powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kraków. "Imię róży" w Teatrze Słowackiego pokaże Rychcik

"Imię róży" to powieść, która nigdy nie była pokazywana w teatrze. Wydawało się to zadaniem godnym podjęcia - powiedział reżyser spektaklu o tym samym tytule, Radosław Rychcik. Sceniczną interpretację dzieła Umberta Eco będzie można oglądać w krakowskim teatrze Słowackiego.

- Z góry zakładaliśmy, że jest to spektakl o miłości - mówił dziennikarzom podczas środowej próby medialnej Rychcik, pytany o to, które wątki powieści zawrze w swojej scenicznej interpretacji. - Mam tutaj na myśli różne jej rodzaje - miłość zakazaną - między młodym bohaterem a dzieweczką, dziką dziewczyną; miłość do wiedzy, do książek, miłość, która rodzi się między mnichami, a jest zakazana przez reguły zakonnego życia - podkreślił reżyser.

W jego ocenie, "te wszystkie rodzaje miłości niekiedy prowadzą do zbrodni - tak jest w tym wypadku". - Do opactwa przyjeżdża Wilhelm z Baskerville - postać o naturze Sherlocka Holmesa, i ma swojego młodego pomocnika, adepta Adso. Książka napisana jest na kanwie kryminału i wątek detektywistyczny, kryminalny jest osią, która posuwa akcję do przodu - mówił Rychcik.

Pytany o to, dlaczego zdecydował się podjąć próbę przeniesienia słynnej powieści na teatralne deski, zwracał uwagę m.in. na "poszukiwanie duchowości, związanej z lekturą książek, która wiąże się z kolei z pewnym rodzajem kontemplacji". - Ten spektakl ma opowiadać historię zaczerpniętą z opowieści, ale jednak dać namysł nad powrotem do książek - to jest przesłaniem - wskazał Rychcik.

Zwracał również uwagę na to, jak na przestrzeni lat zmieniał się odbiór samego "Imienia róży". - Z tego, co wiem, recepcja powieści była różna. Podobno kiedy się ukazała, była czytana właściwie tylko do 80 strony, bo wtedy jeszcze nikt nie potrafił przez nią przebrnąć - podkreślał.

Jak zaznaczył, "minęły cztery dekady i wszyscy znamy ją niemal na pamięć, istnieje ona w naszej świadomości". "Sam jestem więc ciekaw, jak teatralny odbiór - być może - poszerzy ten nasz rodzaj umiłowania tego tytułu" - dodał.

Reżyser wskazywał także na wątek wspólnoty, występujący w "Imieniu róży".

- Nie da się tego uniknąć. Jesteśmy w opactwie benedyktyńskim, w roku 1327; jest to opowieść o średniowieczu. Wielu - również Eco - nazywali je dzieciństwem ludzkości, tam rodziły się tożsamości odrodzeniowe, tożsamości narodowe, współczesny handel - mówił Rychcik. - I (funkcjonuje tam) wspólnota zakonna, klasztorna - jako ta, która właściwie stanowi światło w średniowiecznym życiu. Natomiast w takich wspólnotach często dochodzi do jakichś wypaczeń, do zbrodni - podkreślił.

Pytany o to, czy krytyczny wydźwięk powieści wobec Kościoła również wybrzmi w jego interpretacji, odpowiedział, że "dzieło pracuje w porozumieniu z widzami". - Wydaje mi się, że Eco odsłania wszystkie grzechy Kościoła, które możemy zobaczyć teraz - ocenił.

Premiera "Imienia róży" odbędzie się 1 lutego na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Kolejne spektakle zaplanowano na 2 i 3 lutego, 5-9 lutego oraz 22-24 marca.

W obsadzie m.in. Rafał Dziwisz, Karol Kubasiewicz, Tomasz Międzik i Pola Błasik.

"Imię róży" Umberto Eco po raz pierwszy wydana została w 1980 r.; odniosła sukces czytelniczy i zyskała miano jednego z największych arcydzieł XX wieku.

Jej akcja rozgrywa się w listopadzie 1327 r. we Włoszech. Uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, przybywa ze swoim uczniem i sekretarzem Adso z Melku do położonego na północy kraju opactwa benedyktynów. Bracia są pogrążeni w ponurym nastroju z powodu zagadkowej śmierci jednego z mnichów. Ponieważ za kilka dni w klasztorze mają gościć dostojnicy kościelni, z wielkim inkwizytorem Bernardem Gui na czele, opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o wyjaśnienie okoliczności śmierci mnicha.

Radosław Rychcik jest absolwentem m.in. reżyserii dramatu PWST (obecnie AST) w Krakowie. Zbierał doświadczenia asystując Krystianowi Lupie przy inspirowanej twórczością Andy'ego Warhola "Factory 2". Debiutował w Starym Teatrze "Formą przetrwalnikową" według internetowego dziennika Kasi Kosteckiej, lekarki szukającej zawodowego szczęścia w Anglii. Za reżyserię "Dziadów" w Teatrze Nowym w Poznaniu w 2015 r. otrzymał Paszport "Polityki" w kategorii: teatr.