powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zakonnica, aktorka, kobieta, człowiek?

"Zakonnice odchodzą po cichu" Marty Abramowicz w reż. Darii Kopiec z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu na 38. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Edyta Werpachowska na blogu Teatr dla Wszystkich (platformie zastępczej Teatru dla Was).

Warszawskie Spotkania Teatralne co roku ściągają do stolicy najciekawsze realizacje z całej Polski. Oprócz uznanych nazwisk na stołecznej scenie mają szansę zaprezentować się także mniej oczywiste tytuły. Jednym z nich jest przedstawienie opolskiego teatru "Zakonnice odchodzą po cichu" na motywach reportażu Marty Abramowicz. Spektakl jest w stu procentach zrealizowany przez kobiety, opowiada o kobietach, ale zdecydowanie nie jest kierowany tylko do kobiet.

Patrząc na listę wszystkich twórców spektaklu, oczom ukazuje się cała plejada kobiet: inscenizacja wyreżyserowana została przez Darię Kopiec, za scenariusz odpowiedzialna jest Martyna Lechman, twórczynią choreografii jest Aneta Jankowska, nieszablonowe kostiumy stworzyła Patrycja Fitzet. Skład aktorski to również w pełni kobieca siła - Cecylia Caban, Natalia Czekała, Karolina Kuklińska, Joanna Sokołowska, Małgorzata Mikołajczak, muzykę na żywo (co nie oznacza, że nie występuje również w roli aktorki) tworzy Natalia Czekała. Przedstawienie opowiada historię zakonnic, które decydują się na opuszczenie klasztornych murów. Widz może prześledzić ich historię od samego początku - od momentu decyzji o wstąpieniu do zgromadzenia, po pierwsze zderzenie z rzeczywistością czy rosnące wątpliwości. Pięć bohaterek prezentuje pięć różnych historii i postaw wobec wiary, posłuszeństwa.

Spektakl Darii Kopiec jest czymś więcej niż przełożeniem na deski teatru historii opisanych w książce przez Martę Abramowicz. "Zakonnice odchodzą po cichu" został zrealizowany w ramach I edycji konkursu Modelatornia, którego celem było wyłonienie spektakli odwołujących się do tradycji poszukiwań teatralnych realizowanych przez Jerzego Grotowskiego. Inscenizacja posuwa się o krok dalej niż standardowa inscenizacja teatralna. Daria Kopiec i pozostałe współtwórczynie spektaklu zadają w nim generalne pytanie o stawianie granic i dopasowywanie się do narzucanych przez kulturę, społeczeństwo, a w końcu nas samych ról. Odpowiedzi nie szukają jedynie w historiach zakonnic, ale poszerzają pole widzenia o własne doświadczenia aktorskie. Spektakl "Zakonnice" jest więc swoistą hybrydą - kompleksową rozprawą na temat wchodzenia w role i konsekwencji się z tym wiążących.

Przez cały czas trwania spektaklu aktorki przeplatają słowa swoich postaci z własnymi, osobistymi relacjami. Granica między bohaterkami spektaklu a aktorkami rozmywa się, oba schematy postaci przenikają się, są budowane na zasadzie podobieństw i analogii, które tym samym wzmacniają przekaz. Wchodzenie w role i procesy z tym związane są sprawą uniwersalną, dotykającą różne grupy społeczne i rządzącą się pewnym powtarzalnym wzorcem. Kopiec nie tylko ciekawie i kompleksowo opowiada o tym procesie, ale także, poprzez fakt, że spektakl jest stworzony w 100% przez kobiety nadaje mu dużą siłę. "Zakonnice odchodzą po cichu" można bowiem odczytywać też jako feministyczny manifest, głośno i dosadnie komentujący międzypłciową nierówność. Spektakl nie jest tylko o zakonnicach, a o kobietach w ogóle. Kobietach, które znacznie częściej niż mężczyźni zmagają się z ograniczeniami, które wynikają z przybieranych przez nie ról społecznych.

Idea ta nie dotyczy jedynie instytucji kościoła. W "Zakonnicach" jest on jedynie soczewką, przez którą zaobserwować można szerszy horyzont - horyzont całego społeczeństwa i patriarchalnej, opresyjnej wobec kobiet kultury. To właśnie w tym odważnym i szerokim przesłaniu tkwi siła spektaklu Darii Kopiec. Przekładając na deski teatru literaturę faktu o tej dość kontrowersyjnej tematyce, można było skupić się na prostej, czy wręcz prymitywnej krytyce kościoła czy religijności w ogóle. Kopiec daleko od tak jednostronnej, czarno-białej optyki. Dzięki przełożeniu sytuacji zakonnic opisanych w książce Abramowicz na sytuację o wiele bliższą samym twórczyniom - a więc przybierania roli aktorskiej i jednocześnie przełożeniu tego na szerszy kontekst - przybierania ról w życiu w ogóle, "Zakonnice odchodzą po cichu" stają się spektaklem uniwersalnym, z którym utożsamiać może się nie tylko zakonnica, aktorka, kobieta, ale też człowiek w ogóle.