powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Odszedł Maciej Maciejewski, najdłużej żyjący aktor polski (01.10.1914-17.05.2018). Pożegnanie

Wśród długowiecznych aktorów polskich po Ludwiku Solskim, Mieczysławie Ćwiklińskiej, którzy marzyli, ale nie doczekali setki, najdłużej żyjącą aktorką była dotychczas Danuta Szaflarska. Odeszła w wieku 102 lat. Maciej Maciejewski ją przeżył. Miał 103 lata i przeszło pięć miesięcy. Teraz na posterunku pozostałem ja jako najstarszy - pisze Witold Sadowy.

7 stycznia 2018 roku zacząłem 99 rok życia. Umysł mój jest w doskonałej formie. Wciąż piszę, żegnam i przypominam kolegów. Chodzę do teatru, oglądam przedstawienia i nie poddaję się. Znacznie gorzej jest z nogami. Odmawiają mi posłuszeństwa.

Poznałem Maćka Maciejewskiego po drugiej wojnie światowej. W roku 1949 podczas mojego drugiego pobytu w Teatrze Polskim w Warszawie. Przyjechał z Łodzi do stolicy razem z Leonem Schillerem, obejmującym dyrekcję tego teatru. W Teatrze Polskim spędził lata 1949-1957 i 1959-1998. Spotkałem się z Nim na scenie w roku 1949. Graliśmy w "Na dnie"Gorkiego. Sztuce, którą reżyserował Leon Schiller i otwierał nią sezon 1949/1950. Maciej grał Kleszcza, ja Aloszkę. Potem jeszcze graliśmy razem w "Don Juanie" Moliera w reżyserii Bohdana Korzeniewskiego. On Don Alonsa, ja Pioterka . Był wybitym aktorem i sympatycznym kolegą. Pracował w tym teatrze za dyrekcji Leona Schillera, Bronisława Dąbrowskiego, Kazimierza Dejmka, Jerzego Krasowskiego, Krystyny Skuszanki i Augusta Kowalczyka. Grał mnóstwo ról. Wśród nich Stanisława Staszica w "Królu i Aktorze" Romana Brandstaettera w reżyserii Janusza Warneckiego, Ma Sana w sztuce Rogera Vaillanda "Pułkownik Foster przyznaje się do winy" w reżyserii Władysława Krasnowieckiego, Mikołaja Reja w "Polacy nie gęsi" Hieronima Ludwika Morstina w reżyserii Janusza Warneckiego, Don Ariasa w "Cydzie" Stanisława Wyspiańskiego i Tebaldeo Freccia w "Lorenzacciu" Musseta w reżyserii Edmunda Wiercińskiego, Ojca Domingo w "Don Carlosie" Fryderyka Schillera w reżyserii Władysława Hańczy, Ksawerego Bronikowskiego w "Nocy listopadowej" Stanisława Wyspiańskiego i Narratora w "Śmierci gubernatora" Leona Kruczkowskiego w reżyserii Kazimierza Dejmka.

A także Dziennikarza w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Jerzego Rakowieckiego, Pafnucego w "Śnie srebrnym Salomei" Juliusza Słowackiego w reżyserii Krystyny Skuszanki, Księdza Piotra w "Dziadach" Adama Mickiewicza w reżyserii Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego, Altmayera w słynnym "Fauście" Goethego, w którym zacięła się żelazna kurtyna, w reżyserii Józefa Szajny, Jankiela w "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza w reżyserii Augusta Kowalczyka, Jakuba w "Żywocie Józefa" Mikołaja Reja w reżyserii Kazimierza Dejmka, Papieża w "Kordianie " Juliusza Słowackiego w reżyserii Jana Englerta i w wielu innych sztukach. Ostatnią jego rolą w tym teatrze w roku 1998 był Ksiądz w "Sędziach" Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1957-1959 grał w Teatrze Dramatycznym w Pałacu Kultury. Zapamiętałem Go jako Klaudiusza w "Imionach władzy" Jerzego Roszkiewicza w reżyserii Lidii Zamkow i Inocentego w "Iwonie księżniczce Burgunda" w reżyserii Haliny Mikołajskiej oraz w "Szkoda tej czarownicy na stos" Christophera Freya w reżyserii Ludwika Rene.

Urodził się 1 października 1914 roku w Augustowie. Przeżył dwie wojny. Służył w wojsku. Uczył się śpiewu w Studiu Operowym przy Teatrze Wielkim Warszawie w latach 1936-1938. Debiutował rolą Janusza w "Halce" Stanisława Moniuszki. Po drugiej wojnie światowej był w Studiu Teatralnym Iwo Galla razem z Zosią Perczyńską. Z nią też za dyrekcji Iwo Galla w roku 1946 otwierali Teatr Wybrzeże w Gdyni sztuką Tadeusza Gajcego "Homer i Orchidea". Maciej Maciejewski grał Homera a Zosia Perczyńska Orchideę. Głośno było o nich wtedy w całej Polsce.

Brał udział w licznych audycjach radiowych. Występował w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji. Grywał w filmach i serialach telewizyjnych. Dubbingował filmy.

Miał piękne i długie życie. Był prawym i szlachetnym człowiekiem . Na zawsze wszedł do historii. Żegnam Cię, drogi Maćku. Śpij spokojnie.