powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Taniec jednym z najsilniejszych produktów kulturowych Izraela

- Taniec jest jednym z najsilniejszych produktów kulturowych Izraela, a na pewno najbardziej eksportowym, bardzo znanym na świecie - powiedział PAP kurator projektu "Nowy Taniec z Izraela" Tadeusz Woleński.

PAP: Współczesny taniec izraelski kojarzony jest głównie ze stylem Gaga i jego twórcą, Ohadem Naharinem, dyrektorem artystycznym słynnej formacji Batsheva Dance Company. Czy Gaga rzeczywiście stanowi filar w tej dziedzinie? Tadeusz Woleński: Styl Gaga nie jest jedynym wykorzystywanym przez Batschevę; ta formacja korzysta z różnych technik, a Naharin stworzył ten język trochę niezależnie od samej grupy, prawdopodobnie po to, żeby przejść do historii tańca.

Gaga jest pochodną siły tańca współczesnego w Izraelu, a Batscheva - będąc topową kompanią taneczną - również stanowi produkt tej siły. Style, z których korzystają tancerze w tym kraju, są różne i wpisują się w tendencje widoczne w światowym tańcu współczesnym; na pewno ani Gaga, ani to, co prezentuje Batscheva, nie odzwierciedlają wszystkiego, co dzieje się w Izraelu.

PAP: Na czym więc opiera się współczesny taniec izraelski?

Tadeusz Woleński: Jego siła wynika z różnych czynników, ale moim zdaniem w jakimś stopniu determinuje ją kwestia pogody. Społeczeństwo izraelskie od dziecka dużo przebywa poza domem; dzieci i młodzież wiele czasu spędzają na uprawianiu sportu i zabawie na wolnym powietrzu, co przekłada się na sprawność fizyczną. Taniec - również bardzo fizyczny - ma źródła także w zmilitaryzowaniu społeczeństwa. Obowiązkowa służba wojskowa sprawia, że fizyczność i dyscyplina stają się w pewnym sensie naturalne. Z drugiej strony, wielu tancerzy i choreografów podkreśla, że taniec to forma odreagowania służby wojskowej.

Taniec jest jednym z najsilniejszych produktów kulturowych Izraela, a na pewno najbardziej eksportowym, bardzo znanym na świecie. Mimo że Gaga w ostatnim czasie go rozsławiła, ten kraj już od kilku lat zajmuje na świecie pierwszoligową, jeśli nie dominującą pozycję.

PAP: Na okres obowiązkowej służby wojskowej tancerze muszą przerywać naukę. Czy sprawia to, że są bardziej zdeterminowani, aby szybciej się rozwijać?

Tadeusz Woleński: Teoretycznie pobyt w armii mógłby być tragedią dla początkującego tancerza. Ale z racji tego, że służba jest powszechna i dla kobiet, i dla mężczyzn, to sama służba w armii ma różne oblicza, także te bliskie kulturze, dlatego służąc w niej nie trzeba rezygnować z nauki czy rozwijania swoich pasji. Niektórzy tancerze mogą dalej odbywać praktyki, a część służby wojskowej zaliczyć, chodząc do specjalnych szkół, współpracujących z ministerstwem obrony i tam dalej uczyć się od profesjonalistów. Armia umożliwia dalszą edukację - dotyczy to także muzyków czy dziennikarzy.

Oczywiście, tancerze mają świadomość, że muszą szybko wejść na rynek, ale ich determinacja polega przede wszystkim na dążeniu do wyjazdu za granicę. Rynek krajowy jest przesycony i tak mały, że nie jest w stanie "wchłonąć" tak dużej liczby tancerzy i choreografów. Wszyscy, których znam - a znam ich sporo - w którymś momencie życia wyjechali, przynajmniej na jakiś czas.

PAP: Wydaje się, że zupełnie inaczej jest w Polsce, z której tancerze wyjeżdżają, bo młodzi ludzie nie mają możliwości odbycia studiów tanecznych, a zawodowcy zbyt wielu możliwości podjęcia pracy w zawodzie?

Tadeusz Woleński: Wydaje mi się, że jest to zjawisko globalne wśród osób, które zajmują się kulturą. To ważne też dla choreografów, bo kiedy wracają ze wzbogaconym portfolio, stają się bardziej doceniani. W Polsce wszyscy przedstawiciele nowej fali - tacy jak Paweł Sakowicz czy Ramona Nagabczyńska - mieszkali i studiowali za granicą, a ich kariera zaczęła się rozwijać po powrocie.

PAP: A czy folkowe motywy rzutują w jakiś sposób na współczesną interpretację tańca w Izraelu?

Tadeusz Woleński: Izraelski folk - nazywany "hora" - był mieszanką rumuńskiego czy bałkańskiego tańca; językiem stworzonym u podstaw założenia państwa Izrael, który miał stać się spoiwem, nowym tańcem "ludowo-narodowym". Był popularny jeszcze 20 czy 30 lat temu i dzisiaj również się go uprawia, ale już nie tak powszechnie. Mimo że uważany jest za tradycyjną formę tańca, jego popularność w społeczeństwie spadła i nie wpływa on na współczesną choreografię izraelską.

PAP: Czy we współczesnym tańcu izraelskim odnajdziemy komentarz do obecnej sytuacji społeczno-politycznej?

Tadeusz Woleński: Z perspektywy osoby, która mieszka w Izraelu wiele lat, mogę powiedzieć, że to właśnie taniec w tym kraju podejmuje różne kwestie światopoglądowe. Batscheva na przykład słynie ze wspaniałej choreografii, estetyki tancerzy, ale Naharin - jak właściwie każdy twórca - realizuje spektakle zaangażowane politycznie.

PAP: Czy takie zaangażowanie przejawia się w pracach, które zobaczymy w ramach projektu "Nowy Taniec z Izraela"?

Tadeusz Woleński: Oczywiście. O ile Sol Dance Company podejmuje kwestie kapitalizmu oraz inne tematy dnia codziennego - o tyle te dwie mniejsze prace Michaela Getmana szukają odpowiedzi na pytania egzystencjalne - o siłę, o relacje pomiędzy ludźmi, przyjaźń, miłość, starzenie się. W spektaklu "Am I", stworzonym dla tancerki Talii Paz, Getman pyta, czym jest ciało - ciało dla tancerza, jako narzędzie pracy, ale też tożsamości wobec upływającego czasu; są to fundamentalne pytania opowiedziane językiem tańca.

PAP: Czy spektakle składające się na projekt "Nowy Taniec z Izraela" zestawione zostały w kontraście czy też wzajemnie się dopełniają?

Tadeusz Woleński: Zestawiliśmy je trochę na zasadzie kontrastu, choć przedstawiani przez nas artyści w jakiś sposób ze sobą korespondują. Zależało nam, żeby z jednej strony pokazać dużą i właściwie mainstremową grupę taneczną, czyli Sol Dance Company, która reprezentuje wszystko to, co ludzie w Polsce kojarzą z izraelskim tańcem - estetykę, zwinność, siłę fizyczną. Z drugiej strony zaś dwie bardziej delikatne, intymne prace; jedna z nich, czyli "Face to face" przywodzi na myśl biblijną opowieść o Kainie i Ablu, opowieść o ich walce, miłości, przyjaźni, braterstwie. W efekcie mamy dwa oblicza izraelskiego tańca.

***

Organizatorem projektu "Nowy Taniec Izraela" jest NOWY TEATR. Partnerami projektu są: Ambasada Izraela w Polsce, Warsaw Dance Department i JCC Warszawa.

Gościnne pokazy spektakli Michaela Getmana "Face to Face" oraz "Am I", a także pokaz Sol Dance Company "Sale" (na zdjęciu), będzie można zobaczyć 24 i 25 sierpnia w Nowym Teatrze.

Tadeusz Woleński jest pomysłodawcą i kuratorem projektu "Nowy Taniec z Izraela". Pracuje w Instytucie Polskim w Tel Awiwie jako kurator programów kulturalnych. Zajmuje się także niezależnymi polsko-izraelskimi projektami kulturalnymi.