powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Premiera "Czworo do poprawki" w Teatrze Imka

"Czworo do poprawki" mówi o tym, że nie można tak łatwo rezygnować z tego, co łączy nas z drugą osobą, że warto podejmować ryzyko walki - powiedziała PAP reżyserka spektaklu Agnieszka Baranowska. Premiera produkcji Fundacji Garnizon Sztuki odbędzie się w piątek w Teatrze Imka w Warszawie.

Akcja komediodramatu "Czworo do poprawki" rozgrywa się w pensjonacie, do którego przyjeżdżają dwie pary. Starsze, doświadczone małżeństwo - Lucy i Olgierd - pragnie odpocząć i podjąć próbę ratowania swego związku, a młoda para - Ewa i Adam - stara się o dziecko, które ma scementować ich relację. Oba związki borykają się z różnymi problemami, ale zarówno jedna, jak i druga para nie może się ze sobą porozumieć.

- Temat borykania się ze związkiem jest czymś, o czym zazwyczaj się nie mówi, bo wszyscy w naturalny sposób łączą się w pary. Okazuje się, że później każdy ma z tym problem. Na pewnym etapie nie ma już tej magii i wtedy pojawia się pytanie, co robić. "Czworo do poprawki" mówi o tym, że nie można tak łatwo rezygnować z tego, co łączy nas z drugą osobą, że warto podejmować ryzyko walki. Żyjemy w czasach, kiedy wszystko można zamienić na coś nowego, lepszego. Ale jeśli szukamy miłości, wyjaśnienia, czym ona jest, czasami lepiej się zatrzymać i przyjrzeć osobie, którą wybraliśmy na partnera. Nie dajemy widzom gotowej recepty na to, jak uratować związek, bo tego nikt nie wie. Ale chcemy nieść nadzieję, bo jeśli nie będziemy wierzyć w miłość to w co? - powiedziała Baranowska w rozmowie z PAP.

Jak dodała, spektakl stanowi część kampanii społecznej #pokochajmysie, która ma wywołać dyskusję o tym, czy miłość może trwać całe życie. - W ramach akcji w różnych mediach pojawią się filmy z trzema parami, które przeżyły razem wiele lat. Te starsze małżeństwa w piękny sposób opowiadają, jak za ich czasów podchodziło się do miłości, dlaczego warto było walczyć i że nasze dzisiejsze podejście do tego tematu jest pójściem na łatwiznę, bo przecież zawsze można się rozstać - wyjaśniła.

Aktorka Katarzyna Herman, która w spektaklu wciela się w rolę Lucy, podkreśliła, że tekst autorstwa Cezarego Harasimowicza "ma moc terapeutyczną". - Mam nadzieję, że także spektakl będzie działał na widzów w podobny sposób. Nie potrafimy, jak pokolenie naszych dziadków, reperować tego, co się zepsuło. Wczoraj wróciłam w Bydgoszczy, gdzie gram w sztuce "Koniec miłości", w której dwie osoby wyrzucają sobie, co ich zraniło w ich związku. Tutaj konwencja jest inna. Nie wyrzucamy sobie całego tego piekła, tylko przyjeżdżamy, by ratować związek - powiedziała dziennikarzom.

Herman nawiązała także do filmów promujących kampanię społeczną #pokochajmysie. - To rozmowy ludzi, którzy czasami na siebie patrzą a czasami spoglądają już w inną stronę, bo są ze sobą od 50 czy 60 lat. Pojawia się tam m.in. mężczyzna, który opowiada, że codziennie przynosi swojej żonie kawę do łóżka. Chodzi właśnie o takie małe gesty, które przegapiamy, bo ciągle gdzieś gonimy. Wydaje nam się, że miłość jest nam dana raz na zawsze, a to jest dowód, że trzeba o nią dbać. Wierzę, że warto o tym mówić. Może dzięki temu komuś się uda? - zwróciła uwagę.

Aktorka występować będzie wymiennie z Grażyną Wolszczak. Na scenie zobaczymy również Piotra Machalicę (wymiennie z Wojciechem Wysockim), a także Agnieszkę Sienkiewicz i Marcina Korcza. Scenografię i kostiumy zaprojektowała Ewa Gdowiok.

Galowa premiera produkcji teatralnej Fundacji Garnizon Sztuki odbędzie się w piątek w Teatrze Imka w Warszawie. Kolejne przedstawienia będą grane w dniach: 9, 10, 11 lutego, 14, 20, 21 marca oraz 4 i 25 kwietnia.

Fundacja Garnizon Sztuki została założona w 2014 r. przez Grażynę Wolszczak i Joannę Glińską. Jej celem jest tworzenie wydarzeń z zakresu kultury i sztuki, które "umożliwią swobodny dialog z publicznością, są otwartym polem twórczym dla artystów, mecenasów kultury i różnych środowisk społecznych chcących angażować się w szerzenie wartościowych idei".