że pomnik należy ubezpieczyć na wypadek kradzieży. Potem przyjął ją ks. Marek Gałęziewski, dyrektor Starych Powązek.

- Odradzał mi stawianie na grobie kolejnej kopii, bo na złodziei nie ma siły. Kiedy zapytałam, czy mam pójść na policję i zgłosić kradzież, odpowiedział: "Chyba tylko po to, żeby stracić czas" - relacjonuje Liliana Śnieg-Czaplewska.

Stare Powązki to najważniejsza nekropolia stolicy. Jako cmentarz katolicki podlega archidiecezji warszawskiej. Od lat brakuje jej jednak należytej ochrony. Łupem złodziei padły już m.in.: posąg psa z grobu Adolfa Dygasińskiego, trąba anioła z grobowca Aldony z Potockich Chołoniewskiej, kosa żniwiarza z pomnika Feliksa Zakrzewskiego i dekoracje z nagrobka Władysława Podkowińskiego. W ubiegłym roku pisaliśmy o ogołoceniu z metalowych liter pomników w Alei Zasłużonych. Na nasze pytania o zabezpieczenie tej nekropolii ks. Marek Gałęziewski, dyrektor cmentarza od 1992 r., wielokrotnie odpowiadał, że jest wystarczające. W 2013 r., po kradzieży spiżowych dłoni z grobu Krzysztofa Kieślowskiego (zostały odnalezione przez policję w skupie złomu na Targówku), odbył się okrągły stół w sprawie Starych Powązek. Uczestniczyli w nim prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Zgodnie przyznali, że cmentarz potrzebuje lepszej ochrony. Skończyło się na słowach.

- Doszło już do pierwszej wymiany zdań kardynała z nowym prezydentem Warszawy o współpracy przy rozwiązaniu tego problemu - informuje rzecznik archidiecezji ks. Przemysław Śliwiński. - Planowane jest spotkanie specjalistów, którzy zastanowią się, jak objąć monitoringiem wszystkie cmentarze wyznaniowe na Powązkach.

Wczoraj wojewódzki konserwator zabytków wszczął postępowanie kontrolne dotyczące przestrzegania i stosowania przepisów ochrony zabytków i opieki nad zabytkami na Starych Powązkach. "Kontrola obejmie ocenę stanu zachowania i zabezpieczenia zabytku (...). W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości dotyczących przestrzegania ww. przepisów Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków może nałożyć karę od 500 zł wzwyż" - informuje urząd konserwatorski.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego