powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Chwytające za serce przeżycie

"Porno" Andrása Visky'ego w reż. Ceziego Studniaka z Teatru Nowego w Poznaniu na Festiwalu Współczesnej Dramaturgii Węgierskiej DESZKA w Debreczynie. Pisze Zsuzsa Béres w portalu alfoldonline.hu i w piśmie Alföld.

"Porno" było zaskakującym, chwytającym za serce przeżyciem.

Aktorka, Edyta Łukaszewska, płynący mocnym nurtem tekst wypełniła taką osobistą energią, która porwała widzów, jej aktorska obecność kazała zapomnieć o czytaniu napisów.

Jednocześnie mogliśmy zajrzeć do umysłu inwigilowanej aktorki o kryptonimie Porno i do pokoju przesłuchań tajnych służb, gdzie ożywała obecność agenta. Promenady muzyczne wywołujące efekt wyalienowania, miejscami ironiczne, pocięły przytłaczający nastrój tragicznej historii na bardziej przyswajalne części.

Władza zwierzchnia uznała teatr uliczny prowadzony przez bohaterkę za antyustrojowy - jednak jej kalwaria pośród masy pluszowych zabawek, w miękkiej niewinności dziecięcego bytu jest śmiertelnie poważna. Każda pełna napięcia sekunda spektaklu była prawdziwym teatrem, który przekracza tekst dramatyczny i nadaje mu życie - to jest jednocześnie zasługa reżysera i aktorki.

W czasie rozmowy po spektaklu o tym jak doszło do realizacji sztuki opowiadali autor, András Visky, tłumaczka i aktorka. Otrzymaliśmy szeroką informację na temat sytuacji dramatu węgierskiego w Polsce.

"Porno" tak wysoko podniosło poprzeczkę oczekiwań, że kolejny spektakl tego wieczoru najzwyczajniej nie mógł im sprostać.

***

"Przed oczami widzów przewija się niby postmodernistyczna historia Romea i Julii... [...]

Edyta Łukaszewska tworzy na scenie naprawdę wyjątkową kreację. [...] Niemal przez półtorej godziny zdana tylko na siebie, zewnętrznie i wewnętrznie odarta z prywatności [...]. Bohaterka pojawia się na scenie przy akompaniamencie muzyki obrazującej bezbrzeżną pustkę i wyzierający z niej chaos, po kilku chwilach widzimy ją w ogrodzonej przestrzeni za siatką, nago. Ta nagość również ma charakter symboliczny, bowiem to wszystko, co aktorka wnosi na scenę, sugeruje nie tylko stan porządkowania, konieczność zdania się na czyjąś łaskę, ale pozwala też na zadanie licznych ran, myślę, że - za sprawą szczerości - również i widzom."