powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Oczko

"K." Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki z Teatru Polskiego w Poznaniu na 38. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Maciej Stroiński.

Mam takie niszowe hobby, jak dojeżdżanie Teatru Polskiego, Poznań. Z wyjątkiem "Drugiego spektaklu" nic mi się tam nie podoba. Mam rację czy się uwziąłem?

W "Aniołach w Ameryce" Meryl Streep czeka na spóźnionych najwyżej trzy godziny i trzy kwadranse. Ja mam tak ze spektaklami, które nie zażarły: jeśli trzy razy nie zażre, więcej nie oglądam. "K." z Poznania, trzy podejścia: premierowe, normalne i festiwalowe. Myślałem, że w Warszawie trochę lepiej pójdzie, że samo miejsce wywoła sprzężenie zwrotne, z racji BLISKOŚCI tematu, bo Kaczyński i Żoliborz, Wiejska, Nowogrodzka, o tym wszystkim jest w spektaklu. Może ktoś się chociaż obrazi i dojedzie WST jak HGW za bycie lokowaną w "Tęczowej trybunie"? To przynajmniej byłaby jakaś reakcja. Nie wiem, jak dla innych, ale pokaz na WST to był ten trzeci i dla mnie ostatni.

Tekst jest piękny, Joanna Drozda zabawna, ale od połowy tak totalnie siadło, że zaczęła się pielgrzymka. Tylu ludzi wychodziło, że trochę, by nie spać, trochę dla "a nie mówiłem" - zacząłem ich liczyć.

W raporcie z przebiegu inspicjent wpisuje, czy była owacja, czy byli aktorzy i o której się zaczęło, różne takie rzeczy, ale ile widzów wyszło, tego nie wpisuje, bo nie ma jak sprawdzić. Może mógłby przez kamerę, lecz co by to było, gdyby inspicjent liczył wychodzących, zamiast czuwać nad przebiegiem. Ale spokojnie, ja Wam powiem ilu.

Jest w tytule.