Efektowny musical o Michaelu Jacksonie w Gdynia Arenie

Michael Jackson to prawdziwa legenda światowego popu, a jak to z legendami bywa, lubią powracać w mniej lub bardziej udanych przedsięwzięciach. Widowisko "Thriller Live" zdecydowanie zaliczyć można do tych drugich. Dynamiczny musical w środowy wieczór porwał do zabawy publiczność zgromadzoną w Gdynia Arenie - pisze Aleksandra Wrona w portalu Trójmiasto.pl.

«"Bad", "Billie Jean", "Smooth Criminal", "Black or white"... piosenki Michaela Jacksona znają chyba wszyscy, dlatego zainteresowanie musicalem "Thriller Live" było naprawdę spore. Warto wspomnieć, że widowisko powstało już w 1991 roku i od tamtej pory odwiedziło 33 kraje na całym świecie, a w dziesiątą rocznicę premiery wystąpił w nim sam Michael Jackson. Teraz ekipa tworząca show ruszyła w trasę po siedmiu miastach Polski, a drugim z przystanków była Gdynia.

- Jesteśmy tu, żeby uczcić osobę, muzykę i legendę Michaela Jacksona - zapowiedzieli na samym początku artyści.

"Thriller Live" to podzielone na dwie części muzyczne widowisko traktujące o życiu i twórczości króla popu. Chociaż dominuje w nim muzyka, nie brakuje też opowieści, faktów i ciekawostek zapowiadających poszczególne utwory. Jak na zagraniczną produkcję przystało, cała "merytoryczna" część wydarzenia prowadzona była w języku angielskim i choć artyści starali się mówić bardzo wyraźnie, to szczególnie starszej części publiczności brak tłumaczenia mógł sprawić kłopot.

Zaskakujący dla niektórych mógł wydać się wybór ciemnoskórego artysty wcielającego się w Michaela Jacksona. Wydaje mi się, że mimo wszystko w pamięci bardziej zapadł nam się wygląd artysty z końca, a nie początku jego kariery. Trzeba jednak przyznać, że zarówno rysy twarzy, głos, jak i sposób poruszania się głównego wokalisty bardzo przypominały króla popu. Dużym plusem wydarzenia był też fakt, że nie był to show jednego artysty - sobowtóra Michaela, a świetnie skomponowany musical z trzema głównymi wokalistami i jedną wokalistką.

Samo widowisko okazało się niezwykle efektowne i dynamiczne. Artyści dali z siebie wszystko, co chwilę prezentując się publiczności w nowych charakteryzacjach i skomplikowanych układach tanecznych. "Thriller Live" to dobrze naoliwiona maszyna, w której wszystko jest na swoim miejscu. Zarówno artyści, jak i tancerze starali się łapać kontakt z publicznością i angażować ją do wspólnej zabawy, w czym nieco przeszkadzała siedząca formuła wydarzenia.

Tego wieczoru usłyszeliśmy wszystkie największe przeboje Michaela Jacksona. Nie zabrakło też świecących strojów, białego garnituru, nasuniętego na oczy kapelusza oraz słynnego moonwalku. Fani artysty wydawali się być tym występem usatysfakcjonowani, czemu dali wyraz oklaskując go na stojąco.

I kiedy już wydawało się, że show dobiega końca, przyszedł czas na najlepszą część wieczoru - bis. W tym momencie cała publiczność poderwała się z krzeseł, podeszła pod scenę i dała się porwać tanecznej zabawie. Artyści zakończyli wieczór wykonaniem pięciu największych hitów Michaela Jacksona w niezwykle barwnych aranżacjach, podczas których w stronę widowni poleciało konfetti, a między widzami rozbiegli się przebrani za zombie tancerze.

Szkoda, że dopiero pod koniec koncertu publiczność odważyła się tak radośnie i spontanicznie bawić. Gdyby udało się wcześniej ośmielić widzów, cały koncert mógłby wyglądać zgoła inaczej, bo przecież przy muzyce Michaela Jacksona nogi same rwą się do tańca.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego