Warszawa. Walentynkowy wieczór w Teatrze WARSawy

14 lutego o godz. 19.00 w Teatrze WARSawy odbędzie się walentynkowy pokaz "Kompleksu Portnoya" w reż. Adama Sajnuka.

Wielokrotnie nagradzana inscenizacja głosnej powiesci Philipa Rotha w rezyserii Adama Sajnuka i Aleksandry Popławskiej. Oto Alexander Portnoy: zyd i antysemita, seksoholik i onanista, maminsynek i buntownik, szowinista i zastepca komisarza Nowego Jorku ds. rownouprawnienia. Bohater spektaklu stara sie odnalezc własna tozsamosc, jej czysta i niezapisana forme - wolna od semickiego wychowania, powinowactwa i przywiazania. Jeszcze nie wie, ze to niemozliwe.

Spektakl jest adaptacja powiesci, ktora w latach 70. stała sie manifestem owczesnego pokolenia amerykanskiego. Sztuke doceniono dwoma Feliksami Warszawskimi: w najwazniejszej kategorii, czyli za rezyserie - dla Adama Sajnuka (ktory rowniez wciela sie w postac Alexa) i Aleksandry Popławskiej oraz za debiut aktorski dla Anny Smołowik, grajacej i skromna siostre Portnoya, i liczne wcielenia jego kochanek.

Realizacje Sajnuka mozna zachwalac długo i na rozne sposoby. Ale najlepsza recenzja niech beda słowa Lecha Sliwonika, byłego rektora Akademii Teatralnej i redaktora naczelnego "Sceny", na ktorej łamach tak pisał o "Kompleksie": Naprawde dobra robota. No niech bedzie - bardzo dobra.

MEDIA O SPEKTAKLU:

Swietny "Kompleks Portnoya" jest opowiescia inicjacyjna, studium zycia w stanie nieustannej opresji, niemarnujaca niczego z potencjału powiesci Rotha. (...) "Kompleks..." nie traci niemal nic z bogactwa ksiazki (...). Adam Sajnuk gra jako Portnoy role zycia, (...) podchodzi do niej, zrzucajac z siebie wszystkie dotychczasowe sposoby i nawyki, niemal bezbronny. Portretuje mezczyzne w stanie nieustannej opresji, jakby wiedział, ze zadne słowa nie przyniosa ukojenia. Kiedy patrzyłem na Sajnuka, miałem przed oczami postac z zupełniej innej literatury. Jego Portnoy jest jak Jozef K., bioracy głupie i puste zycie jako wyrok, bezradny wobec jego absurdow.

Jacek Wakar, Dziennik Gazeta Prawna

Adaptacja Sajnuka trafnie oddaje podstawowa tresc powiesci Rotha, czyniac z przygod onanisty dowcipne obramowanie dla satyry na amerykansko-zydowski model rodziny. To moze nie było trzesienie ziemi ani grom z jasnego nieba, ale zaskoczenie niemałe. Nagroda Feliksa Warszawskiego, prestizowe wyroznienie srodowiska teatralnego stolicy, i to w kategorii koronnej - rezyserii, poszła w rece tworcow spektaklu "Kompleks Portnoya" według Philipa Rotha, Aleksandry Popławskiej i Adama Sajnuka z niezaleznego Teatru Konsekwentnego. Czesc tzw. srodowiska uznała to za policzek, czesc za przełom w podejsciu do scen poza głownym nurtem, czesc przyjeła werdykt z entuzjazmem, a czesc z niedowierzaniem, zwłaszcza ze nagrodzie za rezyserie towarzyszyła nagroda za debiut dla Anny Smołowik. Jeden z niedowiarkow, Lech Sliwonik, były rektor Akademii Teatralnej i redaktor naczelny "Sceny", pobiegł po ogłoszeniu werdyktu na przedstawienie, aby sprawdzic, jak z "Kompleksem Portnoya" rzeczy sie maja. I co? Jak donosi na łamach "Sceny": "Naprawde dobra robota. No niech bedzie - bardzo dobra".

Tomasz Miłkowski, "Portnoy bez kompleksow", Przeglad 4/2011.

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego