Przyszedł mężczyzna do kobiety, czyli jak trudno żyć samemu

"Przyszedł mężczyzna do kobiety" Siemiona Złotnikowa w reż. Arkadiusza Buszki w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu. Pisze Iwona Kłopocka w Nowej Trybunie Opolskiej.

«Przyszedł mężczyzna do kobiety, jednak przyszedł za wcześnie i starannie zaaranżowana randka Wiktora po przejściach i Diny z przeszłością może skończyć się szybką porażką. Ale za bardzo pragną szczęścia, by nie dać sobie drugiej, a może i kolejnej szansy.

Oboje są mocno potargani przez życie. Wiktor (Leszek Malec) to niepozorny, nieśmiały i zakompleksiony farmaceuta z dwoma nieudanymi małżeństwami na koncie i córką, która nie chce go znać. Dina (Beata Wnęk-Ma-lec) jest atrakcyjną i ponętną rozwódką z dorastającym synem. Na pozór jest bardzo pewna siebie i zdeterminowana, ale w głębi duszy balansuje między przekonaniem, że w końcu musi się udać, a równie silną obawą, że już nie uda się nigdy. Wiele ich dzieli, a tym, co najbardziej łączy jest przekonanie, że życie bez bliskości drugiego człowieka, bez jego troskliwości i miłości jest smutne i jałowe. "Pustka, pustka, pustka" - mówi Wiktor o swojej przeszłości.

Oboje wierzą (może nawet bardziej pragną, niż wierzą), że nie wszystko jeszcze stracone, że pasmo niepowodzeń można przełamać i stworzyć z kimś głębokie, serdeczne więzi.

Oboje są na to otwarci, ale na przeszkodzie stoi bagaż wszystkich złych doświadczeń, rozczarowań, lęków i stereotypów. I jeszcze świadomość, że czas ucieka, że nie mają już dwudziestu lat i szkoda każdej chwili na te wszystkie miłosne ceregiele, przyciąganie i odpychanie. Przecież w gruncie rzeczy oboje wiedzą, że on przyszedł do niej po to, by ostatecznie wylądowali wurzędzie stanu cywilnego. Jaki więc sens opóźniać bieg wydarzeń, skoro ona tak spragniona męskiego ramienia, a on głodny kobiecego ciepła. Miłosna euforia wybucha szybko, by jeszcze szybciej ustąpić burzliwej konfrontacji.

Ta sztuka utkana jest z emocji. Z rozpaczliwego pragnienia, tęsknoty, czułości, nieporadności, frustracji, rezygnacji, gotowości, odporności. Bilans zysków i strat, jakich dokonują bohaterowie (każde na własny rachunek) dzieje się na naszych oczach.

Beata i Leszek Malcowie (prywatnie - świetne, zgrane małżeństwo) wygrywają precyzyjnie wszystkie nuty, tony ipółtony. Celnie pokazują całą zwyczajność swoich bohaterów. Sztuka Złotnikowa to komedia, więc śmiejemy się z bohaterów, ale ten śmiech zawsze w końcu ustępuje silniejszemu wzruszeniu. Tyle tu życiowej prawdy, z tylu subtelności utkana jest jej materia, tyle strun porusza. Brawo!

Siemion Złotników "Przyszedł mężczyzna do kobiety". Teatr Kochanowskiego, premiera 15 września 2018.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego