powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Nowy muzyczny cykl "WOK Baroque"

20 stycznia o godz. 18.00 w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego odbędzie się koncert "Świat według Telemanna" w ramach nowego cyklu WOK Baroque.

Radosław Kamieniarz - skrzypce i prowadzenie

Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej:

Musicae Antiquae Collegium Varsoviense

Program:

Georg Philipp Telemann

Uwertura "Le Bizarre" TWV 55:G2 na orkiestrę

Koncert skrzypcowy A-dur "Die Relinge" TWV 51:A4

na skrzypce solo, troje skrzypiec, altówkę, wiolonczelę i klawesyn

Uwertura "Les Nations" TWV 55:B5 na orkiestrę

***

J. S. Bach - introwertyczny intelektualista, Haendel - ekstrawertyczny gwiazdor, to spotykane dość często charakterystyki osobowości tych dwóch największych niemieckich kompozytorów okresu baroku. Oczywiście mówimy tu tylko i wyłącznie o odczuciach, jakie wśród wielu słuchaczy wywołuje ich muzyka. Jak zatem określimy twórcę, który wymieniany jest jako ten trzeci największy? Żartowniś, ponurak, excentryk, frankofil, wizjoner, lekkoduch, badacz, obserwator? Skoro napisał więcej muzyki, niż Bach i Haendel razem wzięci, to z pewnością był niezwykle pracowity. Skoro zaś zachowały się jego liczne korespondencje (m.in. z Haendlem), zapewne był towarzyski i lubiany. Pewne jest jeszcze jedno - był za życia artystą popularnym, powszechnie cenionym i szanowanym.

W programie koncertu znalazły się dzieła, które są doskonałym przykładem ogromnej muzycznej wyobraźni Telemanna i jego zamiłowaniu do uwieczniania otoczenia za pomocą dźwięków. Jaki był zatem świat w jego oczach i jakim mógł być człowiekiem? I czy na pewno jest tym numerem "trzy"?

Odpowiedź 20 stycznia o godzinie 18.00 w Studio Koncertowym Polskiego Radia.

*

Georg Philipp Telemann, dla świata kompozytor pozostający - niezasłużenie - w cieniu Jana Sebastiana Bacha i Jerzego Fryderyka Haendla (prywatnie przyjaźnili się), zaś dla melomanów, mistrz frazy, kompozytor genialnie znający specyfikę poszczególnych instrumentów (był multiinstrumentalistą) i - co należy traktować za zrządzenie losu, niedoszły prawnik. Jest autorem tak obszernej liczby kompozycji, że sam przyznawał się, że przestał nad swym dorobkiem panować. Samych suit koncertowych stworzył około tysiąca a pod względem skomponowanych oper, pasji, oratoriów i i mszy, mało kto może się z nim równać. Do Telemanna przylgnęła również etykieta polskiego kompozytora honoris causa. Stało się to za sprawą wielu lat spędzonych w Pszczynie i Żarach oraz podróżom po naszym kraju (odwiedził m.in. Kraków i Warszawę). Jako kompozytor był twórcą nie tylko płodnym ale i chłonnym. Obcowanie z polską muzyką i odnalezienie w naszym folklorze inspiracji, zaprocentowało licznymi kompozycjami wprost odwołującymi się do naszej polskiej tradycji. Wspomniane nawiązania do polskiej muzyki ludowej obecne są w wielu napisanych przez Telemanna utworach: sonatach skrzypcowych, Suicie polskiej "Partie polonaise", Koncertach polskich na czworo skrzypiec (nietypowa obsada solistów to nawiązaniem do składu ludowych kapel), jak i sześciu Partitach (de facto suitach) alla polacca na: skrzypce, flet traverso z towarzyszeniem basso continuo. Kompozytor w czasach jemu współczesnych, był artystą niezwykle popularnym, odnoszącym wielkie sukcesy. Z czasem - niestety - już po śmierci, popularnością zaczął ustępować innym twórcom, a spuścizna po nim przez wiele lat pozostawała w cieniu. Trwało to do drugiej połowy XX wieku, kiedy to ponownie "odkryto" tę muzykę, a jego dzieła ponownie trafiły na filharmoniczne afisze. Ta passa trwa do dzisiaj, czego dowodem niniejszy koncert.

***

Poznać istotę muzyki

Jedni mówią historically informed performance (HIP), inni tłumaczą ten zwrot jako wykonawstwo historycznie poinformowane. W istocie, dotykamy tego samego, interpretowania dzieł muzyki w oparciu o wszelką posiadaną wiedzę w zakresie wszystkich praktyk, które towarzyszyły współczesnym jego powstania.

W Polsce ta tradycja liczy już wiele dekad, a u fundamentów tej muzycznej erudycji leżą dokonania Zespołu Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej - Musicae Antiquae Collegium Varsoviense. To właśnie, ten założony w 1957 roku zespół powszechnie uznawany jest za prekursorski dla historycznego nurtu wykonawczego w Polsce. Warto nadmienić, że inny przywoływany w annałach Capella Bydgostiensis (pierwotnie Capella Bydgostiensis Pro Musica Antiqua) jest o pięć lat młodszy a stylistycznie nie ogranicza się wyłącznie do muzyki dawnej.

Dzisiaj nie wyobrażamy sobie interpretowania muzyki dawnej, z barokową i renesansowa na czele, inaczej, jak na instrumentach dawnych (bądź ich kopiach), w myśl wszelkich znanych nam prawideł. Odejście od romantycznego patosu w muzyce Jana Sebastiana Bacha czy Jerzego Fryderyka Haendla, to znak czasu.

Różnorodność stroju, soczystość brzmienia, spójność barwy smyczków z ulotną delikatnością instrumentów dętych drewnianych, wręcz słodkością ich barwy, to owa odmienność, w pewien sposób zniewalająca. A to wszystko na podbudowie sekcji dętej - blaszanej, jakże innej od tego, czego doświadczamy w klasycyzmie, baroku czy czasach nam bliższych. Trąbki, rogi, puzony, niejako wpisują się w śpiewność ludzkiego głosu, stanowiąc pewnego rodzaju chór, nomen omen często dublujący dokładnie to, co kompozytorzy właśnie chórowi powierzyli. I wreszcie perkusja, raz brzęcząca w tanecznych frazach, powiewająca grozą w bataliach, ale gdy trzeba, dopełniająca kotłami orkiestrowe frazy.

Muzyka Baroku w takiej właśnie interpretacji to nie tylko radość obcowania z jej istotą, ale wręcz z historyczną prawdą. To frazy misternie utkane z nut, z niemal matematyczną logiką i konsekwencją cechującą arcydzieła rzeźby czy malarstwa, jednak w sferze emocji, wchodzące do jądra ludzkich uczuć. Wszak w tych uczuciach, emocjach i wiarze leży ich źródło. Źródło muzyki.