powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Teatr offowy widzę ogromy

Cóż to za zwierzę, ów teatr nieinstytucjonalny? Nazwa paskudna, urzędnicza i w gruncie rzeczy oznacza, że twórcy danej sceny po prostu pieniądze z miasta (województwa, ministerstwa) dostają nieregularnie. Jasne, być może o niektórych scenach nawet nie słyszeliście. Jasne, niektóre pewnie są słabsze artystycznie. Ale - działają! Z pasji, chęci tworzenia, z miłości do teatru- pisze Witold Bereś w miesięczniku Kraków

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».