powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. 240 lat temu odbyła się prapremiera opery "Nędza uszczęśliwiona"

240 lat temu, 11 lipca 1778 roku, w Pałacu Radziwiłłów odbyła się prapremiera opery "Nędza uszczęśliwiona" z muzyką Macieja Kamieńskiego i librettem Wojciecha Bogusławskiego na podstawie komedii Franciszka Bohomolca. Jest to najstarsza opera w języku polskim.

"Gdy w roku 1776, aktorowie cudzoziemscy zabawiali publiczność polską operami włoskiemi, niemieckiemi, francuzkiemi, król Stanisław August oświadczył życzenie swe, aby też artyści polscy uczynili coś podobnego" - w ten sposób wspominał okoliczności powstania opery kompozytor Maciej Kamieński.

W okresie, kiedy królowała w Polsce wyłącznie opera włoska, myśl o napisaniu rodzimej opery, w polskim języku i z polskim tematem, powstała najprawdopodobniej w związku z założeniem w 1769 roku amatorskiego teatru Szkoły Rycerskiej. Komedia, a właściwie kantata, Franciszka Bohomolca powstała rok później. Libretto składało się z 10 tekstów wierszowanych, przeznaczonych wyraźnie pod muzykę i połączonych dialogami z prozą.

Libretto kantaty Bohomolca historycy umieszczają w kontekście dążenia króla Stanisława Augusta i kół oświeconych podjętego w latach 60. XVIII wieku do poprawy losu chłopów i obudzenia sumień szlachty. Zostało ono zainicjowane przez czasopismo "Monitor", z którym Bohomolec był związany. Tę próbę można również wpisać w szerszy kontekst europejski - w pełen "łaskawych Tytusów" teatr włoskiego librecisty Metastasia. Zgodnie z królewskimi tezami Franciszek Bohomolec ganił złych dziedziców, a chwalił dobrych. "Całość - jak pisał Zbigniew Raszewski w biografii "Bogusławski" - zakończył widokiem nieopisanej radości, którą każdy pan niewielkim kosztem mógłby sprawić ubogim chłopom".

W 1776 roku, prawdopodobnie z inicjatywy Stanisława Augusta, który zainteresował się wystawieniem "Nędzy", Bohomolec dokonał przeróbki swojego utworu. Mimo to dzieła w takiej formie nie wykonano, prawdopodobnie nie powstała wówczas również do niego muzyka.

W Europie coraz bardziej widoczny stawał się nurt oper tzw. narodowych, odchodzono już od ideału włoskiego, czego najsłynniejszą inicjatywą był powstały w 1776 roku wiedeński Nationaltheater. Także w Polsce już wcześniej były podejmowane tego rodzaju próby. W 1771 roku Michał Kazimierz Ogiński wystawił w swoim teatrze nadwornym w Słonimiu co najmniej dwie polskie opery nieznanych autorów i kompozytorów - "Filozof zmieniony" i "Opuszczone dzieci". Ich muzyka przepadła, zachowały się wyłącznie libretta.

W 1778 roku, dyrekcję warszawskiego teatru objął Francuz, Louis Montbrun, który chciał wzbogacić repertuar teatru o polskie dzieła operowe. Montbrun zainteresował się librettem Bohomolca, jednak nie był w pełni z niego zadowolony. Dał je zatem do adaptacji Wojciechowi Bogusławskiemu. Bogusławski nie ingerował w wymowę ideową, konstrukcję utworu, ani właściwie nie zmienił postaci - tylko jedno imię (zamiast Bartka był Antek) libretta Bohomolca. Do dziesięciu wierszowanych tekstów Bohomolca dodał trzy własne. Natomiast gruntownym zmianom poddał tekst mówiony.

"Nędza uszczęśliwiona" to opera dwuaktowa. W akcie pierwszym wieśniaczka Anna, mająca córkę Kasię, dla poratowania podupadającej po śmierci męża gospodarki pragnie wydać córkę za zamożnego mieszczanina, Jana. Kasia z kolei kocha ubogiego Antka, chłopca z tej samej wioski. Rozumiejąc jednak troskę matki, nie chce postępować wbrew jej woli i jest w rozterce. Zrozpaczony Antek, upewniwszy się, że Kasia kocha tylko jego, postanawia udać się do dziedzica wioski z prośbą o pomoc.

W drugim akcie zrozpaczona Kasia w wielkiej dramatycznej arii oznajmia Janowi, że zgodnie z wolą matki odda mu swą rękę, ale serca już nie. Anna, by jeszcze bardziej wzruszyć córkę, udaje, że postanawia opuścić dom, aby udać się na żebraczą tułaczkę, ponieważ nic innego jej nie pozostanie, jeżeli Kasia nie poślubi Jana. W tym momencie, jako wysłannik dziedzica, zjawia się podstarości Rozkazywalski i oznajmia, że dobry pan, dowiedziawszy się o kłopotach Kasi i Antka, postanowił wyposażyć ich tak, by mogli założyć własne gospodarstwo i żyć w szczęściu. W wyniku takich zdarzeń Jan rezygnuje ze swych starań i sam zaprasza się na wesele młodej pary. Operę wieńczy radosny finał.

Pierwotnie operę mieli śpiewać doświadczeni artyści Michała Ogińskiego ze Słonimia oraz przebywające w Warszawie śpiewaczki włoskie. Montbrun natomiast postanowił powierzyć wszystkie role sprawdzonym aktorom dramatycznym, wedle wzorów niemieckich i francuskich. Najwięcej kłopotu sprawiła rola Kasi, ponieważ ma ona najwięcej do śpiewania. Montbrun przesłuchał wszystkie polskie aktorki i ostatecznie rolę powierzył tę rolę Salomei Desznerównie. Natomiast rolę Antka wykreował sam Bogusławski.

Opera odniosła sukces, a o jej popularności mogą świadczyć chociażby wzmianki o niej w popularnych wówczas komediach (np. anonimowa "Kawa"). Teatr Montbruna w Pałacu Radziwiłłów upadł jednak we wrześniu 1778 roku, a opera Kamieńskiego przeniosła się na Solec, do rezydencji księcia Kazimierza Poniatowskiego, ale i tam nie była długo wystawiana. "Chcąc zapewne dorównać wprawionemu w takich intrygach Paryżowi, skupiona wokół księcia >>warszawka<< zaszczuła kompozytora i utwór..." - pisze Piotr Kamiński w przewodniku "Tysiąc i jedna opera". Według Bogusławskiego, Kamieński spalił partyturę, nie mogąc znieść stałych afrontów. Natomiast na drugiej wersji dzieła dał wymowny napis: "Te śpiewy po modnemu nie są skomponowane dla krytykusów, ale dlatego, aby także Polacy śpiewali".

Mimo takiej deklaracji, muzyka opery wskazuje jednak na dobrą znajomość przez Kamieńskiego wzorów granych w Warszawie od dawna, brak w niej również cech wyraźnie polskich - utrzymał natomiast w formie poloneza arię Kasi z II aktu. W warstwie muzycznej można zatem odnaleźć wpływy włoskie i francuskie, a także niemiecki kunszt orkiestrowy. "To muzyka zawsze przystępna i miła dla ucha, coraz to łaskocząca subtelnym, melodycznym czy harmonicznym zwrotem, nigdy nie rażąca banałem. Na operową oryginalność Polacy wybiją się jednak dopiero za sprawą >>Krakowiaków<<" - ocenił Piotr Kamiński. To dopiero dzięki "Krakowiakom i góralom" Bogusławskiego i Stefaniego z 1794 roku nastąpiło operowe rozśpiewanie Polaków.

Również intryga "Nędzy uszczęśliwionej" skupiona wokół konfliktu "uczucia a pieniądze" nie jest oryginalna ani też wyjątkowo polska. Jednak jak uważał Lucjan Kydryński w "Przewodniku Operetkowym", dzieło Kamieńskiego "ma dla naszego teatru muzycznego znaczenie epokowe". Również Jan Kański w "Przewodniku operowym" napisał, że "mimo tak skromnego założenia muzyka opery (...) reprezentuje poziom całkiem wysoki, a poszczególne arie - zwłaszcza Kasi oraz Anny - stawiają wykonawczyniom wirtuozowskie zgoła wymagania. Także libretto o realistycznej, choć w ostatecznym wydźwięku sielankowej raczej treści, było zjawiskiem dość wyjątkowym na tle większości operowych librett w drugiej połowie XVIII wieku. Przede wszystkim zaś była "Nędza uszczęśliwiona" pierwszym operowym dziełem pisanym do polskiego tekstu - i na tym polega jej wielkie znaczenie dla historii opery polskiej".