powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zawiedzione manekiny

"Bal manekinów" wg Brunona Jasieńskiego w reż. Jerzego Stuhra w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Manekiny w spektaklu Jerzego Stuhra nie akceptują świata ludzi. Ich samozwańczy przywódca (Maciej Stuhr), udający człowieka, spędziwszy jeden wieczór na balu jako poseł Ribandel, ucieka w popłochu do bezpiecznego azylu salonu mody. Nie chce więcej mieć nic wspólnego z ludźmi, świat ludzi go zawiódł. To diagnoza Brunona Jasieńskiego wiarygodnie dowiedziona przez reżysera i jego aktorów. Piszę "jego" nie bez powodu, bo znaczną część obsady stanowią byli studenci prof. Stuhra.

Jak wynika ze wstępu do pierwszego moskiewskiego wydania dramatu Jasieńskiego pióra ludowego komisarza kultury, Anatolija Łunaczarskiego, miała to być satyra na zachodnią socjaldemokrację. Na szczęście autor przekroczył ramy zakreślonego zamiaru i stworzył utwór uniwersalny, w którym poddaje paradoksalnej próbie polityków, działaczy partyjnych i pospolicie chciwych ludzi. Sceny, w których manekin poseł zachowuje się jak człowiek szczery, prawdomówny i rzeczowy, należą do najlepszych w sztuce, a w przedstawieniu posłużyły Maciejowi Stuhrowi do zbudowania budzącej sympatię postaci zdumionego intruza w świecie wielkich interesów, intryg i walki o władzę. Okazuje się, że po upływie niemal 80 lat od powstania utworu wciąż zadziwia on trafnością diagnoz, a aktorom daje materiał do warsztatowego popisu. Przywódca socjaldemokratów Ribandel, wystrojony w świecącą złotkiem, brokatową marynarkę przypomina konferansjera z cyrku. Działacze związkowi w prochowcach (Michał Breitenwald i Klaudia Gryboś) wyglądają na figury wypożyczone z galerii komisarzy politycznych okresu rewolucji. Kostiumy pomagają aktorom, ale życie spektaklowi nadaje ich ruch, taniec, rozmach aktorskich etiud i rytm.