powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. W Sejmie o Telewizji publicznej

Minister kultury i dziedzictwa narodowego nie może wydawać zarządowi TVP S.A. wiążących poleceń dot. prowadzenia spraw spółki, stąd też nie odpowiada za wyniki oglądalności i za inne działania spółki - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister kultury Paweł Lewandowski. Odpowiadał na pytania posłów w sprawie "radykalnego spadku oglądalności telewizji publicznej".

Wiceminister kultury przypomniał, że zgodnie z Kodeksem spółek handlowych, to "zarząd prowadzi sprawy spółki i ją reprezentuje, czyli nie minister". - Zarząd TVP S.A. samodzielnie realizuje tzw. czynności zwykłego zarządu, w których mieszczą się m.in. kwestie dotyczące kształtowania treści audycji i programów telewizyjnych oraz ponosi za nie odpowiedzialność - wyjaśnił.

Dodał, że "minister kultury i dziedzictwa narodowego działający jako Walne Zgromadzenie TVP S.A., na podstawie Kodeksu spółek handlowych, nie może wydawać zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki, stąd też nie odpowiada za wyniki oglądalności i za inne działania spółki". I dodał, że minister "nie został wyposażony w instrumenty prawne umożliwiające wpływanie na decyzje zarządu TVP S.A. dotyczące emisji i oglądalności, nie inicjuje czynności związanych z kształtowaniem treści audycji i programów oraz nie zajmuje się ich oceną".

Zaznaczył, że "zobligowanie zarządu spółki do zakazu emitowania programów i audycji o określonej treści, jak również ingerencja w politykę informacyjną przyjętą przez spółkę, czy też kształtowanie poziomu oglądalności, pozostają poza zakresem właściwości i kompetencji Walnego Zgromadzenia Telewizji Publicznej, to jest ministra kultury i dziedzictwa narodowego".

Cezary Tomczyk podniósł kwestię tego, że "rząd PiS chce przeznaczyć na Telewizję Polskę 1 mld zł, czyli dokładnie tyle, ile w ciągu 27 lat działalności uzbierała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". - Jedyne pytanie, które mógłbym teraz zadać to, skąd ten chory pomysł - dodał.

- Zabraliście telewizję obywatelom oddając ją partii, zabraliście telewizję obywatelom i uczyniliście z niej to, co codziennie musimy oglądać o 19.30. Miliard złotych dla Telewizji Polskiej to miliard zł dla "Wiadomości", które niewiele mają wspólnego z wiadomościami, za to wiele mają wspólnego z "Dziennikiem Telewizyjnym", miliard złotych to pensje dla dziennikarzy TVP Info, którzy z pracą dziennikarzy mają niewiele wspólnego, miliard złotych to pieniądze, które zostaną wykorzystane przeciwko drugiemu człowiekowi, i to trzeba bardzo jasno powiedzieć. Trzeba też powiedzieć jasno, że ten miliard złotych to pieniądze Polaków, to pieniądze pochodzące z kieszeni podatników - podkreślił.

Lewandowski zaznaczył, że projekt nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych, który zakłada wprowadzenie rekompensaty w wysokości 1 mld 260 mln zł w związku z ubytkiem opłat abonamentowych w latach 2018-19 został złożony przez grupę posłów i jest projektem poselskim. - Właściwym adresatem pytań o założenia projektu są więc jego wnioskodawcy - dodał.

Wskazał, że "zarówno treść projektu jak i jego uzasadnienia wskazuje jednak, że rekompensata wynika z ubytku wpływów z opłat abonamentowych, spowodowanego ustawowymi zwolnieniami od obowiązku uiszczania tych opłat". - Ustawa o opłatach abonamentowych ustala szeroki katalog osób, które są zwolnione od obowiązku uiszczania tych opłat. Skutki finansowe obowiązywania takiego katalogu zwolnień szacuje się na około 950 milionów złotych rocznie. Taka kwota wpływałaby na rachunek abonamentowy KRRiT, gdyby zwolnienia nie obowiązywały - podkreślił wiceminister kultury.

Dodał, że "uzasadnienie do ustawy szeroko i precyzyjnie wskazuje sposób, w jaki została ustalona maksymalna wysokość rekompensaty". - Wskazane są również szczegółowe dane dotyczące liczby osób zwolnionych od opłat, za które to osoby przewiduje się rekompensatę. Z brzmienia projektu oraz jego uzasadnienia w sposób jednoznaczny wynika, że celem ustawy jest zrekompensowanie części ubytku wpływów z opłat, który powstał w 2018 r. i powstanie w 2019 r. - wyjaśnił wiceszef MKiDN.