Cezary Pazura wreszcie spełnił swoje marzenia o zgodnej rodzinie

Od małego ciągnęło go do filmu. Potem chciał być księdzem, ale miłość do kina zwyciężyła. Wielką sławę przyniosły mu komedie. Choć potrafił na ekranie rozbawić widownię do łez, w życiu prywatnym nie zawsze wiodło mu się najlepiej.

«CEZARY PAZURA

Polski aktor kinowy, telewizyjny, teatralny i artysta kabaretowy. Wychował się w miejscowości Niewiadów. Jest absolwentem II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim. W1986 roku ukończył Łódzką Szkołę Filmową. Zaraz po ukończeniu szkoły rozpoczął pracę w Teatrze Ochoty w Warszawie, później w latach 1992-1993 występował w Teatrze Powszechnym. Popularność przyniosły mu filmy Władysława Pasikowskiego - "Kroll" i "Psy". Z czasem objawił swój talent komediowy. Wtedy został gwiazdą takich obrazów, jak "Kiler", "Sztos" czy "Kariera Nikosia Dyzmy". W telewizji zasłynął główną rolą w sitcomie "13. posterunek". W 2010 roku zrealizował swój pełnometrażowy debiut reżyserski - "Weekend". Był trzykrotnie żonaty. Z pierwszą żoną ma córkę Anastazję (obecnie próbuje swych sił w aktorstwie), a z trzecią - córki Amelię i Ritę oraz syna Antoniego.

Był czas, kiedy praktycznie nie schodził z dużego i małego ekranu. Potem to się zmieniło - i dzisiaj oglądamy go w kinie i telewizji zdecydowanie rzadziej niż kiedyś.

- Gdybym mógł cofnąć czas, powiedziałbym małemu Czarkowi: "Unikaj komedii. Zagraj sobie w niej raz, dwa razy, aby pokazać, że to też umiesz, a potem odmawiaj". To ślepy zaułek w Polsce. Przynosi ogromną popularność, ale też pustkę i bezrobocie - wyjaśnia w rozmowie z "Galą".

Całe szczęście ostatnie miesiące może uznać za udane. Zagrał bowiem w kilku produkcjach drugoplanowe, ale ważne role - choćby w "Pitbull. Ostatni pies" i "7 uczuć", a teraz w filmie "Diablo. Wyścig o wszystko" i serialu "Ślepnąc od świateł". Wygląda więc na to, że po pięćdziesiątce aktor złapał drugi oddech.

- Mam lepszą wydolność, jestem sprawniejszy, mam więcej czasu dla siebie, mogę się zająć dziećmi. Mam większy komfort życia. Do niczego nie pędzę. Ale gdy patrzę dookoła, że jeden kolega odszedł, a i drugiego trzeba pożegnać na cmentarzu, myślę, że już jestem na tym zakręcie, z którego zacznie być widać metę - podsumowuje w "Show".

Filmem zachwycił się już jako dzieciak. Mieszkał wtedy z rodzicami i młodszym bratem w Niewiadowie. Kiedy dowiedział się, że w pobliskim Tomaszowie Mazowieckim kręcono jeden z odcinków "Czterech pancernych i psa", wy-błagał tatę, by zabrał go na plan serialu. Udało mu się tam zdobyć podpisy aktorów i odcisk łapy Szarika - tylko Janusz Gajos zbył go w mało kulturalny sposób. "Nawet nie spojrzał" - żalił się chłopiec.

- Cały czas staram się ruszać, ćwiczyć. Na siłowni staram się być trzy razy w tygodniu. Z różnym skutkiem oczywiście. Organizm ludzki jest bardzo elastyczny - deklaruje aktor.

To nie zraziło Czarka do filmu - tym bardziej, że do kin wszedł film "Wejście smoka" z Bruce'em Lee. Nie dość, że mały Czarek obejrzał go z 20 razy, to nieustannie ćwiczył z kolegami samemu wymyślone chwyty w stylu kungfu.

W końcu zainteresowały go polskie aktorki. Wieszał ich plakaty na ścianach, a potem założył specjalny zeszyt, do którego wklejał ich roznegliżowane zdjęcia. Jego ulubienicą była wtedy Marzena Trybała - do czego zresztą przyznał się jej wiele lat później.

W szkole uczył się dobrze. Ponieważ zależało mu na dobrych ocenach, przykładał się do lekcji. Tym bardziej że jego tata był nauczycielem.

- Moje kontakty z dziewczynami zaczęły się bardzo późno. To przez mamę. Zawsze mnie straszyła, że muszę uważać, że zaraz będzie dziecko, że koniec świata i że z "dziewuszyskami" to tylko same kłopoty. Byłem przerażony. A zawsze słuchałem mamy. Słucham jej do tej pory - śmieje się w "Playboyu". Ponieważ był ministrantem, zastanawiał się czy aby nie zostać księdzem. Kiedy powiedział bliskim, że myśli o seminarium, najbardziej zachwycona była babcia. Ostatecznie jednak zmienił plany - i postanowił zdawać do szkoły aktorskiej. Nie udało mu się jednak za pierwszym razem, więc kontynuował naukę w policealnej szkole gastronomicznej. Zaczął wtedy dorabiać sobie jako kelner - i tak mu dobrze szło, że odechciało mu się jechać na kolejne egzaminy do szkoły aktorskiej. Całe szczęście tata zawiózł papiery - i Czarek musiał zdawać.

Będąc w szkole aktorskiej, poznał młodą i piękną dziewczynę - Żanetę. Oświadczył się jej po dwóch godzinach znajomości. Ze ślubem musiał jednak poczekać, bo Żaneta miała zaledwie 17 lat. W końcu stanęli jednak na ślubnym kobiercu - a kilka miesięcy później na świat przyszła ich córka Anastazja. Pierwsze sukcesy w filmach "Kroll" i "Psy" sprawiły, że Czarek sporo czasu spędzał na planie. Żanecie się nudziło - i wdała się w złe towarzystwo. W końcu porzuciła męża i córeczkę.

- Nastka była ciągle ze mną, a ja przeżyłem taki szok, że nie jadłem i prawie nie spałem, bo jedno mrugnięcie córeczki stawiało mnie od razu na równe nogi. I wszystko musiało chodzić jak w zegarku. Córka była ze mną w teatrze, na próbach, w bufecie, garderobie, ciągle gdzieś pod pachą. Chodziliśmy na spacery, czytałem jej książki, usiłowałem gotować - wspomina w "Pudelku". Nigdy nie przestał marzyć o zgodnej rodzinie. Dlatego kiedy zakochał się w kolejnej kobiecie - postawił wszystko na jedną kartę. Weronika wydawała się dla niego idealną partnerką. Wspierała go w trudnych chwilach i cieszyła się sukcesami. A tych drugich było coraz więcej.

- To był 2000 rok. Gdy skończyliśmy "13. posterunek", Maciek Ślesicki napisał wersję estradową serialu i jeździliśmy z nią po największych scenach w Polsce. Byliśmy gwiazdami, zapełnialiśmy każdą widownię, na jeden występ przychodziło nawet pięć tysięcy widzów - opowiada w "Gali".

Niestety, Weronika zakochała się w innym i zostawiała Czarka na lodzie. Aktor nadal szukał jednak prawdziwej miłości. I znalazł ją w pociągu relacji Kraków - Warszawa. Edyta miała wówczas 19 lat, właśnie zdała maturę i dostała się na prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. W imieniu koleżanki poprosiła Cezarego o autograf. Od słowa do słowa - i młodsza od Czarka o 26 lat Edyta kilka miesięcy później została jego żoną. Dziś para ma trójkę dzieci - i jest zgodnym małżeństwem z dziesięcioletnim stażem. Dużą popularnością cieszy się wideoblog, jaki Czarek i Edyta prowadzą w internecie.

- Traktujemy to jak zabawę i formę kontaktu z widzami. Prawda jest taka, że w dzisiejszych zabieganych czasach trudno jest o kontakt "face to face". Traktuję to jak swojego rodzaju pomost pomiędzy moim a młodszym pokoleniem. Dla aktora, który ma na koncie 70 filmów, niepokojący staje się fakt, że młodzież kojarzy mnie tylko z występów kabaretowych, bo to leci w telewizji. Mówię o swojej pracy, o filmach, o tym, jak powstawały i czym jest aktorstwo - tłumaczy aktor w Interii.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego