powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Udany dyplom z Wyrypajewa

"Tlen" Iwana Wyrypajewa w reż. Aleksandry Skorupy w Nowym Teatrze w Słupsku. Pisze Justyna Borkowska.

13 kwietnia 2018 w Teatrze Nowym im. Witkacego w Słupsku odbyła się premiera spektaklu "Tlen" (Ivan Wyrypajew, tłum. Agnieszka Lubomira Piotrowska) - debiutu reżyserskiego na scenie zawodowej Aleksandry Skorupy.

Dyplomowa inscenizacja tekstu Wyrypajewa, bliska założeniom autora, wywołała duże wrażenie na obecnej publiczności. Słupska "mała scena", na potrzebę spektaklu, została tak przerobiona, iż widz po wejściu na salę zupełnie traci poczucie miejsca. Zjawiskowa scenografia (Tomasz Schaefer) sytuuje przestrzeń sceniczną w pozycji horyzontalnej - szerokiej, obejmującej rozległe przestrzenie geograficzno-społeczne.

Przedstawiona historia o wartościach, dotyczy każdego i obejmuje zarówno Sańkę z małej wioski jak i Saszę z wielkiego miasta. Miejsce akcji nie ma znaczenia dla moralności - scenografia jest więc biała, przestrzeń sterylna a ostre światła tworzą klimat przesłuchania (Sądu ostatecznego?), robią wrażenie przestrzeni z przyszłości. Pomysłowa, w szczegółach przemyślana realizacja uniwersalnego tekstu, zdołała połączyć czasy i przestrzenie. Opowiadająca o Saszy z wielkiego miasta Monika Janik w futurystycznym kostiumie (Izabela Banaszek) i dosłownie olśniewającej charakteryzacji jest uosobieniem i symbolem przyszłości. Stylizacja i bohater Wojciecha Marcinkowskiego - Sasza z małej wioski - jest na scenie synonimem przeszłości. Problemy moralności, o których opowiadają aktorzy - grający w sposób otwarty, pozbawiony konwencji gry ("jak to powiesz, zejdę ze sceny"), pozostają ponadczasowe i niezmienne "wobec tego co najważniejsze" - sumienia, które jest chyba tą stałą wartością, której poprzez tekst szuka Wyrypajew.

Sumienie jest wartością niezmienną wobec zmieniających się czasów a jednocześnie sprawą indywidualną: "poznasz drzewo po owocach jego" - zwraca uwagę kwestia padająca ze sceny.

Owoc jest u Skorupy ważnym elementem inscenizacji. Złote jabłko jako symbol nieśmiertelności, atrybut władzy, czy owoc poznania - jest mocno wyeksponowanym, jednym z niewielu rekwizytów na scenie. Jabłko w kulturze relatywizuje spojrzenie: może stać się kością niezgody - "dla najpiękniejszej" nie zawsze jest adekwatne "wobec tego, co najważniejsze".

Profesjonalne podejście młodego zespołu twórców do trudnych zagadnień moralności robi wrażenie. Dojrzała, autentyczna i przejmująca gra aktorów została wzbogacona akompaniamentem ludzi bez twarzy. Tajemnicze postacie zza szyby - portalu potwierdzającego fakt przejścia, w obszernych kapturach, za pomocą serii futurystyczno-psychodelicznych dźwięków dodają spektaklowi tajemniczości i grozy. Występujący na poziomie równym aktorom zespół "Ze Velocipedes" - ich wizerunek i charyzma konotują daleką średniowieczną przeszłość - początek zagadnień moralności. To co łączy aktorów z zespołem a przeszłość z przyszłością podczas spektaklu jest wyświetlane - niczym makabryczny miraż - na płycie dzielącej (czy raczej rozmywającej granicę) oba światy.

Czas i przestrzeń przenikają się, moralność jest partnerką ludzkości ale wyznawane wartości mają charakter dualny: miłość sytuuje się naprzeciw nienawiści, dobro leży po drugiej stronie zła a egoizm usprawiedliwia żądze. Ten dualny charakter wartości podkreśla binarna konstrukcja sceny oraz sam tytułowy tlen - dwuatomowa cząsteczka - najbardziej rozpowszechnionego, niezbędnego do życia pierwiastka.

"Wobec tego, co najważniejsze" - wartości moralnych - oscyluje tekst i jego realizacja sceniczna. Reżyseria, scenografia i kostiumy podkreślają ponadczasowy charakter tematu. Scena jako ołtarz i jako theatrum mundi: bez konkretyzacji czasu i miejsca, z symultanicznie, w sposób multimedialny przedstawianymi scenami o charakterze moralnym i jeden acz niejednoznaczny system wartości, ofiara czy jałmużna? - to trudne zagadnienia, które z mocą i pełnym sukcesem wybrzmiały na słupskiej scenie.