powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kolekcja dusz

"Collection of Lovers" to element większego projektu Raquel André, na który składają się: "Collection of Collectors", "Collection of Artists", "Collection of Viewers". Inicjatywa zaskakująca, ponieważ zebranie czegoś tak ulotnego i niemożliwie trudnego do zinterpretowania jak ludzka osobowość, nie zależy do zadań prostych, jest ambitne i wymaga ciężkiej pracy, nie tyle fizycznej, co duchowej, wrażliwości oraz dokładności - pisze Katarzyna Bekielewska z Nowej Siły Krytycznej.

Dwoje nieznajomych. Obce miejsce. Jedna godzina. Tylko tyle albo aż tyle, by stać się kolejnym numerem na liście. Numerem, który tylko z pozoru nie ma znaczenia, bo jak performerka, Raquel André, przyznaje: nie z każdym zbuduje się silną więź. Fakt, że zupełnie obca osoba pozwala nam wchodzić w swoje życie już daje dużo do myślenia o ludziach, ich lękach, tęsknotach. Artystka zaczyna pokaz "Collection of Lovers" już podczas zajmowania miejsc przez widzów w warszawskim STUDIO Teatrgaleria. Wymawia imiona. Łatwo się domyślić, że należą do osób z jej kolekcji. Kobieta zwraca się bezpośrednio do nas. Przemawia łagodnym głosem, wręcz nim uwodzi, wprowadza w intymną atmosferę, zupełnie tak, jakby chciała zaprosić nas do swego świata; daje małą próbkę tego, co może nastąpić podczas spotkania sam na sam.

André wszystko skrzętnie zapisuje, prowadzi statystyki, które bardzo dokładnie zanalizowała, a wyniki przedstawia widzom . Zabiera nas w niezwykle intymny świat dwojga ludzi, ponad podziałami na płeć, poglądy, rasę, wyznanie. Ważna jest jedynie więź, która tworzy się w trakcie wspólnie spędzonej godziny. Ale czy takie spotkanie ma szansę wnieść coś istotnego do życia tych obojga? Artystka sugeruje, że jest to jak najbardziej możliwe. Świadczy o tym fakt, że dla ludzi, którzy zdecydowali się wziąć udział w jej projekcie, czas, który upłynął choćby na wspólnych wygłupach, przyniósł niesamowitą ulgę, dał poczucie zrozumienia, o czym piszą w listach i e-mailach do Raquel. Nastrój spokoju i ukojenia wypełnia niemal cały spektakl. Jak artystka uzyskała tak mocny efekt, intensywnie kształtujący odbiór całości? Za pomocą muzyki - delikatnej, wręcz kojącej umysł - i subtelnego światła padającego na jej sylwetkę, które sprawia, że wygląda niczym anielska postać z burzą loków. Jak stróż wszystkich skolekcjonowanych okazów. Artystka wyświetla rzutnikiem zdjęcia, są dowodem na zabranie uczestników do grona kochanków. Nieważna jest ich poza, strój, czynność, którą wykonywali. Istotny jest fakt uwiecznienia danej osoby, jej zamknięcia i bycia własnością w świecie Raquel. Odtąd stają się niezbywalną częścią jej historii.

Zdaje się, że każda z osób, które kobieta poznała, jest ważna w jej życiu, traktuje tak również nas, widownię. Zgromadzonym na sali mówi o problemach, jakie jej opowiedziano, o pasjach, lękach. Wszystko to, czego skolekcjonowani nie mogą powiedzieć rodzinie ze strachu czy wstydu lub po prostu nie mają nikogo, z kim mogliby podzielić się zmartwieniami. Performerka uzmysławia nam, że niekiedy obcej osobie przychodzi łatwiej przebić się przez mur, który budujemy wobec najbliższych. Co ciekawe, André nie poprzestaje na opowiadaniu i wyświetlaniu materiałów. Zwraca się do widzów z informacją, że jeżeli chcą, mogą zrobić zdjęcie, by uwiecznić moment, w którym się znajdują. Złapać chwilę, która nigdy więcej się nie powtórzy w takim kształcie, w takim miejscu, z tymi ludźmi. Ma tylko jedną prośbę, aby ci, którzy zdecydowali się na ten ruch, wysłali tę fotografię na jej mail. W ten sposób do świata kochanków dołączają kolejni ludzie. Pozostawiamy namacalny ślad uczestnictwa w performansie, stajemy się częścią niezwykłej społeczności.

"Collection of Lovers" to element większego projektu Raquel André, na który składają się: "Collection of Collectors", "Collection of Artists", "Collection of Viewers". Inicjatywa zaskakująca, ponieważ zebranie czegoś tak ulotnego i niemożliwie trudnego do zinterpretowania jak ludzka osobowość, nie zależy do zadań prostych, jest ambitne i wymaga ciężkiej pracy, nie tyle fizycznej, co duchowej, wrażliwości oraz dokładności. To przedsięwzięcie wyjątkowe ze względu na intymnościć, na której performerka oprze wyniki badań. Wiemy, że nie da się tego zrobić w całości, jest to niewykonalne, ale André chce choć trochę zbliżyć się do tego, co możemy nazwać istotą człowieka. Poprzez obserwacje zamknięte w wyliczeniach, zestawieniach próbuje zebrać możliwie tyle informacji o ludzkiej naturze, psychice, aby móc z tego utworzyć kolekcję niepowtarzalnych osobowości, nie ujednolicić, tylko znaleźć prawidłowości rządzące zachowaniami człowieka, a przy tym pokazać naszą wyjątkowość oraz jak bardzo angażujemy się w relacje z drugim człowiekiem.

Gdy rzutnik wyświetla kolejne fotografie, Raquel cofa się na obrzeża sceny, staje w delikatnym zaciemnieniu, czym daje znak, że to nie ona jest tu najważniejsza, ale obrazy składające się na tworzoną przez nią historię. Bardzo ciekawym zwrotem akcji jest moment, w którym zdjęcia zaczynają szybciej przesuwać się na białym materiale, natomiast w muzycznym podkładzie padają pytania, na które André odpowiada. Rozmawia sama ze sobą coraz szybciej, a my podświadomie czujemy napięcie wybrzmiewające ze sceny. Przyspieszone tempo delikatnie wytrąca nas z błogiego nastroju. Warto zauważyć, że w spektaklu przewija się też motyw fizycznej bliskości. Ludzie spędzając ze sobą czas, komunikują się również przez dotyk, wtulenie się w drugiego człowieka powoduje, że w podświadomości zaczynają uruchamiać się przeróżne procesy. Przywiązujemy się do tej konkretnej osoby i żywimy do niej określone uczucia. Performerka kładzie na to subtelny nacisk, zupełnie jakby chciała, aby widz sam doszedł do takiego wniosku. Nawet w chwili, gdy podchodzi do jednej z kobiet na widowni, dotyka jej dłoni i uważnie, lecz z sympatią, patrzy w jej oczy, wspominając jedno ze spotkań.

W pewnym momencie zostajemy brutalnie wyrwani z aury intymności. André mówi: to jest teatr. Tu się gra. Wszystko, co widzimy jest wykreowane. Ona jako aktorka prezentuje nam pewien obraz rzeczywistości, bądź jej fragmenty, w swojej interpretacji. Jest to subiektywny wizerunek, ale dostosowany do ram projektu, który prowadzi. Nawet dowód nawiązania relacji - robienie zdjęć - to tylko udokumentowanie kolejnego etapu kolekcjonowania, pracy nad projektem, który potrwa jeszcze kilka lat. Droga, którą obrała jest pomysłem artystycznym, rządzi się swoimi prawami. W końcu gromadzenie ludzi do swego zbioru niesie ze sobą konsekwencje dla obu stron. "Ci, którzy kochają" są środkiem, dzięki któremu oglądamy (czy tego chcemy, czy nie) również własne oblicze, są puzzlami układającymi się według niepojętego mechanizmu emocjonalnego. Artystka może tworzyć nowe zestawienia, obserwować przeróżne procesy socjo- i psychologiczne, być świadkiem czyjegoś bólu, ale też radości; staje się powiernikiem, któremu ludzie zwierzają się z najpilniej strzeżonych tajemnic. Kochanek André dostaje od niej sto procent uwagi w czasie spotkania, liczy się chwila, w której się znaleźli, staje się częścią projektu, ale zachowuje pewną wyjątkowość - jeśli uda mu się czymś kobietę zaskoczyć. Może to być przedmiot, list, fotografia-trofeum, które otrzymała od kochanka.

Raquel zamyka performans stojąc na tle obrazu z rzutnika (zupełnie jak na początku), muzyka gra coraz głośniej, natarczywiej, na scenę wypływa w górę biały dym, by osłonić ją i mężczyznę, który do niej dołącza. Jego obecność sugeruje zakończenie procesu poznawania, ale nie zapominajmy, że dotyczy to tej jednej, konkretnej osoby. Kobieta nie jest już sama, uścisk dłoni pieczętuje ich związek. Ulotny, ale i trwały. Takie proste a jak bardzo trafiające do widza zakończenie, pozostawiające go w otwartym dialogu z samym sobą, jego drugim, ukrytym obliczem, które pokazuje tylko nielicznym.

***

"Collection of Lovers"

występuje: Raquel André

koncepcja artystyczna: António Pedro Lopes, Bernardo de Almeida, Raquel André

koprodukcja: D. Maria II National Theater w Lizbonie, TEMPO Arts Festival w Rio de Janeiro ; pokaz 21 lipca 2018, STUDIO teatrgaleria w Warszawie w ramach projektu "Performing Europe 2020"

Projekt realizowany przez Fundację Ciało/Umysł w ramach projektu PERFORMING EUROPE 2020 dofinansowanego przez: program Unii Europejskiej Kreatywna Europa - apap (Advancing Performing Arts Project).

***

Katarzyna Bekielewska - studentka V roku polonistyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, studiuje specjalizację edytorską i teatrologiczną.