powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Fantazmaty Horodniczego

"Rewizor. Będzie wojna!" Artura Pałygi w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Was.

Anna Augustynowicz stworzyła w Akademii Teatralnej w Warszawie, tym razem ze studentami ostatniego roku, a zatem z młodymi ludźmi, którzy - miejmy nadzieję - niebawem zasilą zespoły teatralne w naszym teatrze swoim talentem, energią, zaangażowaniem, otwartością, spontanicznością i ciekawością świata, kolejny spektakl w wymowie bardzo ostry, szalenie czytelny i mocny, choć w formie - jak to najczęściej u niej bywa - ascetyczny i inscenizacyjnie skromny. Reżyserka nie ukrywała w przedpremierowych rozmowach, że było to dla niej bardzo ważne doświadczenie, jako że od młodych ludzi - jak stwierdza - można się wielu rzeczy nauczyć, choćby świeżości z jaką patrzą na rzeczywistość i jak ją odbierają, oraz tego, jak odkrywają siebie we wzajemnych relacjach, a także między postaciami dramatu, z którymi muszą się na scenie zmierzyć.

"Rewizor. Będzie wojna!" Artura Pałygi, który udanie ucieka przed mało wnikliwą publicystyką, jest dramaturgiczną zabawą z głośnym dziełem Gogola, swoistą grą z mechanizmami jakie rządzą społecznymi odruchami. Jacek Sieradzki w "Dialogu" słusznie skonstatował, że autor dramatu "nie interpretuje Gogola, tylko go parafrazuje, pisząc swoisty sequel, Rewizor po dwudziestu latach. I Anna Augustynowicz ma pełną tego świadomość, przy tym doskonale słyszy każde słowo tego tekstu (świat w nim przedstawiony staje się niejako fantazmatem Horodniczego) i jego zakodowane we frazach rytmy, które umiejętnie przenosi na aktorską ekspresję. Istotą przekazu staje się w tym spektaklu władza i to w jakie zależności wchodzi ona pomiędzy ludzi, jak może być realizowana, postrzegana i na ile, i do czego, człowiekowi potrzebna. Wyrazisty konflikt osadzony jest tutaj wokół dwóch bohaterów, czyli wątpiącego, wyczerpanego, bezradnego wobec swych małych grzeszków, podszytego dziwnym rodzajem strachu Horodniczego i uzbrojonego w wiedzę na temat prowincjonalnych standardów, choć cynicznego i nie pozbawionego wyrachowania Chlestakowa (ten ciekawy zabieg dramaturgiczny Pałygi czyni z jego wyniosłości i wewnętrznych sprzeczności postać szczególną, która musi się skonfrontować z kondycją i z mentalnością pozostałych postaci), żyjących jakby w odrębnych przestrzeniach społecznych, co bardzo ciekawymi i zróżnicowanymi środkami wygrywają Maciej Babicz i na swój sposób, momentami makiaweliczny w wyrazie, Marcin Bubółka. Do tego dochodzi jeszcze jedna perspektywa, która dotyczy przestrzeni szczurów, Czarnych Szczurów. W przedstawieniu Augustynowicz jest ona wykreowana przez dwie kobiety (bardzo dobre, sugestywne role Anny Lemieszek i Hanny Skargi), które są jakby egzemplifikacją ich nieugiętości wobec dominacji pierwiastka męskiego, przynoszącego z jednej strony możliwość bycia wiernym prowincjonalnym koneksjom i komerażom, z drugiej dopuszczenie do pojawienia się ponownie dawnych imperatywów, pryncypiów i racji istnienia.

Anna Augustynowicz, inaczej niż Małgorzata Bogajewska w Teatrze Ludowym, gdzie odbyła się pełna inscenizacyjnego rozmachu pierwsza realizacja dramatu Pałygi, poszukując ekwiwalentów scenicznych dla zmetaforyzowanej rzeczywistości i dla zawartego w tekście gorzkiego poczucia humoru, postawiła w tym godzinnym spektaklu na siłę i energię młodych aktorów, którzy musieli odnaleźć się w surowej, pozbawionej rodzajowości konwencji, dalekiej od scenicznego realizmu. I choć dramat autora "Nieskończonej historii" można odnosić do współczesności, Anna Augustynowicz stara się nie formułować żadnych apokaliptycznych programów na przyszłość, nie próbuje na siłę niczego aktualizować, choć sygnał ostrzegawczy w jej przedstawieniu się oczywiście pojawia. Przyszłość natomiast bez wątpienia należeć będzie do Zofii Domalik, Dominiki Kryszczyńskiej, Elizy Rycembel, Vovy Makovskyi'ego, Henryka Simona, i tych już wymienionych wcześniej, albowiem żadna artystyczna wojna nie zabije ich talentu, który ze spektaklu na spektakl wspaniale się rozwija i warsztatowo umocowuje.