W Lalkach rządzi Kazio

"Estradowy wycierus, czyli o kondycji artysty we współczesnym świecie" wg scenariusza i w reż. Anny Makowskiej-Kowalczyk na 5. Przeglądzie Nowego Teatru dla Dzieci we Wrocławiu. Pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej-Wrocław.

«Skierowany do dorosłej widowni "Estradowy wycierus", show tercetu Kazio Sponge, Anna Makowska-Kowalczyk i Grzegorz Mazoń, to murowany kandydat na hit Wrocławskiego Teatru Lalek. Niewolny od wad, więc zacznijmy od nich, żeby przejść do pozytywów, których jest zdecydowanie więcej.

"Wycierus" jest za długi i odrobinę przegadany (Kaziu, ogarnij się). Temu spektaklowi ewidentnie przyda się dodatkowa para oczu obdarzona krytycznym spojrzeniem i wyposażona w ręce zdolne utrzymać ostre nożyczki. Parę precyzyjnych cięć i będzie naprawdę rewelacyjnie. Bo świetnie już jest.

Po pierwsze, konwencja bida-show, ze scenografią wyskakującą z kartonowych pudel, rysowanymi niewprawną ręką tłami, lalkami Barbie w rolach trzecioplanowych, schodami (w rewii muszą być przecież schody) z kubków po kawie wypitej podczas prób.

Po drugie, oprawa muzyczna, starannie przemyślana, choć robiąca wrażenie radosnej improwizacji, z muzyką na żywo (od country po disco polo) w wykonaniu Grzegorza Mazonia.

Po trzecie, atmosfera nieskrępowanej zabawy, placu zabaw dla dorosłych, na którym można pozwolić sobie na wszystko, ulegając co rusz pokusie przekraczania granic. "Wycierus" pokazuje, że można wszystko, od inkrustowania konferansjerki przekleństwami po wyławianie z miniaturowego kibelka kubeczka nutelli i częstowanie nią publiczności.

Po czwarte, Kaziowy show jest przemyślaną wypowiedzią na bardzo konkretny temat. Opowiada o kondycji artysty we współczesnym świecie. Dwanaście piosenek, które wyznaczają rytm spektaklu, dotyka kłopotów z weną, alkoholem, ministrem kultury, pamięcią, edukacją artystyczną, wreszcie dylematów, które pozwalają (lub nie) ulegać pokusie łatwych pieniędzy.

Po piąte, "Estradowy wycierus" jest nieodparcie zabawny, w ułamku sekundy burzy barierę między sceną a widownią, porywa do wspólnej zabawy.

Po szóste, spektakl wzrusza. Kiedy Makowska-Kowalczyk mówi o tym, że choć Kazio pomaga jej zarabiać na chleb, zdarza się jej odrzucać intratne propozycje, jeśli np. okazuje się, że lalka ma mówić cudzym tekstem albo udzielić głosu innej postaci. I że nie, nigdy nie dorobi jej oczu, bo Kazio może nie ma oczu, ale ma głębię spojrzenia.

Po siódme: Kazio Sponge, który ewidentnie rządzi na scenie, jedzie po bandzie, bez asekuracyjnej trzymania. Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, podczas niedzielnego wieczoru nie było chyba nikogo na widowni, kto nie odniósłby wrażenia, że mamy do czynienia z kompletnie odrębnym bytem. Tak, niby wszyscy wiemy, że to lalka, uruchamiana przez aktorkę, mówiąca jej głosem, ale wystarczy skierować w jej stronę reflektory, żeby zaczęła działać magia teatru, i chłopaczek z gąbki ożywa. To właśnie ta niezwykła relacja między lalką a jej animatorką sprawia, że "Estradowy wycierus" jest z jednej strony dowodem niebywałego talentu aktorki, ale z drugiej doświadczeniem dotknięcia jakiegoś tajemniczego fenomenu.

"Estradowy wycierus" zagrany premierowo podczas 5. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci wróci po wakacjach, od września będzie pojawiał się we Wrocławskim Teatrze Lalek cyklicznie

***

"Estradowy wycierus, czyli o kondycji artysty we współczesnym świecie"; reżyseria, scenografia, pomysł, scenariusz, teksty piosenek Anna Makowska-Kowalczyk, muzyka Grzegorz Mazoń, premiera 3 czerwca 2018 na Scenie Kameralnej Wrocławskiego Teatru Lalek.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego