Wrocław. W operze kończy się sezon

Opera Wrocławska pokazała w mijającym sezonie 140 spektakli, w tym 14 premierowych. - To najlepszy wynik w Polsce - chwali się dyrektor Marcin Nałęcz-Niesiołowski na konferencji prasowej. I zapowiada 10 premier na przyszły sezon.

«Najciekawszym wydarzeniem minionego sezonu był niewątpliwie "Orfeusz i Eurydyka" Glucka w reżyserii Mariusza Trelińskiego - przejmujący dramat o odchodzeniu i procesie godzenia się ze śmiercią, doskonały reżysersko i muzycznie. Dzięki współpracy z NFM operowych muzyków zastąpiła Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Jarosława Thiela, która zagrała muzykę Glucka na instrumentach historycznych, wykonując wiedeńską wersję opery z 1762 r. Kto nie słyszał, niech żałuje.

Największą produkcją okazało się superwidowisko "Nabucco" w reżyserii Krystiana Lady, które można było oglądać nawet bez biletu, bo scenę ustawiono na tyłach opery. Około 2 tys. widzów na każdym spektaklu, 200 wykonawców i zero wpadek technicznych. "Nabucco" rozpocznie też nowy sezon, ale już nie w plenerze, tylko na scenie operowej.

W przeszłości oglądaliśmy już superwidowiska w wersji kieszonkowej. Nie zawsze był to sukces. "Makbet" w Hali Stulecia (cztery lata temu, w reżyserii Brunona Bergera-Gorskiego) był oszałamiający, a w operze - przerażający. Trzymamy więc kciuki za "Nabucco". W kwietniu zobaczymy też w wersji scenicznej "Fausta" Gounoda, który wyreżyserowany przez Beatę Redo-Dobber był superwidowiskiem w sezonie 2016/2017. Wystawiono go w Hali Stulecia, zobaczymy, jak się sprawdzi w operze.

Miłą niespodziankę sprawiły spektakle baletowe. Zamiast muzyki z taśmy gra coraz lepsza orkiestra, a na scenie oglądamy coraz lepszych tancerzy. Ciekawa była inscenizacja "Romea i Julii" Prokofiewa w reżyserii Jacka Tyskiego, z rewelacyjnym duetem pani Kapuleti (Natsuki Katayama) i Tybalta (Won June Choi). W październiku zostanie wystawiony balet "Giselle" Adolphe'a Adama, a na koniec kwietnia planowana jest druga premiera baletowa - "Gra w karty. Święto wiosny" z utworami Igora Strawińskiego.

Duży plus za działania edukacyjne. Operę wreszcie można zwiedzać, na razie dwa razy w miesiącu. Taki godzinny spacer jest atrakcyjny i dla dorosłych, i dla dzieci. A jeśli się dzieciom tu spodoba, to można je zapisać na "Accademia dell"Opera". Zajęcia z cyklu "Paczka-Pointa-Piruet" odsłaniają tajemnice baletu, a "Koloratura i Falset" uczą, czym jest śpiew. Nowym cyklem, który pojawi się w tym sezonie, będzie "Batuta i Kamerton - od kapeli do orkiestry". Warto przychodzić też na przedstawienia familijne.

Czytaj także:

Bardzo udanym spektaklem minionego sezonu okazała się opera Krzysztofa Pendereckiego "Najdzielniejszego z rycerzy" [na zdjęciu] w reżyserii Tomasza Cyza. Penderecki, który w młodości utrzymywał się z pisania ilustracji muzycznych do sztuk wystawianych w teatrach lalkowych, zadbał, by utwór był przystępny dla młodych melomanów. Skomponował go tak, że dzieci po skończeniu spektaklu śpiewały na ulicy popisową arię Stracha na Wróble: "Stoję przy drodze na jednej nodze". "Najdzielniejszy z rycerzy" to znakomita propozycja na rodzinne wyjście do opery. Na widowni były nie tylko dzieciaki z nauczycielami, ale także z rodzicami i babciami.

- Z jednej strony bardzo nam zależy na przyciągnięciu do opery najmłodszych, na wychowaniu nowego pokolenia melomanów, a z drugiej chcemy, żeby dla opiekunów i dzieci takie wyjścia były okazją do bycia razem - mówi Ewa Filipp, zastępca dyrektora Opery Wrocławskiej odpowiadająca za projekty edukacyjne. W czerwcu opera pokaże bajkę muzyczną "Yemaya", którą pisze Zygmunt Krauze.

Z okazji stulecia niepodległości opera celebruje "Rok Polski" (w ramach którego oglądaliśmy m.in. mało udanych "Krakowiaków i Górali"), który zakończy w grudniu nową inscenizacją "Halki".

- W dwóch wersjach językowych, polskiej i włoskiej, która została zaakceptowana przez samego Moniuszkę. Reżyserii podjęła się Irina Brook. Tym tytułem rozpoczniemy Rok Moniuszkowski, bo w przyszłym roku będziemy obchodzić 200. rocznicę urodzin ojca polskiej opery - mówi Marcin Nałęcz-Niesiołowski.

W marcu we współpracy z Instytutem Jerzego Grotowskiego zostaną wystawione "Widma" Moniuszki, a na przyszłoroczną majówkę zaplanowano pokaz filmu niemego "Halka" z 1930 r., z muzyką na żywo.

Na superwidowisko też możemy się szykować - tym razem będzie to "Traviata" Verdiego.

- Nasz zespół czeka sporo wyjazdów. Tego lata będziemy obecni na Festiwalu Moniuszkowskim w Kudowie-Zdroju, natomiast w Krakowie, podczas Festiwalu Muzyki Polskiej, zaprezentujemy w wersji koncertowej "Via crucis" Pawła Łukaszewskiego oraz "Magnificat" Wojciecha Kilara. Wybieramy się też do Bukowca, Lublina i Sanoka. Jesienią nasz zespół pokaże spektakl "Krakowiacy i Górale" oraz galę operową podczas Festiwalu Operowego im. Salomei Kruszelnickiej w Operze Lwowskiej - zapowiedział Nałęcz-Niesiołowski. - W tym czasie w gmachu opery będą się kończyć prace związane z modernizacją. To ciąg dalszy dwuletniego projektu unijnego. Zyskamy nową, obrotową scenę.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego