powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Teatr po wyborach - folwark się chwieje?

Do wyboru samorządowych zostało, gdy piszę te słowa, 20 dni. Kultura nigdy nie odgrywała w nich szczególnie wielkiej roli, a w czasach, gdy lokalne wybory traktuje się jako wstęp do "walki o Polskę", odgrywa jeszcze mniejszą. Zamiast więc śledzić mgliste deklaracje kandydatów w tym obszarze, przyjrzyjmy się, jakie związane z teatrem decyzje podejmować będą nowo musieli wybrani samorządowcy - pisze Witold Mrozek w pierwszym powakacyjnym felietonie.

W Warszawie prezydent (najprawdopodobniej) Rafał Trzaskowski będzie musiał postanowić, co dalej z TR Warszawa - o wynikach kontroli w którym było ostatnio głośno. Obecna po. dyrektora naczelnego, Natalia Dzieduszycka, uporządkowała sytuację finansową teatru - ale zgodnie z prawem może pełnić swoją funkcję tylko do 31 sierpnia 2019 r. Najprawdopodobniej skończy się rozpisaniem konkursu - na mianowanie dyrektora naczelnego bez tej procedury musiałby się zgodzić minister Gliński. Będzie to więc konkurs na osobę nadzorującą Grzegorza Jarzynę, którego ratusz da zapewne zwycięskiemu kandydatowi w pakiecie. Nie do końca ma do tego obecnie oficjalne narzędzia, bo zgodnie ze statutem powołanie i odwołanie zastępcy dyrektora ds. artystycznych wymaga od dyrektora naczelnego jedynie "zasięgnięcia opinii" prezydenta miasta, a nie zatwierdzenia takiej decyzji. Choć statut oczywiście można zmienić.

Tego samego dnia w krakowskim Teatrze Słowackiego skończy się kadencja dyrektora Krzysztofa Głuchowskiego, wspieranego programowo przez Bartosza Szydłowskiego. Następcę wybierze - lub o przedłużeniu kontraktu postanowi - już najprawdopodobniej PiS-owski zarząd województwa. Gdzie jak gdzie, ale w Małopolsce partia rządząca wygra wybory.

Równo rok później wygaśnie kontrakt Cezarego Morawskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu - również podległym województwu. Jak dokładnie będzie wyglądać nowa koalicja w sejmiku Dolnego Śląska, trudno dziś przewidzieć. Ktokolwiek będzie tam rządzić, wyłonić będzie musiał kolejnego dyrektora, który z kolei za zadanie będzie miał posprzątać po Morawskim. Kimkolwiek on/ona nie będzie, czeka go/ją wyzwanie tyleż ekscytujące, co bardzo trudne. Koszmarny spadek poziomu artystycznego to jedno - ale słychać też o lawinowo spadającej frekwencji, o rozpadzie zespołu aktorskiego, o pracownikach zmuszonych funkcjonować w pomieszczeniach bez ogrzewania, czy mediach odcinanych wskutek nieopłacania rachunków - coś, co oburzało za czasów artystycznej świetności, pod rządami Krzysztofa Mieszkowskiego, dziś przyjmowane jest ze wzruszeniem ramion. Zaś Piotr Rudzki przedstawił właśnie szczegółową analizę wskazującą, jak bardzo nie realizuje swojego programu obecny dyrektor, trzymający się stołka na decyzji wojewody i sądowym wyroku.

To w 2020. A już za chwilę w Olsztynie na styku dwóch samorządowych kadencji rozstrzygnie się konkurs na dyrektora Teatru Jaracza. Ostatnie działania byłego dyrektora Kijowskiego trudno odczytywać inaczej niż jako przedwyborczą grę na zwłokę, prawdopodobnie jednak uda się ogłosić wyniki jeszcze przed wyborami.

Co ważne, w tych i innych przypadkach, zarówno wybrani samorządowcy, jak i powołani dyrektorzy, będą działać w nowym kontekście; w otoczeniu, które wskutek obywatelskiej aktywności, zmiany języka debaty publicznej i ograniczonego zaufania do elit, nie przypomina tego sprzed paru lat.

W przeciągu roku polskim teatrem wstrząsnął szereg instytucjonalnych precedensów; przełamano też wiele zmów milczenia. Sprawa Janusza Kijowskiego, wyniki kontroli finansów Teatru Rozmaitości, ujawnienie rejestru umów zawieranych w Starym Teatrze za obecnej i nowej dyrekcji, afera wokół Łaźni Nowej czy nawet nagłośnienie przypadków mobbingu i molestowania na Akademii Teatralnej, a także napływające informacje o oskarżeniach o mobbing w innych teatralnych instytucjach. Oczywiście, to różne sprawy, jedne dotyczą wieloletnich patologii, inne po prostu zmiany spojrzenia na procedury, ale wszystkie wskazują na pewien proces. Coś w polskim teatrze pęka, coś się zmienia - na styku samorządów, instytucji kultury, praw pracowniczych i transparentności. Ważne, by ta cicha rewolucja dotarła też do miejsc, które nie są tak wyeksponowane, jak powyższe. Folwark się chwieje.