powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Przyzwoity jak polityk - fikcja czy nie?

"Fantazja polska" Macieja Wojtyszki w reż. Bogdana Kokotka na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego. Pisze Małgorzata Bryl-Sikorska na blogu "Teatr to my".

"Głównym tematem tej sztuki jest rola drobnych zdarzeń w wielkich przemianach, przemianach, które mogą być zarówno pozytywne, jak i tragiczne" - przyznaje Maciej Wojtyszko, autor "Fantazji polskiej", której prapremiera miała miejsce 6 października na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego. To spektakl, który jest ze wszech miar warty obejrzenia.

Kobiety w Polsce uzyskały prawa wyborcze w 1918 roku, a we wszystkich stanach USA doszło do tego dwa lata później - 1920. Dlaczego od wzmianki o kobietach zaczynam recenzję przedstawienia opowiadającego o mężczyźnie, a właściwie o dwóch mężczyznach? Bo wygląda na to, że działania mężczyzn, które przeszyły do historii, są właściwie osiągnięciem kobiet. Sam autor "Fantazji polskiej" Maciej Wojtyszko zdaje się to sugerować w swojej sztuce, a w wywiadzie poprzedzającym prapremierę na Scenie Polskiej mówi: "Splot okoliczności, które przyniosły Polsce niepodległość, ma wiele nici i węzłów. Jak to splot. Myślę, że w tym splocie obie panie mogły mieć swój znaczący udział". O których kobietach konkretnie mowa? O Edith Wilson, żonie prezydenta USA, Woodrowa Wilsona i Helenie Paderewskiej, małżonce Ignacego Paderewskiego - muzyka i polityka walczącego o niepodległość Polski, a następnie spoiwa próbującego połączyć dwie skonfliktowane frakcje polityczne w naszym kraju po 1918 roku.

Oczywiście, nie mamy stuprocentowej pewności, że te dwie kobiety mogły mieć wpływ na wydarzenia, które przeszły do historii. Oczywiście, "Fantazja polska" Wojtyszki ma charakter fikcji politycznej. Jednak pociągające i podniecające zarazem jest wyobrażenie sobie sytuacji, że kobiety w przededniu uzyskania praw wyborczych już nieoficjalnie stały za sterami jednej z największych machin politycznych XX wieku.

Maciej Wojtyszko opowiedział nam tę historię kunsztownie, a zarazem uroczo, z dozą nieodpartego poczucia humoru. Jak stwierdza autor "Fantazji polskiej": "głównym tematem tej sztuki jest rola drobnych zdarzeń w wielkich przemianach, przemianach, które mogą być zarówno pozytywne, jak i tragiczne". Przypominając sobie jednak dyplomatyczne działania Paderewskiego, a także czytając ten dramat, przychodzi mi jeszcze do głowy refleksja, że "Fantazja polska" opowiada o charyzmatycznym autorytecie w polityce, osobie, która wierzy, że "można być przyzwoitym człowiekiem i zajmować się polityką". Jakże brakuje nam we współczesnej Polsce takiego Paderewskiego

I w sumie w tym właśnie duchu melancholijnego wspomnienia osoby i osób, które przeszły do historii XX wieku, została utrzymana inscenizacja Sceny Polskiej. "Fantazja polska" w reżyserii Bogdana Kokotka utrzymała komizm sztuki Wojtyszki. Zdecydowanie nie jest to poważne przedstawienie, które w tonie serio odnosi się do historii Polski. Niech widzowie, których przerażają terminy "polityczne przedstawienie" lub "przedstawienie historyczne", odstawią na bok niepokój i udadzą się do Teatru Cieszyńskiego. "Fantazja polska" w interpretacji Sceny Polskiej to rzecz przystępna, komediowa, dynamiczna, ale jednocześnie pobudzająca do refleksji, na pewno nie płytka. Podczas prapremiery widownia reagowała śmiechem, ale i wymownym, skupionym milczeniem czy gorącymi brawami potwierdzającymi trafność diagnoz czy tez stawianych przez autora sztuki. Kto chciał, ten znalazł też odniesienia do współczesności.

Pod względem aktorskim królowa tego przedstawienia jest tylko jedna i chyba nie zaskoczę nikogo, kto już rzecz widział, że jest nią Małgorzata Pikus. Aktorka mistrzowsko wcieliła się w Marcelinę Sembrich-Kochańską, właśnie przechodzącą na emeryturę śpiewaczkę operową, pierwszą Polkę, która wystąpiła w Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Prześmiewcza, ironiczna i sarkastyczna rola silnej kobiety, która nie liczy się z konwenansami i nigdy nie gryzie się w język, wydaje się wręcz stworzona dla Małgorzaty Pikus. Jestem naprawdę bardzo ciekawa, co o tej kreacji sądzi Maciej Wojtyszko, który był na widowni podczas prapremiery "Fantazji polskiej". Pozostali aktorzy zagrali równo, poprawnie, ale bez efektu "wow". Na ich tle Pikus wypada olśniewająco, ale zapewne nie jest to efektem pewnego drogocennego kremu (więcej zdradzić nie mogę, proszę udać się na to przedstawienie).

"Fantazja polska" za chwilę trafi na inne sceny polskich teatrów, ale po raz pierwszy została wystawiona na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego. Wielkie brawa dla kierownictwa artystycznego i literackiego Sceny Polskiej za czujność i wybór repertuaru, który nietuzinkowo i niesztampowo uświetnił tegoroczne obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Ponadto wykorzystanie najnowszego dramatu jednej z czołowych postaci polskiego życia teatralnego, jaką niewątpliwie jest Maciej Wojtyszko, tworzy także okazję dla Sceny Polskiej do przypomnienia o sobie w środowisku artystycznym po polskiej stronie granicy.