powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zboża na mogiłach

Po piątym dniu festiwalu pozostało wspomnienie nudy i odczucie bałaganu w "Nocach i Dniach. Tomie VI: Nie wiem, o czym jest jutro" - o spektaklach XLIII Opolskich Konfrontacji Teatralnych "Klasyka Żywa" pisze Piotr Urbanowicz z Nowej Siły Krytycznej.

Piątego dnia Ogólnopolskich Konfrontacji Teatralnych "Klasyka Żywa" zobaczyliśmy spektakl towarzyszący festiwalowi - "Moralność Pani Dulskiej" (na zdjęciu) Teatru imienia Jana Kochanowskiego w Opolu - a w nurcie konkursowym "Noce i Dnie. Tom VI: Nie wiem, o czym jest jutro" Teatru imienia Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.

Odświeżenie lektury

Pierwszy z nich okazał się dość staranną, "lekturową" inscenizacją klasycznego dramatu Gabrieli Zapolskiej. Giovanny Castellanos postawił na sprawdzone środki inscenizacyjne: realistyczne portrety bohaterów, konwencjonalną scenografię i farsowy humor. Pochwalić można szybkie tempo i dobrze obsadzone role. Dla fanów niezobowiązującego teatru jest to pozycja godna polecenia. Reżyserowi udało się uchwycić ducha dramaturgii Zapolskiej, jej moralizatorskie uszczypliwości wobec mieszczaństwa bawią publiczność.

Pani Dulskiej zależy bardziej na opinii niż na dobrych relacjach z bliskimi i sąsiadami. Jest chciwa i wykorzystuje ludzi do własnych celów. Ofiarą patologicznych stosunków między nią a synem Zbyszkiem będzie służąca. Chcąc udowodnić sobie i rodzinie bunt przeciw filisterskim konwencjom, Zbyszko uwodzi Hanię, ale gdy okazuje się, że dziewczyna zaszła w ciążę, kapituluje i pozwala zająć się niewygodną sprawą matce i ciotce. Jego wyzwolenie okazuje się kolejną mieszczańską maską. Mimo że realia się zmieniły, czego znakiem jest stojący w salonie Dulskich telewizor (a w zasadzie zbudowana z drewna i ledów jego reprezentacja), to mieszczańska hipokryzja zdaje się uniwersalna. Można z tym oczywiście polemizować, ale w tym przedstawieniu nie chodzi o roztrząsanie takich kwestii, lecz o sztukę dobrze skrojoną. Inscenizacja jest rzetelna, ale nie powala - zaznajomiony z dramatem widz nie odkryje nic nowego.

Tom VI: czyli bałagan

Rozpięta między powstaniem styczniowym a wybuchem pierwszej wojny światowej fabuła "Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej w adaptacji Seba Majewskiego (reżyser) i Tomasza Jękota (dramaturg) stała się opowieścią o braku spełnienia. Swoją, osobną - jak twierdzą - interpretację postanowili nazwać Tomem VI pięcioczęściowej powieści. Nie rozumiem tego gestu, skoro nie dopisali do niej nic nowego...

Miłość Barbary i Bogumiła Niechciców zaczyna kruszeć pod wpływem rodzinnych zawirowań (śmierć dziecka i siostry Barbary, zdrady i marzenia o innym partnerze). Ale nie tylko, budowana jest na powstańczych mogiłach, z którymi obydwoje są emocjonalnie związani, w ich majątku rosną na nich życiodajne zboża. Wryty w podświadomość neurotyczny patriotyzm jest źródłem traum i niepokojów całego ich pokolenia. Jest też źródłem szaleństwa, jak w przypadku wuja Klemensa, który mentalnie pozostał w partyzanckim lesie. Związek ze śmiercią staje się ich przekleństwem, a już na pewno przeszkodą w budowaniu szczerych relacji w małżeństwie i w wyrażaniu potrzeb. Jest jak zły sen Barbary, w którym ojciec morduje po kolei całą rodziną, a gdy dochodzi do niej, wwierca w córkę oszalałe spojrzenie. Albo wspomnienie Bogumiła o tym, jak leży pod zimnymi zwłokami powstańców i nikt nie zauważa, że żyje.

Kiedy myślę o tym spektaklu, przychodzi mi do głowy słowo bałagan. Aktorzy kręcą się wśród pagórkowatych łanów zbóż, którymi zastawiona jest scena. To dobry pomysł, żeby wyrazić neurotyczność postaci Marii Dąbrowskiej. Zdają się przebywać ciągle nie "tutaj", ciągle w żałobie, tęskniąc za dawnymi czasami lub marząc o innym świecie. Brakowało mi jednak dramaturgii tej przestrzeni. Porośnięte zbożem powstańcze mogiły nie były w zasadzie nijak ogrywane, rola scenografii ograniczyła się do bycia tłem relacji między bohaterami. Wydawało mi się przy tym, że na scenie jest za cicho (muzyka jeśli już występuje to jako osobny element) i za ciemno - tytułowe noce i dnie nie różniły się znacząco od siebie. Zmiany świateł i towarzyszący temu mechaniczny dźwięk były kompletnie z innego rejestru niż sielankowe portrety psychologiczne bohaterów. Wyrażały zgrzyty w świadomości rzekomo pogodzonych z losem postaci. Efekt działał, ale powtarzany wielokrotnie stracił w końcu wyrazistość.

Jest w tym spektaklu dużo form: układy taneczne (raczej kiepskie), piosenki, dużo emocjonalnej gry, która zarówno zbliża nas do postaci, jak i trzyma na dystans. Jest kilka kiczowatych rozwiązań, jak petardy-diabełki rzucane na scenę w finale - mają ilustrować "przerażające" zniszczenie Kalisza podczas pierwszej wojny światowej. Ale Seb Majewski lubi taki kicz okraszać krzykiem na serio.

I tu dochodzimy do sedna spektaklu, czyli kreacji aktorskich, które poza Barbarą (Izabela Wierzbicka) niestety nie przekonały. Chwalona za energię odtwórczyni Agnieszki Niechcicównej (Magdalena Jaworska) kompletnie nie uniosła buntowniczej natury bohaterki Dąbrowskiej. Reżyser ujął motywacje postaci zbyt powierzchownie, wrzucając młodą aktorkę na zbyt głęboką wodę (to duża rola). Najgorzej wypadło to w scenie, w której Agnieszka towarzyszy przyszłemu mężowi, emisariuszowi ruchu rewolucyjnego Marcinowi Śniadowskiemu, w tournée po Europie. Aktorzy biegają między łanami zbóż, przenoszą fotel i statyw z mikrofonem, by kilka razy powtórzyć krótkie przemówienie i wznieść okrzyki ("Śniadowski!"). W takich momentach przedstawienie gubiło tempo, a aktorzy tonęli w tautologii, nie umiejąc wykrzesać choćby odrobiny autentyczności.

Po piątym dniu festiwalu pozostało wspomnienie nudy i odczucie bałaganu w "Nocach i Dniach. Tomie VI: Nie wiem, o czym jest jutro". Żywe środki wyrazu i groteskowe wizerunki bohaterów (oprócz czarnych strojów przywdziewają czapy, jakie znamy z portretów trumiennych) ani nie bawiły, ani nie powodowały głębszych wzruszeń. Podobnie było w przypadku "Moralności Pani Dulskiej", farsowy sznyt, owszem, prowokował salwy śmiechu, ale skutkował też bezpiecznym constansem. Nic wielkiego tego dnia się nie wydarzyło.

43. Opolskie Konfrontacje Teatralne "Klasyka Żywa", dzień V

Gabriela Zapolska

"Moralność Pani Dulskiej"

reżyseria: Giovanny Castellanos

premiera: 9 września 2017, Teatr imienia Jana Kochanowskiego w Opolu

występują: Arleta Los-Pławszewska, Magdalena Maścianica, Joanna Osyda, Judyta Paradzińska, Monika Stanek, Beata Wnęk-Malec, Andrzej Czernik, Jędrzej Wielecki

Maria Dąbrowska

"Noce i dnie. Tom VI: Nie wiem, o czym jest jutro"

adaptacja: Seb Majewski, Tomasz Jękot

dramaturgia: Tomasz Jękot

reżyseria: Seb Majewski

premiera: 8 kwietnia 2017, Teatr imienia Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

występują: Izabela Beń, Magdalena Jaworska, Małgorzata Kałędkiewicz-Pawłowska, Izabela Wierzbicka, Wojciech Masacz, Michał Wierzbicki

- absolwent wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktorant w Katedrze Performatyki UJ.