powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"I na zawsze zostanie nie ty, tylko muzyka"

"Eva" wg scenariusza i w reż. Joanny Szczepkowskiej w Teatrze Rampa w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.

Na Scenie Kameralnej Teatru Rampa królują klimatyczne brzmienia, muzyczne fascynacje zrodzone z pasji i poetycki, piękny głos wokalistki. Wzruszająca opowieść, teatralna ballada o niezwykłej kobiecie, amerykańskiej piosenkarce Evie Cassidy, od niedawna gości na wspomnianej scenie i mam nadzieję, że pozostanie tam na dłużej. Przypomina, a niektórym widzom przybliża legendę dziewczyny z gitarą, obdarzonej niezapomnianym, ponadczasowym głosem, ale i charakterem, który nie pozwolił jej na walkę o sukces sceniczny. Z natury nieśmiała, jako nastolatka nie myślała o karierze zawodowej wokalistki, choć jej umiejętności głosowe zachwycały wszystkich. Postać zmarłej w wieku trzydziestu trzech lat artystki zainspirowała Joannę Szczepkowską, która postanowiła zamienić niezwykłą historię Evy w teatralną opowieść.

Eva Cassidy nie pasowała do show-biznesu. Jeśli chodzi o gust artystyczny, nie chciała słuchać producentów czy agentów muzycznych, odrzucała wszelką komercję. Z niechęcią prowadziła rozmowy z wytwórniami, które proponowały jej ograniczanie się do jednego gatunku muzyki. Śpiewała jazz, blues, folk, soul, gospel, country i pop. Cóż z tego, że jej wykonaniami zachwycali się Sting, Paul McCartney i Eric Clapton, a piosenki Evy wciąż pojawiają się w filmach i serialach, takich jak "To właśnie miłość" czy "Pokojówka na Manhattanie"? Cassidy dopiero po śmierci stała się sławna, za życia nie doczekała się wydania żadnego solowego albumu. Dodam tylko, że w 2003 roku jej "American Tune" dotarł na pierwsze miejsce na liście najlepiej sprzedających się albumów w Wielkiej Brytanii, jako trzecia z kolei płyta Evy Cassidy, która to osiągnęła. Dotąd nie udało się to pośmiertnie żadnemu innemu wykonawcy.

Jej anielski głos nadal porusza serca i dusze licznych słuchaczy, urzeka i inspiruje najwybredniejszych artystów. Nic dziwnego, że Dorota Osińska również postanowiła sięgnąć do jej twórczości. Artystka zwróciła się do Joanny Szczepkowskiej z prośbą, by aktorka napisała scenariusz i wyreżyserowała muzyczny spektakl oparty na życiu niezapomnianej Evy Cassidy. Powstało niezwykłe przedstawienie, bardzo kameralne, z ciekawą acz nietypową dramaturgią i tytułową rolą Doroty Osińskiej, której towarzyszą muzycy pod kierownictwem Pawła Stankiewicza. Narratorką opowieści jest Joanna Szczepkowska, która wciela się w bezimienną gwiazdę muzyki pop, w charakterystycznym dla lat 80. błyszczącym kostiumie i butach na koturnach. To ona opowiada historię dzieciństwa Evy, przybliża nam jej gusta muzyczne, delikatność i subtelność, które rodziły się z miłości do słońca, natury i niezwykłej wrażliwości. Umiłowanie życia we wszelkich jego przejawach, pochylanie się nad maleńką gąsienicą, patyczkiem, mrówką, pozwoliło Evie cieszyć się tym, co przynosiła codzienność, ale nie umożliwiło medialnego sukcesu. Nigdy nie odeszła od swojego postrzegania świata i muzyki, która płynęła prosto z jej duszy i serca.

Joanna Szczepkowska w roli amerykańskiej wokalistki jest niesamowita - podziwiam sprawność fizyczną, nienaganną dykcję i wspaniałe wyczucie sceniczne. Jednak w spektaklu najważniejsza jest muzyka - główni bohaterowie "Evy" to czternaście nieśmiertelnych utworów w hipnotyzującym wykonaniu Doroty Osińskiej, która nie tylko śpiewa, lecz także gra na gitarze oraz flecie poprzecznym. Rzadko spotykane umiejętności wokalne Evy Cassidy pozwoliły nadać zupełnie nowy ton takim przebojom, jak "Fields of Gold", "Autumn leaves", "Fever", czy "Over the Rainbow". W ślad za tymi interpretacjami idzie Dorota Osińska. Artystka równie bezkompromisowa w życiu artystycznym, jak jej bohaterka, idealnie pasuje do roli Cassidy i znakomicie wywiązuje się z twórczego zadania, z jakim postanowiła się zmierzyć. Ubrana jak Eva, w szary sweter i jeansy, stara się jak najbardziej upodobnić do granej postaci - "Dlaczego się zakrywasz? (...) zawsze w koszuli do kolan. Nie, nie założę ładnej sukienki, bo kiedy śpiewasz, nie możesz być ładniejsza od piosenki. Piękna sukienka zasłania piosenkę". Mimo to wyczuwam silny, osobisty rys w brzmieniu; Osińska porusza oryginalnym, wzbogaconym własną wrażliwością wykonaniem piosenek amerykańskiej wokalistki. Artystkę nie po raz pierwszy oglądam na scenie i kolejny raz zachwycam się jej zdolnościami. Przykuwa uwagę w "Cafe Sax" (Teatr Rampa) oraz spektaklu "Kaszana zdalnie sterowana. Piosenki Piotra Bukartyka" (Teatr Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie). Obdarzona mocnym, aksamitnym głosem, w jednej chwili podbija serca publiczności. Siła jej pięknego, hipnotyzującego wokalu nadaje zupełnie nowy wymiar artystyczny wykonywanym przebojom. Spokojna, gorzka melancholia, zawarta w granej przez nią roli, zyskuje niezwykły urok dzięki unikalnej interpretacji znanych piosenek. Joanna Szczepkowska zadbała również o maleńkie elementy humorystyczne, które rozjaśniają smutną historię przedwcześnie zmarłej Cassidy. Spektakl "Eva" przesycony jest ciepłem, melancholią, wciąga i wzrusza. Niezapomniane doznania muzyczne dla słuchających są zasługą obu artystek, ale i muzyków. Kierownikiem muzycznym spektaklu jest Paweł Stankiewicz, który wciela się również w rolę jednego z kolegów Evy. Podobne zadanie aktorskie otrzymała reszta zespołu, czyli Piotr Banaszek i Piotr Maślanka.

Scena Kameralna Teatru Rampa kolejny raz okazała się idealnym miejscem dla klimatycznego, wzruszającego spektaklu, stworzonego przez dwie cudowne artystki i zespół muzyków. Niewielka widownia gęstnieje od zaraźliwie silnych emocji publiczności, która oklaskuje występujących i domaga się bisu. "Wonderful World", ostatnia piosenka umierającej Evy Cassidy, doskonale brzmi w wykonaniu Doroty Osińskiej. Muzyczna wrażliwość i słuch, wyczulony na otaczający świat dźwięków, kreują na nowo to, co znane, a przeboje zyskują nowe życie. "Patrzę na to i myślę - jaki piękny świat".