powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zwyczajne zło

1. To będzie felieton pisany w emocji. Ale nie można inaczej - pisze ks. Andrzej Luter dla e-teatru

2. Artyści polskiego teatru niebezpieczeństwo faszyzacji Polski dostrzegają nie od dziś. Oto zaledwie cztery przykłady warszawskie. W Teatrze Dramatycznym intuicje te widoczne są w sztukach Tadeusza Słobodzianka, a także w adaptacji musicalu "Kabaret"; Teatr Powszechny Pawła Łysaka niemal w każdym spektaklu dobiera się do tej rosnącej rakowej narośli na "polskiej tkance", w Teatrze Narodowym niepokój o to "co będzie", podszyty pesymizmem widać w każdym spektaklu Piotra Cieplaka. W Collegium Nobilium kolejny dyplom aktorski studentów warszawskiej Akademii Teatralnej, tym razem w reżyserii Anny Augustynowicz: "Rewizor. Będzie wojna" Artura Pałygi. Oto święto powrotu starych obyczajów, starych wartości i starych priorytetów, powrót radykalizmu i linii przemocy. Uzurpator Chlestakow może przejąć władzę. Sygnał dźwiękowy w jego telefonie to słynna piosenka młodego faszysty z "Kabaretu": "Tomorrow belongs to me". Raz po raz z telefonu słychać fragment ścieżki dźwiękowej z "filmu Boba Fosse'a, melodia ta staje się czymś zwyczajnym, codziennym; zło staje się zwyczajne, prawie niezauważalne, jak w poemacie "Państwo faszystowskie" Wiktora Woroszylskiego. Zapewne można różnie oceniać te spektakle pod względem artystycznym, ale ich siła wypływa z niepokojów i intuicji twórców, dlatego nabierają one wymiaru prorockiego.

3. Do Częstochowy, na Jasną Górę przybyła piąta już pielgrzymka młodzieży narodowej. Oto narodowcy z ONR w pełnej krasie. Przyznają się do faszyzmu, który nie kłóci im się z chrześcijaństwem, choć jest chrześcijaństwa całkowitym zaprzeczeniem. Pojawili się także duchowni, którzy dopuścili do "modlitw" o Wielką Polskę Katolicką, a może nawet je prowadzili, z pasją i nacjonalistycznym uniesieniem. Ksiądz katolicki, nazwisko zmilczę, mówi w kazaniu: "Nie wolno nam naszej kultury, tożsamości, przekonań zamienić w pogański chlew". W co i w kogo wierzy ksiądz mówiący takie słowa od ołtarza? Nic mnie z nim nie łączy, po prostu nic.

4. Oglądam w Internecie nagrania z "pielgrzymki" narodowców do Częstochowy. Spokojny pan, wyglądający na kulturalnego i statecznego człowieka, mówi o sobie, że prowadzi "telewizję narodową", że jest katolikiem polskim (ciekawa jest ta potrzeba dodawania do słowa "katolik" przymiotników precyzujących), że jest wdzięczny Mussoliniemu, bo uratował ojca świętego przed śmiercią, bazylikę świętego Piotra przez zburzeniem, w ogóle Jasnej Góry by nie było, gdyby nie faszyści, bo komuniści by ją zburzyli. A kto rządził w Polsce do 1989 roku? - chciałoby się zapytać. Szef "telewizji narodowej" stopniuje napięcie, żeby na koniec powiedzieć: "Faszyści na pewno nie mordowali w Auschwitz". Milczenie, stupor, nie wiem co powiedzieć, co napisać.

5. Kilka lat temu podobne wydarzenia miały miejsce w Białymstoku. ONR najechał wtedy na tamtejszą bazylikę. Podobnie było kilka dni temu na Jasnej Górze, znowu sztandary, płomienie pochodni, dym, szpalery, hasła nacjonalistyczne. Niektórzy skandują nazwisko prymasa Wyszyńskiego w rytm piosenek kibolskich. Mrożek razem z Ionesco by takiej sceny nie wymyślili. A Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński patrzy na to z góry i zapewne smuci się: coście zrobili z tą wielką tradycją religijną?

6. Profanacja dokonana przez piosenkarza, który podarł w czasie zamkniętego występu Biblię, czy jakieś obrazy albo instalacje o kontrowersyjnych treściach, nic nie znaczą wobec tego co możemy obejrzeć w licznych nagraniach z Białegostoku, z Częstochowy czy z innych miejsc. Krążą one w internecie, kto chce to zobaczy. Uderza mnie przede wszystkim bezwstyd tych, którzy zgodzili się na taką demonstrację w świątyni i wokół niej.

7. Zastanawiam się: czy mógłbym być księdzem w takim Kościele, jaki zaprezentował się nam kiedyś w Białymstoku, albo kilka dni temu w Częstochowie? Nie, w takim nie mógłbym być, to jasne. Ale jest jeszcze inny Kościół, ten ewangeliczny. On jest.

8. Narodowcy świętowali także w słynnej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Tam symbolicznie narodziła się "Solidarność", to miejsce podpisania porozumień sierpniowych. Bogdan Borusewicz mówi o profanacji. Protestuje prezydent Gdańska. A prymas Wyszyński z góry patrzy i może pyta: coście zrobili z tą wielką tradycją? A "Solidarność"? To fragment mojego życiorysu, wspaniały fragment. Dziś już nic nie odczuwam, gdy patrzę na "solidarycę", żadnych wzruszeń, częściej wściekłość.

9. W wydawnictwie WAM ukazała się właśnie książka "Kościół katoludzki", to wywiad - rzeka Marka Zająca z Prymasem Polski, arcybiskupem Wojciechem Polakiem, wybitnym i światłym hierarchą. Dziennikarz pyta: "Nacjonaliści mają już oddanych, identycznie myślących duszpasterzy. Są przyjmowani w kościołach, w najważniejszych sanktuariach Polski". Prymas odpowiada: "To jest nasz, jako Kościoła, grzech zaniedbania. Nie mamy ludzi, którzy byliby gotowi iść, stanąć przed nacjonalistami i odważnie zmierzyć się z wyzwaniem. Nie tak, jak niektórzy ich obecni duszpasterze, którzy często - muszę to powiedzieć szczerze, z wielkim bólem - tylko przyklaskują herezji. Na konkretne działania musimy wreszcie przełożyć dokument, który wiosną 2017 roku ogłosiła Konferencja Episkopatu Polski zatytułowany "Chrześcijański kształt patriotyzmu". Powszechnie chwalony, poza radykalną prawicą, wskazujący jednoznaczny kierunek".

10. Wszyscy ci, którzy nie reagują na tak szokujące wydarzenia; a czasami robią wrażenie, że je akceptują, a może nawet popierają narodowców, zawierają z nimi doraźne sojusze, bo są one dla nich politycznie opłacalne, muszą wiedzieć jedno. Otóż mogą być pewni, że wcześniej czy później to na nich skupi się największy gniew "patriotów". Jeszcze tego nie wiedzą, ale taka jest logika dziejów. Liberałowie i lewica, cały ten zgniły Zachód, czyli "Żydzi, masoni i pedały", to przecież z założenia zdrajcy; nigdy o ich przeniewierstwach narodowcy nie zapomną, ale jak długo można ich atakować, i tylko ich? Musi pojawić się zatem kolejny wróg, i pojawi się. Wrogów musi być jak najwięcej, oni dodają przecież skrzydeł! Tak zawsze było.

11. Co robić, jak reagować? Na miarę swoich możliwości, ale zdecydowanie. Ja na przykład dwa lata temu pod wydarzeniach w Białymstoku, a działo się to na kilka dni przed kolejną rocznicą powstania w getcie, poszedłem na marsz modlitwy "Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego", zorganizowany przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów. Marsz ten odbywa się co roku o tej porze. Zaczęliśmy przy pomniku Bohaterów Getta, a potem zatrzymywaliśmy się przy Drzewie Sprawiedliwych, przy pomniku - Kamieniu Pamięci Szmula Zygielbojma, przy pomniku - Bunkrze przy Miłej 18, przy Kamieniu pamięci Janusza Korczaka, a zakończyliśmy przy pomniku Umschlagplatz. Modliliśmy się psalmami w tłumaczeniu Czesława Miłosza. Że to niewiele? Może, ale niech każdy zrobi niewiele. Już niedługo, w czwartek 19 kwietnia - 75. Rocznica Powstania w Getcie warszawskim, i znowu z żółtym żonkilem w klapie będzie można dać świadectwo. Biskupi dwóch diecezji warszawskich podpisali wspólny list. Metropolita warszawski, kardynał Kazimierz Nycz (archidiecezja warszawska) i biskup Romulad Kamiński, ordynariusz warszawsko - praski zalecają księżom, aby we wszystkich kościołach stolicy w czwartek o 12.00 zabrzmiały dzwony dla uczczenia "ofiar tego bohaterskiego zrywu".

12. "Niech ucieszą się i rozradują w Tobie wszyscy szukający Ciebie i niech zawsze mówią: Wielki jest Pan Bóg, ci co pragną, abyś ich ocalił" (z psalmu 70)

13. A w chwili wolnej warto pójść na "Naszą klasę" i Historię Jakuba" Słobodzianka w Dramatycznym (Scena na Woli) , albo na "Elementarz" i "Ułanów" Cieplaka w Narodowym.