powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Szczecin. Finaliści ogólnopolskiego konkursu The Best Off

We czwartek i niedzielę odbędą się pokazy spektakli-finalistów ogólnopolskiego konkursu na Najlepszy Spektakl Teatrów Niezależnych.

Spośród 224 zgłoszonych do konkursu spektakli jury w składzie: Piotr Cieplak, Marcin Kęszycki, Katarzyna Knychalska, Dariusz Kosiński i Piotr Olkusz wskazało 21 finalistów, w tym trzy spektakle z województwa zachodniopomorskiego. I to właśnie te trzy spektakl obejrzeć będzie w najbliższych dniach w obecności oceniającego jury. : "kamicę79", "Gęstość zaludnienia" oraz "Ghost Dance".

**

17 maja, godzina 20, Teatr Kana (Szczecin): "kamica79" - monodram Marty Grygier w reżyserii Artiego Grabowskiego (bilety online: www.kana.art.pl)

20 maja, godzina 17, Teatr Kana (Szczecin): "Gęstość zaludnienia. Historia wybuchu" - spektakl Teatru Kana w reżyserii Krzysztofa Popiołka (bilety online: www.kana.art.pl)

20 maja, godzina 20, Teatr Brama (Goleniów): "Ghost Dance" - spektakl Teatru Brama w reżyseii Daniela Jacewicza (bilety do kupienia przed spektaklem)

"kamica79"

monodram Marty Grygier

scenariusz i realizacja: Marta Grygier i Arti Grabowski

reżyseria: Arti Grabowski

reżyseria świateł: Tomasz Grygier

pomoc techniczna: Tomasz Grygier, Paweł Dowejko

konsultacja: Katarzyna Pawłowska, Artur Pałyga

czas trwania: 50 minut

"mamy kamień milowy, młyński, węgielny, filozoficzny, celtycki, księżycowy, mydlany, piekielny, wapienny, Trzech Ćwiartek, Wskrzeszenia, litograficzny, Pomorski, Jagiełły, św. Wojciecha, z Palermo, Babi"

Zapraszamy na spektakl Marty Grygier zrealizowany w ramach projektu dyplomowego Akademii Teatru Alternatywnego organizowanego przez Instytut Grotowskiego, Teatr Brama i Ośrodek Teatralny Kana od września 2015 do marca 2017 w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016.

"Monodram Marty Grygier udowadnia, że ten emblematyczny wydawałoby się przykład natury martwej czymś martwym wcale nie jest. Wystarczy położyć go na scenie. Wystarczy uważnie mu się przyjrzeć. Żyje! W sumie jak często szeregowy mieszkaniec miasta ma okazję pogapić się na coś tak zwyczajnego i będącego zarazem najprawdziwszym, stuprocentowym dziełem przyrody? Nie bez smutku uświadamiamy sobie, jak ciągle zwiększający się dystans dzieli nas od szeroko rozumianej natury i pierwotności. Symbolika kamienia w przedstawieniu jest wielowymiarowa i nie zawsze tak oczywista, jak się to na pierwszy rzut oka wydaje. Większość tych znaczeń rodzi się w starciu aktorki z tą dosłownie i w przenośni ciężką materią. Często wygląda to doprawdy groźnie. Dotychczas pamiętam to napięcie w całym ciele, które odczuwałem, patrząc jak Marta Grygier trzyma taki głaz nad głową na wyciągniętych, lekko drżących rękach. Myślę, że nie tylko po mojej głowie zaczęła skakać trwożna myśl: "A jeżeli jednak nie utrzyma?". W innej scenie aktorka czołga się po podłodze, kiedy nad jej głową wprawione w ruch kamienne wahadło wykonuje swój precyzyjny, śmiertelnie niebezpieczny ruch. Przyznam, było w tym coś z cyrkowego popisu. I to działało. Trudno też było nie wyczuć, że Kamica79 (tytuł nawiązuje do roku urodzenia aktorki) jest dziełem bardzo osobistym, wręcz intymnym. Na scenariusz składały się teksty autorskie Marty oraz fragmenty zapożyczone. Scena, w której aktorka kilkakrotnie uderza ogromnym młotem w kamień, miała natomiast dostrzegalny wymiar psychoterapeutyczny. Zresztą cały spektakl można, jeżeli się tylko zechce, ujmować w kategoriach terapii, m.in. narracyjnej. Jego głównym tematem stała się próba przyjrzenia się kondycji współczesnej Europejki w średnim wieku. Pragnienie wypowiedzenia tego, co ją niepokoi, smuci, bawi, wprawia w osłupienie, drażni, męczy, co w jej życiu nieustannie powraca, co znika, a na co próżno by czekać, bo nigdy nie nadejdzie. Sporo więc tu gorzkiej autoironii i przykrych diagnoz. Ale na szczęście znalazło się też miejsce dla szczerego śmiechu i nadziei na zmianę. Dzięki tak gęstej partyturze działań scenicznych sprzężonych z prawdziwym wysiłkiem fizycznym Marcie Grygier udało się skupić na sobie uwagę widzów i sprytnie nią manipulować do samego końca występu". - Henryk Mazurkiewicz, nietak!t.pl

"() Na szczególną uwagę zasłużyła Marta Grygier, występująca w monodramie kamica79 w reżyserii Artiego Grabowskiego. Spektakl zrealizowany w ramach Akademii Teatru Alternatywnego jest znakomicie zagraną, przesyconą elementami osobistego manifestu performatywnego wypowiedzią kobiety-aktorki. Wykorzystuje zarówno metaforyczne znaczenia słowa kamień, jak i materialność rzeczywistych kamieni, będących najważniejszymi rekwizytami używanymi przez Grygier. Chociaż w zakresie posiadanych środków i możliwości teatr niezależny nie może być porównywany z instytucjonalnym, spektakle takie jak ten udowadniają, że artystyczny poziom przedstawień nie zawsze zależy tylko od zainwestowanych w ich powstanie kwot". - Piotr Dobrowolski, teatralny.pl

***

"Gęstość zaludnienia. Historia wybuchu"

Patrząc wstecz

"Są choroby, których nie da się wyleczyć. Trzeba tylko siedzieć i głaskać po rękach."

"Co zostało ze starożytnej Grecji? Mity starożytnej Grecji."

"Siedemdziesiąt lat budowaliśmy komunizm, teraz budujemy kapitalizm.

Modliliśmy się do Marksa, teraz do dolara. Pogubiliśmy się w historii."

Bohaterowie opowieści Aleksijewicz są pogubieni w czasie. Nieustannie porównujący siebie stąd i siebie z kiedyś, pęknięci, niedokładnie poskładani, mają jednak zdolność przenikliwego spojrzenia. Problem w tym, że jest to spojrzenie Orfeusza, spojrzenie wstecz (w tym wypadku w głąb czaszki, w siebie). Ich oczy napotykają na bezwzględny wzrok utraconego czasu - Meduzy, która grozi powrotem. Boją się: że przeszłość bezpowrotnie minęła, że jest już nie do odzyskania. Dawno wystygły ich ciała, jeszcze schną głowy po tańcu ostatniego dnia lata - w świecie sprzed wybuchu. Kiedyś głowa pociła się na zewnątrz, dziś poci się od środka. I jeszcze - istnieje obawa, że przeszłość znowu może stać się przyszłością. Ci ludzie stali się nosicielami traumy, wyczulonymi na katastrofę. Są prorokami nowych zagrożeń.

Sceniczna chóralna opowieść bada kondycję świata i psychiki człowieka po wybuchu, człowieka przygniecionego ciężarem trudnej przeszłości, funkcjonującego w chmurze obrazów i zdań, które przylepiły się do niego w trakcie drogi i które przyniósł ze sobą aż do: teraz, tutaj.

Człowiek z pamięcią negatywną. Akapit pełen pytań

Jak przytulić człowieka smutnego? Jak wchłonąć nosiciela traumy do tkanki społecznej? Jak nie ominąć jego cierpienia? Jak nie ominąć człowieka, przygniecionego ciężarem przeszłości? Jak nie umniejszyć bólu? Jak wyciągnąć pozytywne wniosku z negatywnego doświadczenia? Jak go nie zostawić samego? Jak nie negować depresji? Jak być z cudzym smutkiem? Jak nie pogrążyć się w przeszłości? Jak nie powiedzieć: rezygnuję z uczestnictwa w świecie? Jak nie pozwolić komuś tego powiedzieć? I wreszcie: jak nie pozwolić odejść?

Scena jako akwarium

"W mieszkaniach zostały akwaria Z rybkami I komunistyczne plakaty:

Im promieniowanie nie zaszkodziło."

"Zostawiliśmy w domu chomika. Zamkniętego. Daliśmy mu jedzenia na dwa dni.

A wyjechaliśmy na zawsze."

Wpatruję się w akwarium. W świat zredukowany do objętości zbiornika, który mogę ogarnąć spojrzeniem, do niewielu litrów wody, które wystarczają do przeżycia. To już? Tak niewiele? Tyle wystarczy? Patrzę: akwarium: dwa czasowniki: karmić i wydalać. Ruchy wody przypominają ruchy głowy, fale myślowe, którymi płynę do kiedyś. Nie mogę przebić szkła. A przecież coś tam musi być - dalej.

Poświęcam obecne chwile mojego życia przeszłości. Tracę te sekundy po to, żeby odbudować coś, co zostało stracone. Ostatnią linię łączącą mnie ze światem, który był przecież moim życiem. Nie być? Ale jak to? Czyli mogłoby mnie nie być? Tak po prostu: przestać? zniknąć? pozwolić odejść? Nie spróbować łapać ludzi, którzy - chciałoby się - jeszcze by do mnie mówili? Tak ważne nie są słowa, ale melodia głosu. Tamta melodia, spokojna melodia. Próbuję złapać kierunek. Potrzebuję punktu odniesienia. Potrzebuję cudzego życia jako kompasu - uważaj, tu jest mielizna, tu nie płyń. Tamte słowa stoją jak boje, krzyczą jak niepozamykane groby - uważaj, omiń to miejsce z daleka, nie wpadnij do tego dołu. Potrzebuję cudzych opowieści. Coś mi się wymknęło

Moja głowa, ruchy mojej głowy, robią wycieczki - przymierzam do siebie skóry innych ludzi, noszę przez chwilę cudzy kostium, nie jako ozdobę, a jako wskazanie: uważaj. Nie strać kontroli nad swoim życiem. Przymierzam życiorysy, wypowiadam zdania, które być może nigdy by mnie nie spotkały. Których być może nigdy nie przyszłoby mi powiedzieć. Zdania, które nie powstałyby nigdy bez pomocy ciepłego oddechu, który je wypowiadał. Cudzego oddechu. Te słowa miały swoje ciepło. Te słowa już miały swój oddech.

Sprawdzam to ciepło, żeby wyobrazić sobie: ile rzeczy by mnie nigdy nie spotkało. Ilu słów nie przyszłoby mi nigdy wypowiedzieć. Wkładam między tamte słowa swoje oddechy, poszerzam swoje życie, poszerzam o cudze powietrze z tamtych słów, jest mnie więcej, poszerzam objętość płuc, głowy

Lepiej, żeby to tu wybuchło - na tym czarnym skrawku, scenie, w akwarium - niż w moim życiu. Przypominam sobie zwycięstwa i porażki moich dziadków, pradziadków. Bo może jeszcze czemuś ma posłużyć ich dramat, bo może po coś jeszcze był - świat, który był.

"Gęstość zaludnienia. Historia wybuchu" na podstawie "Czarnobylskiej modlitwy. Kroniki przyszłości" Swietłany Aleksijewicz

adaptacja i reżyseria: Krzysztof Popiołek

scenografia: Anna Wołoszczuk

kostiumy: Piotr Popiołek

obsada: Bibianna Chimiak, Karolina Sabat, Dariusz Mikuła, Piotr Starzyński

realizacja: Teatr Kana

premiera: czerwiec 2017

czas trwania: 80 minut

**

"Ghost Dance"

Taniec ducha był rytuałem, będącym wyrazem głębokiego kryzysu cywilizacyjnego Indian w Ameryce Północnej pod koniec XIX wieku, gdy cywilizacja zachodnia zdominowała życie Indian. Zakazany taniec wykonywano w nadziei na Wielką Przemianę, która miała być końcem obecnego świata. W beznadziei czasów tańczono wierząc, że los się odmieni. Taniec został skutecznie zabroniony, co wiązało się z haniebną eksterminacją ludności i wymarciem kolejnej kolebki cywilizacji. Był to jeden z wielu krzyków rozpaczy wobec rozprzestrzeniającej się fali okrucieństwa kapitalizmu. Spektakl jest symbolicznym przywołaniem rytuału w obronie wymierających wartości. Jest to nasz akt nadziei w czasach, gdy kolejny obrót koła historii wydaje się nie do zatrzymania. Każde pokolenie wymaga poświęceń i sztandarów wartości, które biją w rewolucyjnych sercach naiwnych idealistów. Od wielu lat rewolucja w umysłach jest strażnicą i manifestem wartości w obronie mniejszości.Wpisujemy się w mniejszość, która swój głos musi podnieść w obronie samych siebie. "Ghost dance" jest działaniem muzyczno- teatralnym. Spektakl inspirowany twórczością własną oraz Allena Ginsberga, Patti Smith, twórczością ludową wymierających cywilizacji i manifestami antykapitalistycznymi.

występują: Jenny Crissey, Anastasiia Miedviedieva, Lesja Szulc, Aleksandra Ślusarczyk, Patryk Bednarski, Oleh Nesterov, Wojciech Rosiński, Olivier Jost, Oliwier Szałagan

reżyseria: Daniel Jacewicz

dźwięk: Jacek Gałkiewicz

światło: Nikon Miedviediev