Czeska skrajna prawica przerwała spektakl Olivera Frljicia

Spektakl "Nasza przemoc i wasza przemoc" w reżyserii Olivera Frljicia wystawiony w sobotę w Brnie został przerwany. - Europa zapada coraz głębiej w ideologiczną ciemność - komentuje w rozmowie z "Wyborczą" twórca głośnej "Klątwy".

«Działacze skrajnej prawicy weszli na scenę Teatru Husa na provázku w Brnie i artystów grających w spektaklu "Nasza przemoc i wasza przemoc" oddzielili kordonem od widowni. Szereg aktywistów w organizacyjnych koszulkach przez 40 minut zagłuszał przedstawienie gwizdkami. Widzowie próbowali rozmawiać z prawicowcami, a aktorzy - grać nadal. Gdy okazało się to niemożliwe, próbowali ogrywać na różne sposoby kłopotliwą sytuację, np. robiąc sobie zdjęcia na tle działaczy.

Wcześniej władze Brna wzywały organizatorów festiwalu Divadelni svet do odwołania spektaklu. Oni postanowili jednak nie zdejmować przedstawienia z afisza. Przedstawiciele skrajnej prawicy kontestujący spektakl zorganizowali manifestację przed budynkiem teatru, a na sam spektakl kupili bilety.

Poszło im o scenę, w której postać muzułmanki gwałcona jest przez postać przypominającą Jezusa. "Nasza przemoc i wasza przemoc" składa się z licznych przerysowanych, ironicznych obrazów. Mówi o terroryzmie i odpowiedzialności zachodniego kapitalizmu za dzisiejszą sytuację m.in. w krajach Bliskiego Wschodu.

- Nie spodziewałem się takiej reakcji po czeskiej publiczności, ale nie jestem też zaskoczony - tłumaczy "Wyborczej" Frljić. - Europa zapada coraz głębiej w ideologiczną ciemność. Myśleliśmy, że pokonaliśmy ją po II wojnie światowej. Dzisiejszy mrok różni się w szczegółach, ale napędza go ta sama ślepota. Jeśli chodzi o najbliższe lata, jestem bardzo pesymistyczny.

W Brnie nie było reżysera, ale świadkiem wydarzeń był Goran Injac, dyrektor Teatru Mladinsko w Lublanie, który jest producentem spektaklu. Opowiada "Wyborczej" o szturmie na scenę: - Pluli na aktorów i obrzucali ich papierami. Ludzie wzywali stojącą pod teatrem policję. Ale policjanci długo nie reagowali, tłumacząc, że nie dochodzi do przemocy. Czekali chyba, aż dojdzie do pobicia aktorów. Nie umieli się odnaleźć w tej sytuacji albo na nią pozwalali.

Po 40 minutach policja wkroczyła na scenę i usunęła protestujących. Aktorzy zagrali przedstawienie do końca.

Spektakl przerwała organizacja Przyzwoici Ludzie (Slušni lidé) działająca w Brnie. Łączy ona skrajnie prawicowy, islamofobiczny przekaz z tematami lokalnymi - walką o plany zagospodarowania przestrzennego czy krytyką korupcji w samorządzie. Na czele Przyzwoitych Ludzi stoi zbliżony do czeskich organizacji pseudokibiców bokser Zdenek Pernica. "To bardziej porno niż teatr" - ocenił przedstawienie trzykrotny mistrz Czech w kick-boxingu.

Czeski dramaturg i teatrolog Lukáš Jiricka mówi "Wyborczej", że to pierwszy taki incydent w Czechach. - U nas prawica nie interesuje się kulturą - dodaje.

Przedstawienie ze Słowenii znalazło się w programie festiwalu obok m.in. "Klątwy" Frljicia z warszawskiego Teatru Powszechnego. Dyrektor Paweł Łysak opowiadał: - Spotkaliśmy się z entuzjastycznym przyjęciem, aktorzy osiem razy wychodzili do oklasków.

Spektakl "Nasza przemoc i wasza przemoc" w 2016 r. był prezentowany na Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy. Po doniesieniach prawicowych polityków prokuratura wszczęła postępowanie ws. znieważenia symboli narodowych i obrazy uczuć religijnych. Zawieszono je w styczniu br. - prokuratura zwróciła się do organów ścigania Słowenii i Chorwacji o przesłuchanie zagranicznych artystów.

Pytany o to Frljić opowiada "Wyborczej": - Byłem przesłuchiwany w Zagrzebiu. Sędzia sama była zszokowana pytaniami, które miała mi zadać.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego