powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Czy twoje wnuki przyjdą do parku, czy może na spektakl Grzegorza Jarzyny? Albo parę uwag o budowaniu

Kiedy będzie nowa siedziba TR na placu Defilad? "Gmachy wraz z placem powinny być gotowe do użytku pod koniec 2020 roku" - czytamy w jednej z informacji na stronie teatru. Który to już termin? Nie pamiętam. Tymczasem warszawska debata o kulturze się zrytualizowała, a międlony od przeszło dekady temat TR-u jest tego najlepszą ikoną. Wraca jak żony piłkarzy albo barszcz Sosnowskiego, przykrywając ważniejsze tematy - pisze Witold Mrozek.

Ostatnio opozycyjny warszawski polityk Jan Śpiewak w ramach prekampanii prezydenckiej rzucił pomysł powstania w sercu stolicy Parku Centralnego. Wokół Pałacu Kultury miałyby stanąć setki drzew. Wielu pomysł zachwycił, wielu zirytował jako "populistyczny". Oburzył m.in. wicedyrektora artystycznego TR Romana Pawłowskiego, który wciąż czeka na obiecaną nową siedzibę teatru - jak Polska na wejście do strefy euro, centrolewica na partię Nowackiej, a polscy kibice na wyjście z grupy na mundialu. Tymczasem na wizualizacji parku teatru się nie dopatrzył, a sam Śpiewak odpowiedział mu, że jego zdaniem TR miałby zostać na Marszałkowskiej. Krytyczny tekst o koncepcji Parku Centralnego opublikowała też aktywistka i dziennikarka Agata Diduszko-Zyglewska; było tam wiele argumentów przeciwko nadmiarowi drzew w centrum, chciałbym w tej nieco przydługiej polemice odnieść się tylko do tych dotyczących teatru. Ale to za chwilę.

Czytając fejsbukową kłótnię o TR i plac, uświadomiłem sobie, że w tym roku mija dwudziesta rocznica objęcia dyrekcji Rozmaitości przez Grzegorza Jarzynę. Powtórzę: nową siedzibę dla TR (i MSN, choć pierwotnie muzeum nie miało dzielić siedziby z teatrem) miasto zapowiada już od ponad dekady. Ta obietnica pochodzi z innej epoki. Zarówno jeśli chodzi o krajobraz teatralny Warszawy i Polski, jak i sposób myślenia o polityce kulturalnej. W międzyczasie zdążył się ukonstytuować Nowy Teatr (powstał w 2008 r. - przypomnijmy, że Krzysztof Warlikowski jeszcze w 2007 r. pracował w TR). Ba, nie tylko ukonstytuować - ale i wybudować własną siedzibę przy Madalińskiego. Może to przestronny i jasny Nowy jest spełnieniem tamtej budowlanej obietnicy?

Pusty wciąż jesienią plac będzie pomnikiem polityki kulturalnej prezydent Gronkiewicz-Waltz. Jak wielu politykom PO w różnych sprawach, Gronkiewicz-Waltz najbardziej pomógł tu PiS. Pod koniec rządów mogła wykazać się jako obrończyni wolności słowa w sprawie Teatru Powszechnego. I chwała jej za to - mówię to bez ironii. Również dzięki fali teatralnych uchodźców z upadających ośrodków - Warszawa zaczęła jawić się jako bastion wolności twórczej.

Podsumowywać się będzie jednak 12 lat rządów, a nie dwa ostatnie, kiedy nawet coś ruszyło. W Warszawie wciąż brakuje często odpowiedzi, po co miastu ten czy inny teatr, jaki ma być i czym odróżniać się od innych. A już kompletnie nie wiadomo, czym miałby być nowy TR ze swoją wielką siedzibą. Czy będzie zmierzać w stronę "warszawskiego West Endu" - z wielkimi scenografiami, gwiazdami i ambitnym, odświeżonym, ale jednak mieszczańskim repertuarem - co robi obecnie z powodzeniem Andrzej Seweryn w pięknym gmachu Teatru Polskiego? Czy Grzegorz Jarzyna zamierza wypełniać olbrzymią widownię własnymi autorskimi spektaklami w rodzaju "Genu" czy "Drugiej kobiety"? Jaki nowy TR ma mieć budżet, skoro dzisiejsze 12 milionów okazuje się ledwo wystarczać na to, co jest? Budżet na eksploatację kończy się teatrowi przed końcem sezonu. TR koprodukuje za to i wpisuje w repertuar przedstawienie Jarzyny pokazywane wyłącznie w Chinach.

Póki co kameralna przestrzeń, taka jak wynajęta przy Marszałkowskiej, nieźle nadaje się do tego, w czym TR jest dziś najlepszy - umożliwiania pracy młodych poszukującym twórcom, jak Anna Karasińska, Małgorzata Wdowik czy Jędrzej Piaskowski. Weszli tam oni po latach stagnacji. Gdyby jeszcze częściej TR pokazywał ich spektakle!

Nie wiedzieć czemu, Agata Diduszko-Zyglewska wpisuje sprawę TR w ogólne rozważania o stanie stołecznych teatrów, ze szczególnym uwzględnieniem scen niezależnych. "Zajrzyjcie choćby do Komuny/Warszawa - infrastruktura na Lubelskiej bardziej przypomina scenografię do filmu katastroficznego" - argumentuje. To oczywiście prawda, ale na miły Bóg, co to ma wspólnego z budowaniem za miliony siedziby dla TR? Co ma świnia do świnki morskiej (jasne, jedno i drugie jest ssakiem, i jedno i drugie niektórzy ludzie jedzą)? Wystarczyłoby dać dziesięć procent tego, co dostaje co roku teatr Jarzyny, albo i mniej, by rozwiązać problemy chronicznie niedofinansowanej, a zasłużonej Komuny. Gdzie tu kwestia placu Defilad?

Oczywiście, można by też po prostu oddać Teatr Studio w zarząd Komunie Warszawa - to ona w praktyce realizuje poszukujący i interdyscyplinarny program, deklarowany na wyrost w północno-wschodnim skrzydle Pałacu Kultury. Jakoś nikt do tego się nie pali. W każdym razie kolos przy placu Defilad naprawdę nie powstaje na remiksy i mikro-teatry.

"Warszawa zwyczajnie potrzebuje porządnej, nowoczesnej sali teatralnej" - twierdzi Diduszko. Nie ma takiej? To też nie do końca prawda. Jest Opera Narodowa, o infrastrukturze porównywalnej z nowojorską MET i powierzchni sceny 1150 metrów kwadratowych. Jest, jak się rzekło, Nowy Teatr. Chcecie kameralniej i nowocześniej? Jest prawie niewykorzystywana, a oddana już parę lat temu Sala Laboratorium im Krukowskiego przy CSW Zamek Ujazdowski - czemu nie podzielić się nią z Komuną, z odległym o paręset metrów TR czy z Biennale Warszawa? Spektakularne możliwości (inna sprawa, jak wykorzystywane) - ma scena Teatru Narodowego.

Warszawskim teatrom brakuje przede wszystkim pomyślunku, sensownej współpracy i rozsądnej polityki miasta (nie mówiąc o ministrze) - a nie budynków. Gdyby odpuścić dyrektorskie ambicyjki i lata lobbingu, to nowa siedziba należałaby się według mnie przede wszystkim Żydowskiemu, który przyciąga liczną widownię, jest blisko formuły teatru popularnego, a jednocześnie ma wyjątkowy charakter - zaś swój budynek stracił, również przez nieuwagę miasta.

Śpiewak - jako, zapewne, przyszły kandydat na prezydenta - powinien mieć poważną odpowiedź na pytanie o teatralną politykę miasta; także na pytanie o przyszłość TR. Ale może TR też powinien wytłumaczyć miastu, po co mu nowy gmach? Minęły już czasy stawiania budynków specjalnie dla wybitnych artystów, odnoszących zagraniczne sukcesy (przy czym nie jest tajemnicą, że kariera międzynarodowa Warlikowskiego rozwinęła się bardziej spektakularnie). To naprawdę nie jest ten moment w historii Polski i Warszawy, kiedy wystarczy powiedzieć: "Jarzynie należy się nowy osobny teatr przy placu Defilad, bo wielkim artystą jest". Aktywistę i dzielnicowego radnego Jana Śpiewaka zarzuca się pytaniami i oskarżeniami odnośnie pewnej kampanijnej, wstępnej wizji, która wymaga setki uszczegółowień. Tymczasem zarządzające wielkimi budżetami miasto ani teatr nie umieją przedstawić jasnej - nie architektonicznej, a społecznej i merytorycznej - wizji teatru, na którego projekt wydano już dziesiątki milionów i nad którym pracuje się od lat. Jeszcze pytacie, skąd mój sceptycyzm? Może też stąd, że z miejskich teatrów działających dziś w bliskim przyszłemu TR Pałacu Kultury najlepiej swoją rolę wypełnia Teatr Lalka.

***

Na zdjęciu: wizualizacja nowego Placu Defilad z siedzibą TR Warszawa