powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Marta Górnicka i Krystyna Janda z Paszportem Polityki

Wśród tegorocznych laureatów Paszportów "Polityki" znaleźli się m.in. Marta Górnicka, Krystyna Janda i Aleksander Nowak.

Pierwsze oceny w mediach społecznościowych zawsze uświadamiają jakiś brak ("za mało kobiet", "za słabo znani", "za młodzi"). Ewentualnie nadmiar ("za starzy", "zbyt sławni", "zbyt oczywiste typy"). Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś chciał nas poinformować, że - jak śpiewał Lech Janerka - "wszystko jest dobrze i wszystko w sam raz". Może dlatego, że i środowisko kulturalne, i jego publiczność, które nagrodą się interesują, najbardziej wyczulone są właśnie na nierównowagę.

Co roku życzymy sobie wprawdzie o tej porze "wszystkiego dobrego", ale przecież dobra sztuka rzadko się bierze z takiego stanu. Coś powinno w niej uwierać. W przypadku tegorocznych laureatów - wśród których znajdą się pewnie i "za słabo znani", i "zbyt sławni" - tak właśnie jest. Raz boli niezrozumienie konstytucji, aż trzeba to wykrzyczeć czy wyśpiewać (Marta Górnicka). Innym razem - wspomnienie lat krwawego terroru w Albanii (Małgorzata Rejmer). Męczy dominacja człowieka w starciu z naturą (Diana Lelonek), nawet sława czasów internetu 2.0 może być widmem na tyle upiornym, by posłużyć za inspirację (Dawid Podsiadło). Próby równoważenia twardości i delikatności (jak w wielkiej roli Joanny Kulig w "Zimnej wojnie"), tradycji i nowoczesności (jak w utworach Aleksandra Nowaka) albo godzenia kultury analogowej i cyfrowej (w pracach panGeneratora) to w istocie tak samo grząski grunt - poza tym w każdym z ich dzieł piękno kryje warstwę problemów czy dysonansów, choćby przedstawionych w przykładach o charakterze historycznym czy mitologicznym.

Mało kto sens tej pracy na zadrach i problemach przedstawia lepiej niż tegoroczna Kreatorka Kultury Krystyna Janda. Przed rocznicą wydarzeń Marca '68 przygotowała spektakl wydobywający to, co w wydarzeniach sprzed pół wieku boli i uwiera do dziś. I jej "Zapiski z wygnania", choć bazujące na wspomnieniowym tekście, stały się jednym z najmocniejszych komentarzy do rzeczywistości, jakie się pojawiły w ubiegłym roku. A konkurencja wobec wysokiej temperatury sporów w polskiej kulturze była po raz kolejny duża. Po raz kolejny też, mimo mobilizacji instytucjonalnej i deklarowanej przez rząd wymiany elit, nie udało się ulepić powalającego na kolana arcydzieła z wielkich scen bohaterstwa narodowego pozbawionych rozdarcia, zadry czy skazy.

W życzeniach dla tegorocznych laureatów i nominowanych sami jesteśmy rozdarci: na planie życiowym wszystkiego dobrego, ale na artystycznym - żeby nigdy nie było w sam raz.

Wszyscy tegoroczni laureaci: Joanna Kulig, Marta Górnicka, Małgorzata Rejmer, Diana Lelonek, Aleksander Nowak, Dawid Podsiadło, Kolektyw PanGenerator, Krystyna Janda

***

KREATOR KULTURY 2018

Krystyna Janda

Nagroda za błyskotliwość, pracowitość, odwagę artystyczną i życiową.

Za to, że pozostaje od lat zawodowym wzorem dla młodych aktorów, dając na scenie, w kinie i w mediach codzienne świadectwo, że trzeba i warto walczyć o wartości humanistyczne, bronić słabszych i chronić człowieczeństwo w każdych czasach.

Za poczucie humoru, bez którego trudno sobie wyobrazić i teatr, i życie.

A także za wybitne kreacje teatralne i filmowe, od "Człowieka z marmuru" Andrzeja Wajdy po "Zapiski z wygnania" według pamiętnika ofiary antysemickiej nagonki Marca '68 Sabiny Baral, grane w założonym przez siebie Teatrze Polonia.

TEATR

Marta Górnicka

Reżyserka teatralna urodzona w 1975 r. we Włocławku. Absolwentka reżyserii w Akademii Teatralnej w Warszawie, studiowała także m.in. na warszawskim Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Jest twórczynią i dyrygentką teatru chóralnego - współczesnej koncepcji antycznego chóru, która według definicji autorki "łączy źródłową dla zachodniej sceny siłę zbiorowego głosu/ciała ze współczesną krytyką języka jako narzędzia władzy". Jej chóralne spektakle, wykorzystujące rozmaite techniki wokalne, powstające z udziałem wykonawców - amatorów oraz choreografów, dramaturżki Agaty Adamieckiej i muzyków, są silnie polityczne i mierzą się z gorącymi tematami. W pierwszym spektaklu, "Tu mówi chór" z 2010 r. (Instytut Teatralny w Warszawie), 28 kobiet w różnym wieku i różnych zawodów rozprawiało się z formującymi kobiecość wizjami, od antyku po współczesność, od teorii feministycznych po przepisy kulinarne. Kolejne były "Magnificat" o kobietach i Kościele oraz "Requiemaszyna", o pracy. Chóry Górnickiej szybko wyszły poza Polskę, objeżdżają festiwale i teatry, zdobywają nagrody, a ich autorka coraz częściej pracuje za granicą. Chóry o nacjonalizmie i rosnącej nienawiści do "obcych" przygotowała w Tel Awiwie, w niemieckim Brunszwiku (zdobył nominację do prestiżowej nagrody Fausta) i w poznańskim Teatrze Polskim (podróżujący właśnie po Europie "Hymn do miłości"). W realizowanej od maja 2016 r. "Konstytucji na chór Polaków" naszą ustawę zasadniczą wspólnie czytali m.in. aktorzy warszawskiego Nowego Teatru, artyści z zespołem Downa i kibice Legii Warszawa. Ostatnio przed berlińską Bramą Brandenburską z okazji święta zjednoczenia Niemiec wystawiła spektakl chóralnego czytania niemieckiej konstytucji - "Grundgesetz" był projektem wieloetnicznego Maxim Gorki Theater, w tle było pytanie o dalsze losy niemieckiej wielokulturowości i otwartości w czasach rosnącej w siłę skrajnej prawicy i ogólnego zmęczenia. "Za wypracowanie własnego języka teatru chórowego, sprawdzającego się pod każdą długością geograficzną" - uzasadniał swoją nominację dla Górnickiej Witold Mrozek. A Michał Centkowski dodawał: "Za wymyślenie na nowo antycznego chóru dla współczesnego europejskiego teatru".

***

FILM

Joanna Kulig

Ma wszelkie cechy potrzebne, aby zostać wielką gwiazdą. Szczera, prostolinijna, autentyczna. Obdarzona silną osobowością. Przyciąga uwagę charakterystycznym sposobem poruszania, miękkim, lekko zachrypniętym głosem, seksapilem. Nominowana za nieoczywistą, pełną sprzeczności rolę Zuli w "Zimnej wojnie" Pawła Pawlikowskiego - rolę, którą zachwycił się cały świat. Francuska prasa porównywała ją z Marilyn Monroe i Brigitte Bardot, a jej zdjęcie na okładce tamtejszego "Elle" podpisano "Nowa sensacja kina". Krytycy amerykańscy wymieniają ją wśród kandydatek do nominacji oscarowej. Kulig jest też jedną z najlepiej śpiewających polskich aktorek. "Z nieomylną inteligencją i absolutnym słuchem (muzycznym?) dobiera odpowiedni ton. Efektem jest prawda" - zachwyca się Tadeusz Sobolewski.

Joanna Kulig urodziła się w 1982 r. niedaleko Krynicy-Zdroju, w liczącej niespełna 300 mieszkańców wsi Muszynki. W młodości chciała śpiewać, marzyła o płycie. Naukę w technikum hotelarskim łączyła z zajęciami w szkole muzycznej w klasie fortepianu, a później w klasie śpiewu solowego. W wieku 16 lat wystartowała w telewizyjnej "Szansie na sukces", jurorzy ocenili, że niesie w sobie tajemniczą dojrzałość. Po oblanych egzaminach do Instytutu Jazzu w Katowicach dostała się za drugim razem na Wydział Wokalno-Aktorski w krakowskiej PWST. W teatrze debiutowała rolą Hermii w "Śnie nocy letniej" w reżyserii Mai Kleczewskiej. Po roku w krakowskim Starym Teatrze zrezygnowała z etatu, decydując się na karierę filmowo-piosenkarską. Jej rolę w "Sponsoringu" Małgorzaty Szumowskiej pochwalił "New York Times", wkrótce potem trafiła na listę najseksowniejszych aktorek amerykańskiego "San Francisco Chronicle", obok m.in. Moniki Bellucci czy Scarlett Johansson. Zaczęły się pojawiać propozycje z zagranicy. Poza trzema filmami nakręconymi z Pawłem Pawlikowskim ma w swoim portfolio produkcje francuskie, niemieckie, grała również w Hollywood ("Hansel i Gretel: łowcy czarownic") oraz w Korei Południowej. Perfekcyjnie opanowała dwa języki obce, poznała filmowych VIP-ów, wie, jak się poruszać po międzynarodowym rynku. "Jest gotowa na wielki międzynarodowy sukces, który w jej przypadku jest tylko kwestią czasu" - wieszczy Łukasz Maciejewski.

***

MUZYKA POWAŻNA

Aleksander Nowak

"To twórca osobny, niewpisujący się w żadne modne kierunki. W swoich dyskretnych, czasem dowcipnych, czasem melancholijnych kompozycjach oryginalnie przetwarza rzeczywistość: strzęp rozmowy czy cytat, scenkę z ulicy, widok z okna" - przedstawia go Jan Topolski. Jacek Hawryluk zaś chwali: "Ustrzelił klasycznego hat tricka: na jesiennych festiwalach muzyki nowej przedstawił trzy premiery - na Sacrum Profanum, Warszawskiej Jesieni i Auksodrone (Tychy). Trzy różne utwory, w których przewodnikiem jest ludzki głos". Kompozytor urodził się w 1979 r. w Gliwicach; w 2006 r. ukończył z wyróżnieniem studia w katowickiej Akademii Muzycznej u Aleksandra Lasonia, a w dwa lata później - studia podyplomowe (jako laureat Moritz von Bomhard Fellowship) u Steve'a Rouse'a w University of Louisville w Stanach Zjednoczonych, uzyskując stopień Master of Arts i nagrodę rektora. Jest również laureatem Nagrody Prezydenta miasta Gliwice, Nagrody Marszałka Województwa Śląskiego oraz nagrody TVP Kultura "Gwarancje Kultury 2010", był stypendystą programu Młoda Polska. Od 2008 r. zatrudniony w macierzystej uczelni; ma stopień doktora habilitowanego. Od 2011 r. jest prezesem katowickiego oddziału Związku Kompozytorów Polskich. Koordynuje Śląskie Dni Muzyki Współczesnej, Śląskie Trybuny Kompozytorów oraz Brand-New Music. Jego utwory grano m.in. na Warszawskiej Jesieni, Festiwalu Muzyki Polskiej w Krakowie, Aksamitnej Kurtynie we Lwowie, New Music Festival w Louisville oraz Festiwalu Prawykonań w Katowicach. W 2010 r. w Operze Narodowej odbyła się premiera opery "Sudden Rain" w reżyserii Mai Kleczewskiej, a w 2015 r. w poznańskim Teatrze Wielkim wystawiono jego kolejne dzieło sceniczne "Space Opera" w reżyserii Eweliny Pietrowiak. We wrześniu br. w Krakowie odbyło się prawykonanie najnowszej jego opery "ahat il - siostra bogów" do libretta Olgi Tokarczuk; Dorota Kozińska określa ją jako "operę prawdziwą, doskonale skomponowaną i świetnie rozplanowaną dramaturgicznie, która uwodzi tyleż subtelnym, co nieoczywistym pięknem, popartym niepospolitą wyobraźnią brzmieniową".