powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Bem! Powrót Człowieka-Armaty

"Bem! Powrót Człowieka-Armaty" Macieja Łubieńskiego i Michała Walczaka w reż. Michała Walczaka, koprodukcja Pożaru w Burdelu, Teatru Syrena w Warszawie i Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Pożar w Burdelu bardzo dobrze się czuje w rozśpiewanej i roztańczonej Syrenie, wzmocniony syrenimi aktorami i tutejszą biegłością techniczną (świetny dźwięk). Przede wszystkim jednak na sukces pracują trafny wybór bohatera i cięte jak brzytwa uwagi o zagubieniu polskich plemion.

Legendarny bohater, gen. Bem (w tej roli na zmianę Mariusz Drężek i Łukasz Wójcik), zniknął nam z pola widzenia, a jego niezwykła biografia znalazła się w cieniu. Twórcy spektaklu dowiedli, że niesłusznie, bo losy Bema są nie tylko ciekawe, ale i pouczające. I choć nie przypominają na scenie monumentalnego "Bema pamięci rapsodu żałobnego" Norwida (wiersz można przeczytać w programie teatralnym), potrafią świetnie połączyć finezyjny dowcip, kabaretowy wdzięk ze szczyptą namysłu nad losem jednego ze wspaniałych, oddanych sprawie Polaków. Kto dzisiaj pamięta, że Bem swoich dni dożył w syryjskim Aleppo?

W przedstawieniu przewija się plejada innych sławnych Polaków (Joachim Lelewel, Klaudyna z Działyńskich Potocka, Jan Skrzynecki, Władysław Zamoyski), a także groźny car Mikołaj I i przyjazny bohater węgierski Sandor Petófi. Całością dyryguje - jak w całym cyklu historycznych wskrzeszeń bohaterów na stulecie niepodległości - niejaki Edmund Zgliszczak (przebojowy Wojan Trocki), zawodowy ekshumator i ekscentryk.

Sporo dobrej muzyki, inteligentnych tekstów i temperamentu, jakim dzielą się z widownią aktorzy. Obejrzeć warto, od jesieni także na afiszu trzeciego partnera produkcji - Teatru Żeromskiego w Kielcach. Spektakl nie tylko bardzo dobry, ale i dający do myślenia.