Beckett wystawiony w Instytucie Grotowskiego w jednym z budynków wrocławskiego Ratusza miał specyficzną atmosferę - o "Ostatniej taśmie" Samuela Becketta, w przekładzie na język włoski Carla Fruttera, w reżyserii i inscenizacji Jarosława Freta, w Instytucie Grotowskiego we Wrocławiu pisze Jarosław Klebaniuk w Teatrze dla Wszystkich.
Ile zostaje z nas po trzydziestu latach? Czy wciąż jesteśmy tą samą osobą? Czy z perspektywy czasu czujemy się tym samym kimś? Jaki jest nasz stosunek do siebie sprzed kilkudziesięciu lat? Aby zachować poczucie tożsamości niezbędne jest doświadczenie ciągłości i integralności. Jednak nie oznacza to, że poszczególnych wydarzeń z przeszłości nie możemy oceniać krytycznie. Bohater wykreowany przez Alessandro Curtiego doświadcza ambiwalencji wobec rozstania z wielką miłością, "żeby nie odrywać się na pracy". Jako sześćdziesięciodziewięciolatek mówi o sobie sprzed trzech dekad jak o obcej osobie: "Może i miał rację". Próbuje zniweczyć przeszłość niszcząc taśmę z nagraniem, które powstało świeżo po tamtym wydarzeniu, mnąc i odrzucając miłosny list. Ostatecznie kończy dokonując destrukcji na skalę - jak na tak niewielką scenę - iście apokaliptyczną. Nie zostawia sobie już szansy na kolejny, może tym razem inny powrót do tamte