powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kielce. Aresztanci i ich dzieci na warsztatach artystycznych

Osadzeni w kieleckim areszcie śledczym i ich dzieci przez kilka ostatnich miesięcy spotykali się na zajęciach artystycznych i przedstawieniach w Teatrze Lalki i Aktora "Kubuś" w Kielcach, odwiedzili też muzeum i restaurację - w ramach czwartej edycji programu "Teatr, mama, tata i ja".

Projekt ma pomóc w odbudowie wzajemnych relacji osadzonych i ich dzieci.

Przedsięwzięcie realizowano od wiosny. Raz w miesiącu, aresztanci i ich rodziny (oprócz dzieci, w spotkaniach uczestniczyli także partnerzy lub partnerki osadzonych) spotykali się w kieleckim teatrze, gdzie oglądali razem przedstawienia, uczestniczyli w warsztatach aktorskich, plastycznych i muzycznych, a także w grach animacyjnych.

Tegoroczną edycję projektu wzbogacono m.in. o plener malarski w ogrodach kieleckiego Muzeum Narodowego, o rodzinne warsztaty florystyczne projektowania i sadzenia ogródków kwiatowych (zorganizowane przez jedną z kieleckich kwiaciarni), oraz o pokaz i trening karate. Rodziny spotkały się także na obiedzie w restauracji, a najmłodsi uczestnicy spotkania poznawali wówczas podczas specjalnego szkolenia podstawy zasad savoir-vivre przy stole. Wspólnie celebrowano także Dzień Matki, Dzień Ojca i Dzień Dziecka.

W tym roku w projekcie uczestniczyło 10 rodzin, w tym dziewięć rodzin osadzonych w kieleckim areszcie (siedmiu mężczyzn i dwie kobiety) oraz 15 dzieci (najmłodsze miało 16 miesięcy, najstarsze - 13 lat). W programie mogły brać udział osoby przebywające w zakładzie karnym typu półotwartego, które m.in. nie są pozbawione praw rodzicielskich.

Koordynator programu, wicedyrektor teatru "Kubuś" Joanna Kowalska podkreśliła w rozmowie z PAP, że najważniejsze w całym przedsięwzięciu są dzieci - ciężko doświadczane przez los, które na bardzo wczesnym etapie swojego życia są oddzielone od mamy lub taty. Dodała, że zajęciom towarzyszą duże emocje, które udzielają się nie tylko uczestnikom projektu, ale także towarzyszącym im animatorom. - Od uśmiechu - szalonej radości, wyznań - po płacz. Te cztery godziny spotkań szybko mijają i rozstania - w szczególności tych najmłodszych z rodzicami - są przykre - zaznaczyła.

W ocenie Kowalskiej, charakter każdej edycji programu był nieco inny. - Uczestnicy w każdej edycji są troszkę inni. Różnica polega na charakterze rodzinnych więzi. We wcześniejszych edycjach zdarzało nam się, że więzi rodzinne były bardziej pozrywane i praca była trudniejsza, na jej efekty trzeba było dłużej czekać. W tym roku mam wrażenie, że mieliśmy rodziny, które były blisko siebie - mówiła.

Jak dodała, widać było, że ojcowie umieją się opiekować własnymi dziećmi, ale także dziećmi kolegów. Podkreśliła, że trudniejsza jest sytuacja dzieci, których matki odsiadują kary pozbawienia wolności. - Te rodziny, gdzie kobieta odsiaduje wyrok, są bardziej skonfliktowane, jest tam dużo więcej problemów (...) Dzieci, pozbawione mamy, dużo gorzej to znoszą - analizowała Kowalska.

W jej opinii projekt pokazał, że jego uczestnicy są bardzo dojrzałymi odbiorcami sztuki. - Zaproponowaliśmy wcale niełatwe spektakle teatralne, tak jak "Dwie wyspy" gdzie nie ma linearnej fabuły i jest mało tekstu, czy "Nad rzeką, której nie było". Były przejęte naprawdę pięknie - oceniła Kowalska.

Zdaniem rozmówczyni PAP duży wpływ na dobry odbiór przedstawień przez uczestników projektu miały zajęcia z animatorkami w teatrze, możliwość obserwowania, jak powstają spektakle, także wspólna praca nad projektowaniem i wykonywaniem lalek. - To się później przenosi na to, że oni bardziej świadomie odbierają te spektakle. To się sprawdza na co dzień w edukacji teatralnej dzieci, a tu przełożyliśmy to na całą rodzinę - opisywała.

Z uczestnikami projektu spotkał się także pochodzących z Kielc raper Piotr Kowalczyk, znany jako Tau. - Był u nas na kilku warsztatach z żoną i synem. Miał spotkanie z osadzonymi. Opowiadał o własnych życiowych przejściach, o swojej terapii, o swoim nawróceniu. Myślę, że to pokazało tym rodzinom, że problemy, z którymi się borykają, dotykają każdego z nas i oni wcale nie są naznaczeni - oceniła Kowalska.

Co roku finałem projektu jest wystawa zdjęć dokumentujących warsztaty. Prace wykonane przez fotografików ze Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej w regionie świętokrzyskim, można do końca grudnia oglądać w Galerii Brama kieleckiego Instytutu Dizajnu. Aby uszanować prywatność uczestników zajęć, nie fotografowano ich twarzy.

Program "Teatr, mama, tata i ja" jest realizowany we współpracy z Aresztem Śledczym w Kielcach. Rzecznik prasowy dyrektora aresztu mjr Michał Głowacki powiedział PAP, że główne cele przedsięwzięcia to resocjalizacja osadzonych i próba odbudowy rodzinnych więzi, zerwanych przez odbywanie kary pozbawienia wolności przez jedno z członków rodziny. - Założeniem jest, że osadzeni po wyjściu na wolność będą mieli ułatwiony start w kontaktach z rodziną, a jednocześnie będą mieli wzorce, jak funkcjonować, jak spędzać czas z dziećmi, z najbliższymi. Staramy się minimalizować dysfunkcje dotyczące zerwania więzi, jakie powstają przy odbywaniu kary pozbawienia wolności - przede wszystkim dla rodzin, dzieci, ale też dla skazanych - opisywał.

- Nie ma kraty, nie ma umundurowanych funkcjonariuszy, dzieci się nie stresują, są w zwyczajnym środowisku - opisywał Głowacki spotkania realizowane w teatrze podczas projektu.

Zaznaczył, że podczas realizacji tegorocznej edycji przedsięwzięcia dwóch jego uczestników zostało warunkowo, przedterminowo zwolnionych z odbywania kary, jednak dalej przyjeżdżali z rodzinami na spotkania do "Kubusia". W projekcie brała też udział rodzina "wolnościowa", tzn. żadne z rodziców nie odbywało kary. - Chodziło o to, zasypywać różnice, by nie stygmatyzować dzieci aresztantów - tłumaczył Głowacki.

Głowacki ocenił, że projekt może pokazać osadzonym, ile tracą, będąc w więzieniu. - Powtarzali mi, że szalenie ważny jest dla nich ten program, że się cieszą, że mogą być razem z rodziną, że mogą porobić razem ciekawe rzeczy - po prostu być blisko siebie, nie za kratami - zaznaczył.

Przypomniał, że areszt, w porozumieniu m.in. z kieleckim Muzeum Narodowym i Muzeum Zabawek i Zabawy, realizuje od kilku lat także program "Radość w rodzinie" - osadzeni spotykają się ze swoimi dziećmi w instytucjach kultury w Kielcach, gdzie wspólnie spędzają czas. - To są programy, które zbliżają osadzonych do społeczeństwa, wzmacniają też rodzinę. Bo dzięki rodzinie jest szansa, że osadzeni będą przestrzegali porządku prawnego, uczyli się odpowiedzialności i tym samym nie będą powracali do przestępczości - podsumował Głowacki.

Od 2017 r. do 2019 r. realizację programu "Teatr, mama, tata i ja" bada interdyscyplinarny zespół naukowców. W jego skład wchodzą przedstawiciele Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego, Staropolskiej Szkoły Wyższej w Kielcach i Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Unikatowy w skali kraju kielecki projekt był przedstawiany na kilku ogólnopolskich konferencjach, pisano o nim także w fachowej prasie.

"Teatr, mama, tata i ja" od 2015 r. otrzymuje dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu "Edukacja kulturalna". Zabezpieczono już środki na realizację V edycji przedsięwzięcia - w 2019 r.