powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Cena/scena/obscena wolności

I Festiwal Scena Wolności w Słupsku. Pisze Justyna Borkowska.

W dniach 20-23.09.2018r. odbył się w Słupsku festiwal teatralny "Scena wolności" zorganizowany przez Nowy Teatr im. Witkacego i Miasto Słupsk.

Festiwal teatrów zawodowych to novum w obszarze słupskiej kultury, którą od kilku sezonów wzbogaca Nowy Teatr im. Witkacego. W ciągu czterech festiwalowych dni widzowie mieli okazję obejrzeć wiele przedstawień teatrów z całej Polski oraz wziąć udział w licznych, towarzyszących wydarzeniach kulturalnych. Niemałą atrakcją była także możliwość obejrzenia musicalu ("Kochanie, zabiłem nasze koty" reż. R. Dziwisz - Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie), który jest formą teatralną rzadko wychodzącą poza teatry muzyczne.

Festiwal wpisujący się w obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości w zaskakujący (a może po prostu prowokacyjny) sposób pokazał co znaczy wolność; jak wielowymiarową i niejednoznaczną jest ona kategorią. Przypomniał, że jest to wartość wielkiej wagi, która wyznacza granice moralne, społeczne i historyczne. To za wolność Polacy zapłacili cenę życia wielu pokoleń.

Stuletnia perspektywa odzyskania suwerenności politycznej daje dobre spojrzenie na to, jak przerobiliśmy - nie tylko twórczo potencjał wolności i jak bardzo się ta kategoria rozrosła.

Sprawy suwerenności, w tym wolności słowa czy wolności wyboru, były problemami trawiącymi polską tożsamość przez ponad 100 lat. W czasie zaborów czy okupacji sztuka i wszelkie działania społeczno-polityczne koncentrowały się na jednym celu: dążeniu do wolności i przypominaniu o jej słodkim smaku. A co się dzieje kiedy cel zostaje zdobyty?

Festiwal teatralny "Scena wolności" nie tylko repertuarem lecz już samym afiszem wzbudził wiele emocji wśród mieszkańców Słupska. Wielu z nich zaskoczyło podejście do wolności jako kategorii nie tylko politycznej ale przede wszystkim - moralnej.

Wolność niejedno ma imię - co pięknie i prawdziwie pokazuje tylko sztuka. Słupski festiwal także przedstawił wiele odcieni i aspektów wolności oraz to, jak wysoką cenę wciąż jesteśmy gotowi za nią płacić.

Prezentacje festiwalowe (szczególnie "Klątwa" reż. O Frljić, Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie) stały się przyczynkiem do szerokiej i gorącej dyskusji społecznej. W sprawie prób manipulowania wolnością orzeczenie wydał Sąd Okręgowy w Słupsku a potwierdził Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Mimo to, posunięto się do desperackiego aktu wandalizmu, porównywalnego z atakiem terrorystycznym: poprzez rozlanie chemikaliów i trwałe zniszczenie słupskiego teatru, chciano udaremnić przedstawienie "Klątwy".

Bardzo dziwi taka postawa, zwłaszcza dziś - prawie dwa lata po premierze spektaklu, kiedy Kościół oficjalnie przyznaje się do przestępstw seksualnych popełnianych przez księży. Nowy Teatr im. Witkacego wykazał się znakomitą organizacją. W obronie sztuki, wolności słowa i artystycznego wyrazu, mimo bardzo ciężkich warunków (nie tylko atmosferycznych) spektakl z pełną oprawą sceniczną przeniesiono do hali sportowej. Widzowie, w scenerii nadbudowanej metaforą setek pustych krzesełek, obejrzeli "Klątwę", która nota bene otrzymała pierwszą nagrodę na festiwalu.

Zastanawia i mimo wszystko cieszy, że sztuka - wydarzenie kulturalne, jest w stanie wywołać tak duże poruszenie społeczne. W zaistniałej sytuacji każdy czuł się uprawniony (a nawet zobowiązany) do zabrania głosu. Przecież to chodzi o wolność!

Nowy Teatr konsekwentnie odznacza się odwagą w prezentowaniu widzom wielu odcieni życia/bycia, a ostatnio zagadnienia wolności. Festiwal "Scena wolności" obfitował w liczne imprezy towarzyszące, a sam repertuar (zwłaszcza jak na warunki małego teatru!) był bardzo bogaty. Teatr zapraszał widzów na dwa lub trzy spektakle dziennie, które odsłaniały oblicza i obszary ludzkiej wolności. Zagadnienie wolności - w naszej kulturze sztandarowe - było żywo komentowane podczas wieczornych spotkań z widzami i artystami, które odbywały się na zakończenie każdego festiwalowego dnia. Ponadto, dla wszystkich zainteresowanych, przed południem odbywały się warsztaty recenzenckie z Tomaszem Domagałą, a wieczorem koncerty nieprzypadkowo wybranych zespołów, które wolność mają wpisaną w swoje statuty...

Czym jest wolność? Czy dla każdego znaczy ona to samo? - z pewnością nie, co pokazała choćby tematyka prezentowanych spektakli. Czy nie zapominamy o tym, że wolność istnieje nie tylko w wymiarze politycznym, i że to polityka warunkuje wolność? No i czy w końcu o taką wolność nam chodziło? Takie pytania są refleksją wobec głosu, jaki wybrzmiał ze "Sceny Wolności".

Przez trzy dni rozszerzaliśmy obszary pojęcia wolności. Przedstawienia takie jak "Caryca Katarzyna" (reż. W. Rubin, Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach), "Lubiewo" (reż P. Sieklucki, Teatr Nowy Proxima w Krakowie ) i "Czekamy na Sygnał" (reż. Ż. Gruszczyńska-Ogonowska i W. Rogowski - Bałtycki Teatr Dramatyczny im. J. Słowackiego w Koszalinie/Stowarzyszenie Aktorzy po godzinach) w sposób wyrazisty pokazały zależności jakim podlega wolność polityczna, ustrojowa, osobista, cielesna i mentalna. Wzbudziły wątpliwość: czy naprawdę istnieje wolność wyboru i czy można osiągnąć pełną wolność?

Wolność a zniewolenie - tę płynną sferę graniczną poruszył spektakl "Zakonnice odchodzą po cichu" ( reż. D. Kopiec - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu), pokazujący proces przekraczania czy zatracania granicy wolności oraz przekazywania odpowiedzialności za własną duszę i ciało.

Bardzo ciekawą propozycją okazało się widowisko, multimedialne show - "Trolollo - przesłanie najjaśniejsze" (reż. M. Wojciechowska i M. Zakrzewski - Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu). Spektakl sugestywny, dobitny i niezmiernie poruszający, ponieważ scenariusz (podobnie jak "Zakonnice odchodzą po cichu") został napisany przez życie. Tym boleśniejszy, że dotyczy nastolatków - ludzi o dużej wrażliwości i bardzo wątłej konstrukcji psychicznej, a to co z internetu wyciągnęli dla nas artyści, zraniłoby niejednego dorosłego. I znowu w temacie wolności padają pytania o jej granice. Czy wolność każdemu smakuje tak samo? Czy dążenie do wolności nie ogranicza samej wolności? W końcu: czy i gdzie są granice wolności? Najważniejsze chyba, że wciąż są pytania...

---

Na zdjęciu: "Czekamy na Sygnał", BTD, Koszalin