Świntuszenie u Szekspira i nie tylko

Fundacja Terytoria Książki wydała książkę-słownik prof. Jerzego Limona "Szekspir bez cenzury. Erotyczny żart na scenie elżbietańskiej". Choć istnieją słowniki specjalistyczne w języku angielskim z tej dziedziny, na polskim rynku jest to pierwsza tego rodzaju publikacja. Profesor tropi erotyczne żarty na kartach dzieł Szekspira i innych autorów epoki elżbietańskiej - pisze dla e-teatru Ewa Gałązka.

Szekspir niezrównany mistrz erotycznych kalamburów, naddawania znaczeń, dostarcza swoim czytelnikom wysmakowane gry słowne. Czytelnik nie znajdzie w tej twórczości sprośnego, prostackiego świntuszenia gwoli rozbawienia gawiedzi teatralnej. Owszem, są w jego twórczości frywolne żarty, ale nigdy nie mają posmaku obelgi - to zabawy i gry słowne. W Szekspirowskich dramatach i wierszach badacze naliczyli ponad trzy tysiące kalamburów! W epoce elżbietańskiej chamskie świntuszenie było domeną zajazdów i burdeli a nie teatrów. Autorzy wykazywali się niezwykłą inwencją w tworzeniu eufemizmów, peryfraz (czyli omówień) i nakładania się fonetyki słów co powodowało migotanie znaczeń wypowiedzi.

Prekursor badań nad językiem obscenicznym Szekspira, Eric Partridge, obliczył, że dla słowa "prick" (w znaczeniu" "fiut") Szekspir używa około 45 różnych zamienników, a dla słowa "cunt" (w znaczeniu "cipa"), około siedemdziesięciu. Tymczasem najnowsze badania wykazują, że jest ich ponad dwieście w obu wypadkach. A słów i kalamburów na określenie chędożenia badacze doliczyli się siedmiuset. Najbardziej frywolną sztuką Szekspira jest "Romeo i Julia", w której doszukano się stu siedemdziesięciu pięciu frywolnych kalamburów. Badacz twórczości tego dramaturga, Eric Partridge, uważa za najbardziej frywolny dramat "Wiele hałasu o nic".

Prof. Limon na licznych przykładach wykazuje, że wielu polskich tłumaczy dzieł Szekspira miała trudności ze zrozumieniem niuansów oryginału, ponieważ wiele ze słów wyszło z użycia, albo łagodzili "kłopotliwe fragmenty", by nie urazić "dobrego smaku". A poza tym to wyzwanie dla tłumacza wynaleźć polskie ekwiwalenty dla dowcipnych szekspirowskich gier słownych i kalamburów. Generalnie jednak polskie przekłady dzieł Szekspira są ugrzecznione i nie ukazują, bywa że obscenicznego humoru oryginału.

Książkę otwiera seria reprodukcji obrazów, rycin i ilustracji z XVI, XVII i XVIII wieku ukazujących sceny pijaństwa, rozpusty i amorów z erudycyjnymi opisami autora dotyczącymi przedstawianych scen i rozbierającymi na części znaczenia przedmiotów użytych na reprodukcjach. Dalszy ciąg takich opisów daje nam zamieszczony w trzeciej części książki słowniczek także bogato ilustrowany.

W obszernym wstępie prof. Jerzy Limon pisze o epoce elżbietańskiej, o seksie w renesansie - tej epoce frywolności i radości życia, działalności Purytanów, działalności londyńskich teatrów wyrzuconych poza obręb jurysdykcji miejskiej, życiu Szekspira, przytacza rozmaite ciekawostki związane z jego twórczością. Jak np. o piratowaniu jego dzieł przez aktorów, którzy odtwarzali tekst dramatu z pamięci i sprzedawali go drukarzowi (kres tym praktykom położyło prawo kontroli druku dramatów z 1606 r.). Dowiadujemy się, np. że George Wilkins, który razem z Szekspirem napisał Peryklesa był właścicielem burdelu. Autor zastanawia się na tym, kto jest adresatem Sonetu 20 Szekspira. Opisuje także obscena pojawiające się w dziełach innych autorów renesansu. Tropi ślady interwencji cenzorskich w dramatach Szekspira.

Kolejną, główną część książki stanowi słowniczek wyrazów anglojęzycznych użytych we frywolnym znaczeniu, w dziełach Szekspira. Profesor Limon stworzył bogate i erudycyjne kompendium objaśniające szekspirowskie kalambury, co będzie szczególnie przydatne szekspirologom oraz reżyserom jako, że większość polskich przekładów dzieł Szekspira nie zawiera przypisów objaśniających. Niektóre hasła są zdawkowe, inne rozbudowane, ale wszystkie przybliżają język, humor i obyczajowość renesansową. W rozbudowanych hasłach autor raczy nas także wieloma przykładami obyczajowości renesansowej, historiami z życia rodziny Szekspira a także wynalazcy klozetu sir Johna Haringtona czy prekursora psychoanalizy londyńskiego lekarza Simona Formana. Pisze także o przestrogach pisarzy purytańskich, pierwszych prezerwatywach, skandalach obyczajowych i wytycznych mody epoki elżbietańskiej. Opisuje plagę chorób wenerycznych i bezskuteczne próby ich leczenia, radzenie sobie z brudem, a raczej nieradzenie sobie, plagę pijaństwa. Przytacza i współczesne ciekawostki jak np. wystąpienie w roli rzemieślników w "Śnie nocy letniej" zespołu The Beatles w 400 rocznicę urodzin Szekspira czy wyjaśnienie pochodzenia pseudunimu słynnego agenta Jamesa Bonda. Podobno Ian Fleming nazwał Jamesa Bonda - 007 od podpisu astrologa królowej Elżbiety, Johna Dee, który tak się podpisywał w listach do królowej.

Jerzy Limon dla porównania obficie cytuje obscena fredrowskie i oczywiście frywolności zawarte w utworach innych autorów epoki elżbietańskiej. A pod hasłem "Cardinal's hat" - nazwie jednego z najbardziej znanych londyńskich burdeli otrzymujemy długi wywód na temat londyńskich burdeli i prostytutek. Autor poza objaśnianiem znaczenia wulgaryzmów przytacza także ich etymologię.

Wyjaśnia także, że od imienia błazna (Pandarus) w roli rajfura w "Trojlusie i Kresydzie" do języka angielskiego wszedł rzeczownik "pander" jako rajfur, a czasownik "pander" jako rajfurzyć.

Książka-słownik prof. Jerzego Limona zainteresuje nie tylko tłumaczy czy reżyserów Szekspira ale także każdego, kogo ciekawi epoka renesansu.

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego