powiększwersja do drukupoleć znajomemu
Zobacz film

Petersburg. Jan Klata odebrał nagrodę Nowe Rzeczywistości Teatralne

Polski reżyser teatralny i dramaturg Jan Klata odebrał w Petersburgu prestiżową nagrodę Nowe Rzeczywistości Teatralne, przyznawaną twórcom kreującym nowy język teatru. Były dyrektor krakowskiego Teatru Starego był gościem Forum Kulturalnego w Petersburgu.

Wręczenie nagrody odbyło się w sobotę w Teatrze Aleksandryjskim. W ramach Międzynarodowego Forum Kulturalnego w Petersburgu pokazany został wyreżyserowany przez Klatę dramat Henryka Ibsena "Wróg ludu".

O tym, że Klata znajdzie się wśród laureatów nagrody Nowe Rzeczywistości Teatralne, przyznawanej w ramach XVII Europejskiej Nagrody Teatralnej, poinformowano we wrześniu. Wraz z nim wyróżnieni zostali trzej inni reżyserzy: Julien Gosselin (Francja), Milo Rau (Szwajcaria) i Thiago Rodrigues (Portugalia). Do tej pory jedynym Polakiem uhonorowanym nagrodą Nowe Rzeczywistości Teatralne był Krzysztof Warlikowski, który otrzymał ją w 2009 roku.

Główną Europejską Nagrodę Teatralną otrzymał w Petersburgu rosyjski reżyser Walerij Fokin, dyrektor Teatru Aleksandryjskiego. Europejską Nagrodę Teatralną (Premio Europa per il Teatro) ustanowiono w 1986 roku pod auspicjami Komisji Europejskiej. Jest to jedno z najważniejszych na świecie wyróżnień w sferze kultury.

O nagrodzie dla Klaty napisał m.in. portal wyborcza.pl. Według artykułu Klata odbierając nagrodę nawiązał do sytuacji zeszłorocznego laureata nagrody - krytycznego wobec Kremla rosyjskiego reżysera teatralnego i filmowego Kiriłła Sieriebriennikowa, byłego dyrektora Centrum Gogola, który po oskarżeniu go o defraudację dotacji państwowej przebywa w areszcie domowym. Za przestępstwo grozi mu wyrok do 10 lat więzienia; reżyser nie przyznaje się do winy.

Klata pokazywał w Petersburgu "Wroga ludu", spektakl z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie na podstawie dramatu Henryka Ibsena. Akcja przedstawienia bardzo dobrze odebranego w Polsce i poza granicami kraju rozgrywa się w uzdrowisku, w którym dochodzi do konfliktu, gdy okazuje się, że woda w kąpielisku przynoszącym dochód miastu okazuje się skażona. Jeden z bohaterów chce zamknięcia dostępu do wód, drugi - zatuszowania sprawy.

Jednym ze słynnych już elementów spektaklu jest monolog Juliusza Chrząstowskiego, który gra rolę dr. Stockmanna, uzdrowiskowego lekarza. W monologach Chrząstowski nawiązuje często do aktualnej sytuacji; aktor mówił już m.in. o smogu i sytuacji polskiego teatru w ostatnich latach. Aktor w Petersburgu - jak podaje wyborcza.pl - mówił m.in. o władzy, populizmie, faszyzmie, rosyjskim Dniu Jedności Narodowej i polskim Święcie Niepodległości. Pytał także o to, czy jest na sali Kiriłł Sieriebriennikow, czy Milo Rau - szwajcarski reżyser, autor m.in. spektaklu o Pussy Riot, który przed galą nie dostał rosyjskiej wizy. Według portalu, o ile zwykle widownia reagowała na monolog Chrząstowskiego głośno - komentując, klaszcząc, śmiejąc się - o tyle podczas spektaklu w Rosji była cisza.

Radosław Krzyżowski, który we "Wrogu ludu" gra brata lekarza, burmistrza Petera Stockmanna, powiedział PAP, że na podstawie informacji od Juliusza Chrząstowskiego wie, że przedstawienie w Rosji wywołało bardzo duży rezonans. - Krytycy z różnych krajów dyskutowali o nim, zresztą wiem, że wywołał gorącą dyskusję również wśród krytyków rosyjskich - podkreślił.

Jego zdaniem trudno było się nie odnieść do obecnej sytuacji politycznej, gdy laureaci nagrody ze względu na język teatralny, którym się posługują i na tematy, które poruszają, nie są zaproszeni na galę wręczenia wyróżnień, jak w tym roku Milo Rau. - Nieobecność Sieriebriennikowa też jest przecież bardzo wymowna i nie sposób sobie wyobrazić, żeby pojechać na taki festiwal, pokazać spektakl i nie ustosunkować się do takiej sytuacji. To, co padło w monologu Julka, z tego, co wiem, było z Janem (Klatą) uzgadniane. Ciężko byłoby być tam i się nie odnieść do tej sytuacji w jakikolwiek sposób. Zwłaszcza, jeśli się robi spektakl zatytułowany "Wróg ludu" - dodał aktor.

Krzyżowski podkreślił, że nie ma złudzeń, że polityczne komentarze ze sceny zmienią sytuację m.in. wspomnianych artystów. - Był to w pewnym sensie akt symboliczny. Nie sądzę, żeby rosyjskie władze pod wpływem występu teatru z Polski zmieniły swój stosunek do reżyserów, którzy w swojej twórczości podejmują niewygodne tematy. Na pewno tak się nie stanie, ale nie będą mogli sobie dokleić uczestników tego festiwalu do katalogu artystów, którzy ich popierają - powiedział.

- Takie imprezy są zawsze nieco dwuznaczne, w takim kraju jak Rosja tym bardziej. Wiadomo, że władze rosyjskie wykorzystują takie sytuacje, żeby uwiarygadniać się w oczach opinii międzynarodowej i mówić, że przyjechali do nich niepokorni artyści. No dobrze, przyjechali, ale powiedzieli to, co powinni powiedzieć. Na pewno było to dla nich kłopotliwe. Opinie na temat "Wroga ludu" w Rosji były takie, że tam się teatru tego rodzaju nie robi, a już na pewno o takich rzeczach nie mówi się ze sceny - zaznaczył.

Jak przypomniał Krzyżowski, monolog bohatera Chrząstowskiego jest w dużej części improwizowany i nawiązuje do miejsca i sytuacji, w której się jest. - Punktem wyjścia do tego monologu są słowa, co powinien powiedzieć dzisiaj dr. Stockmann, żeby stać się wrogiem ludu. Jest to raczej wariacja na temat tego, co trzeba by zrobić dzisiaj, żeby w kolejnym akcie było jak u Ibsena, gdy wystąpienie doktora Stockmanna wywołuje niepokój i zamieszki, łącznie z rzucaniem kamieniami i tłuczeniem szyb. To szukanie sytuacji ekwiwalentnej - powiedział.

Jan Klata urodził się w 1973 r. w Warszawie. Studiował na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i na Wydziale Reżyserii Dramatu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Pierwszą samodzielną realizacją teatralną Klaty był "Rewizor" Gogola w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu (2003). Później w Teatrze Polskim we Wrocławiu wystawił własną sztukę "Uśmiech grejpruta". Reżyserował także w Starym Teatrze - m.in. "Wroga ludu" i "Króla Ubu".